Owce na drodze biegaczy Babia - Pilsko

Owce na drodze biegaczy Babia - Pilsko



Dominik Grządziel zamienił rower MTB na buty biegowe i - co okaże się - ważne specjalistyczny zegarek. Wygrał I Maraton Babia - Pilsko. Wśród kobiet najlepsza okazała się Patrycja Dettlaff.

Trasa maratonu była bardzo wymagająca – dwa mocne podbiegi pod Babią Górę i Polsko sprawiły, że suma przewyższeń sięgnęła prawie 2400 m. Do tego było ślisko, choć – na szczęście dla biegaczy nie padało. Za to temperatura była dogodna do biegania.

Bardzo dobrze pobiegł Dominik Grządziel z Dziekanowic k.Krakowa. Jeszcze do niedawna specjalizował się w kolarstwie MTB, ale ostatnio postawił na biegi górskie. Ma ich na koncie dopiero dziesięć, ale też kilka sukcesów - wygrał np. Beskidzki Topór Ultra, Mogielicki Cross Ultra, a w Krakowie nie ma sobie równych w Grand Prix w biegach górskich.

Trasę Przełęcz Krowiarki – Korbielów pokonał w 4 godziny i 5 minut. Na mecie był szybciej niż pierwszy zawodnik Półmaratonu Pilska, który wystartował dwie godziny później (o godz. 11). Drugiego na mecie Michała Klamuta wyprzedził o prawie 21 minut, a trzeciego Jana Wąsowicza o niespełna 38 minut.

– Trasa była bardzo wymagająca. Dużo błota i bardzo ślisko podczas przy zbiegu z Babiej Góry i tam na kamieniach się wywróciłem. Satysfakcja jest jednak duża, bo udało się wygrać i utrzymać tempo – cieszył się Dominik Grządziel (na zdjęciu). – Rano zapowiadało się, że będzie źle, bo przed startem było 5 stopni i padało. Na szczęście przestało i szybko się ociepliło na tyle, by przyjemnie się biegło. To był dopiero mój drugi maraton górski i najdłuższy dystans jaki pokonałem.

Wśród pań najszybsza w maratonie Patrycja Dettlaff na metę wbiegła po 5 godzinach i 45 minutach.

Katarzyna Piechula (na zdjęciu) to przy Dominiku Grządzielu weteranka. W nogach ma około 60 biegów, w tym 16 górskich. Ostatnio była trzecia w 9. Ultra Maratonie Karkonoskim. Wystartowała w półmaratonie, który potraktowała treningowo.

– Trasa bardzo fajna, tym bardziej że na Polsku byłam tylko na nartach. W Tychach, gdzie mieszkam nie ma górek, więc ten start potraktowałam jako ćwiczenia oddechowe i kondycyjne – mówiła. – Nie zmęczyłam się, a że poznałam na trasie innego zawodnika, to biegliśmy razem i sobie gadaliśmy. On biega głównie w imprezach ulicznych, więc musiałam go trochę podciągnąć. Na szczęście męska ambicja nie pozwoliła mu odpuścić i dobiegliśmy razem.

Część biegaczy poza podbiegami, zbiegami, błotem, musiała zmierzyć się ze stadem owiec. Baca Kazimierz opowiadał, że sam kiedyś biegał na 100m, był bokserem i zapaśnikiem. – Mój rekord na setkę to 10, 6 s – przekonywał.

Na mecie biegacze przyznali, że kilka razy pogubili się na trasie. – To był trochę jak bieg na orientację. Dobrze, że miałem wgrana trasę w zegarek, to szybko wracałam na właściwą drogę – mówił Dominik Grządziel.

Trochę było zabawnie, bo musieliśmy szukać niebieskiego szlaku i się pogubiliśmy  dodała Katarzyna Piechula.

Biegłem na 4-5 miejscu i rywale byli w zasięgu, ale źle skręciliśmy i jak się zorientowaliśmy, to musieliśmy nadrobić 5 km – przyznał jeden z półmaratończyków.

Andrzej Klemba


Polecamy również:


Podziel się: