„Pan własnego ciała!”. Eliud Kipchoge przebiegł maraton poniżej 2 godzin! 1:59:40! [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 12/10/2019 - 08:03

Roger Bannister łamiący 4 minuty w biegu na milę, Neil Armstrong stawiający pierwszy krok na księżycu, Edmund Hilarry wdrapujący się na szczyt Mount Everestu, Alan Eustace skaczący ze spadochronem z granicy atmosfery… Eliud Kipchoge biegnący maraton poniżej 2 godzin! Kenijczyk dokonał w Wiedniu niewyobrażalnego – pokonał 42,195 km w czasie 1:59:40!

Nieoficjalny charakter próby

Wiedeńska próba INEOS 1:59 Challenge nie miała oficjalnego charakteru z uwagi na trzy czynniki – Kipchoge był jedynym uczestnikiem biegu (IAAF wymaga co najmniej dwójki), jego pacemakerzy zmieniali się na trasie (wymagany bieg od początku dystansu) a płyny i żele, które przyjmował, były podawane z rowera (w klasycznych biegach zawodnik sam pobiera napoje i żele ze stolika).

Warunki atmosferyczne

Temperatura w Wiedniu oscylowała wokół 5-7 stopni Celsjusza. 90-procentowa wilgotność była nieco wyższa niż zakładali organizatorzy próby. Wiało maksymalnie 2 m/s - tak jak chcieli gospodarze i sam Kipchoge. Ryzyko opadów wynosiło ok 10% i… padało. Mżawka pojawiła się ok. 20. kilometra, ale szybko zniknęła. Nie wpłynęła w żaden sposób na tempo grupy.

Trasa

Próba rozpoczęła się na Reichsbrucke. To miejsce dobrze znane biegaczom, tutaj rozpoczyna się Vienna City Marathon. Analogii do tego biegu było zresztą więcej, bo lokalnymi koordynatorami projektu INEOS 1:59 Challenge byli gospodarze tej imprezy. Po 1,2 km biegu, Kipchoge znalazł się przy Diabelskim Młynie, by w końcu wbiec do parku Prater i wykonać nieco ponad 4 pętle z ponad 9-kilometrową prostą pokonywaną w obu kierunkach i agrafkami w postaci dwóch rond - mniejszego i większego. Wbrew obawom, nawroty nie zaburzały harmonijnego biegu grupy.

Na trasie wymalowano żółte linie oznaczające swoisty „atest” trasy. Poruszanie się w ich obrębie gwarantowało, że Kipchoge nie pokona dystansu dłuższego niż maraton.

Otoczenie i kibice

Miejski charakter trasy i obecność kibiców wyraźnie odróżniła INEOS 1:59 Challenge od próby #Breaking2, która odbyła się w zupełnej ciszy na torze wyścigowym Monza Autodromo. Wzdłuż wiedeńskiej trasy ustawiło się ok. 20-25 tys. kibiców. Skupienie fanów było w okolicach mety.

Buty

Eliud Kipchoge oraz najprawdopodobniej jego pacemakerzy wystartowali w Wiedniu w nowym rodzaju obuwia. Nieznane są szczegóły techniczne tego modelu, wiadomo tylko, że miał nowatorską konstrukcję:

[AKT.] Nowe buty Eliuda Kipchoge? Wypatrzone w Kenii

Pacemakerzy

Kipchoge pomagało 5 zespołów złożonych z 7 klasowych pacemakerów (dodatkowo 6 w rezerwie). Grupa podążała w formacji „otwartego V” - pięciu zawodników ułożonych w literę V biegnących przed Kipchoge oraz dwóch zawodników biegnących za Kenijczykiem, tworzących "kieszonkę powietrzną" – jak wyjaśniali organizatorzy.

Zające zmieniali się co 5 km, w okolicach strefy mety. Zbiegali i wbiegali płynnie przed utrzymującego stałą prędkość Eliuda Kipchoge. Ostatnim zawodnikiem do zmiany był zawsze zawodnik biegnący bezpośrednio przed Kipchoge - kapitan formacji. Jak podkreślał w transmisji Emmanuel Bett, jeden z pacemakerów, taki układ gwarantował maksymalną ochronę Kipchoge przed wiatrem (który skądinąd nie był znaczący) oraz pozwalał na minimalizowanie wydatku energetycznego na bieg.

Pierwszą zmianę poprowadził Bernard Lagat, drugą Paul Chelimo. W trzeciej kapitanem był Brett Robinson a w grupie znaleźli się wszyscy trzej bracia Ingebrigtsen (Henrik podkreślał, że bieganie ławą to dla nich codzienność). Czwartą grupę poprowadził Julien Wanders, piątą Matt Centrowitz. – Rola kapitana jest bardzo ważna, bo biegnę bezpośrednio przed Eliudem. Jedyne, co on musi robić, to podążać za mną. Ja muszę pilnować, by biegł wewnątrz wykreślonych linii, szczególnie na łukach – opowiadał Julien Wanders, który był zachwycony udziałem w próbie.

Począwszy od szóstej grupy pacemakerów, prowadzonej przez Erica Kiptanui, składy były rotowane. Organizatorzy postawili w sumie na 9 rotacji, a sami pacemakerzy zmieniali pozycje w grupie. Ostatnia grupa zająców, pod wodzą kapitana Bernarda Lagata, doprowadziła Eliuda Kipchoge do mety, pokonując dystans 7,2 km.

Samochód, lasery, linie

Przed biegaczami jechał samochód (wraz z samochodem rezerwowym) wyposażony w elektroniczną tablicę wskazującą przebyty dystans, upływający czas oraz tempo w jakim biegnie grupa. Na aucie zamontowane były także lasery precyzyjnie wyznaczające strefy, w których powinni poruszać się pacemakerzy i kreślące linię oznaczającą wynik poniżej 2 godzin (jak informowali organizatorzy, tempo ustalono na wynik na ok. 1:59:40 - 1:59:50). To, co zaskoczyło pacemakerów – jak wskazał Henrik Ingebrigtsen, to zanikający ślad lasera na mniejszym z rond. Wyrównanie tempa następowało dopiero na prostej.

Bezpośrednio przy grupie, na rowerze jechał dyrektor sportowy INEOS 1:59 Challenge Valentin Pfeil. To on podawał Kenijczykowi napoje i żele, to on instruował pacemakerów reagując na wszelkie odstępstwa od planu. W zespole wykonawczym próby znaleźli się także przedstawiciele Maratonu Londyńskiego, a także wspomnianego wyżej Vienna City Marathon. Ponadto na trasie pracowali porządkowi, dbający o to by na asfalcie nie pojawiły się śmieci czy liście, na których biegacze mogli by się poślizgnąć. 

Bieg

Pierwsze 5 km grupa pokonała w 14:10, co oznaczało ok. 9-sekundowy zapas nad założonym wynikiem 1:59:50. Na dziesiątym kilometrze przewaga wzrosła do 10-11 sekund (międzyczas 28:20). Na kolejnych kilometrach tempo grupy oscylowało między 2:48 a 2:52 min./km, co również było zgodnie z założeniem, że ze względów technicznych i czysto sportowych niemożliwe jest utrzymanie dokładnego tempa 2:50 min./km przez pełny dystans próby (jakkolwiek kilometry od 14. do 16. pokonane zostały dokładnie w 2:50 min./km).

Po pokonaniu 17 kilometrów grupa miała 9 sekund zapasu nad wynikiem 1:59:50.

Na 20. kilometrze przewaga wynosiła już ok 11 sekund (międzyczas 56:47), niemniej tempo grupy spadło do 2:52 min./km – między kapitanem grupy pacemakerów a Eliudem Kipchoge zaczęły się pojawiać większe przerwy, które jednak były szybko niwelowane. Utrzymanie zwartej formacji, a przede wszystkim tempa było kluczowe dla powodzenia próby; kolejny kilometr pokonany został już w 2:48 min./km. – Eliud płynie po tej trasie. Nie widać, że oddycha… Pacemakerzy wykonują kapitalną robotę – opisywał Chris Froome, czterokrotny zwycięzca Tour de France, który był jednym z Ambasadorów INEOS 1:59 Challenge.

Na 23. kilometrze Kipchoge miał 9 sekund przewagi nad wynikiem 1:59:50. Od 24. do 28 kilometra tempo biegu było perfekcyjne – 2:50 min./km, a na 29. kilometrze nawet powyżej oczekiwań – 2:48 min./km. Przewaga nad pożądanym wynikiem powróciła do 10 sekund.

Kilometry mijały, a tempo Kipchoge nie spadało – 2:48 do 2:52 min./km. Kenijczyk nie wykazywał żadnych objawów zmęczenia, od czasu do czasu wymownie się uśmiechał. Eliud kapitalnie antycypował warunki na trasie biegnąc raz z prawej, raz z lewej strony prowadzącej grupy zająców. Uważnie pilnował też optymalnego korytarza biegu i przewagi nad pożądanym wynikiem, która nie spadała poniżej 9 sekund względem wyniku 1:59:50.

Na 35. kilometrze Kipchoge zameldował się po 1:39:23. W kluczowej dla końcowego wyniku części wyzwania, z potencjalną ścianą wyrastającą z głównej alejki parku Prater (Hauptallee) tempo biegu nie spadało - od 33. do 39. kilometra grupa biegła równo po 2:50 min./km! – To jest niesamowite! Eliud jest panem swojego ciała! Zrobi to! – mówił Patrick Tiernan, który w roli zająca towarzyszył Kipchoge od 30 do 35. kilometra wiedeńskiej próby.

40. kilometr Eliud Kipchoge przekroczył 28 sekund szybciej niż podczas próby #Breaking2 - 1:53:36. Skoncentrowany, zrelaksowany pisał historię lekkiej atletyki. Kibice krzyczeli, klaskali – coraz chętniej, coraz głośniej, zachęcani przez pacemakerów oraz samego Kipchoge, który był nie do zatrzymania!

Metę Eliud Kipchoge przekroczył przy szalonym aplauzie kibiców, w niebotycznym czasie 1:59:40!

Historia napisała się na naszych oczach!

– To był najcięższy bieg w moim życiu, ale czuję się dobrze. To kolejny krok ludzkości w sporcie. Pracowałem, inspirowałem, spróbowałem. Osiągnąłem cel – mówił na mecie Eliud Kipchoge.

– Pierwszy człowiek pokonał maraton w czasie poniżej dwóch godzin. To wydarzyło się na naszych oczach! – podkreślił Patrick Sang, trener Eliuda Kipchoge.

Na mecie Kenijczyk szybko utonął w ramionach żony, która po raz pierwszy obserwowała swojego męża na maratońskiej trasie.

Równie szybko wpadł też w ręce pacemakerów którzy wykonali robotę życia! – Serdecznie im dziękuję, że przyjęli zaproszenie. Bez nich to by się nie udało – podkreślił Kipchoge.

Po chwili, z rąk SIr Jimma Ratcliffe'a, fundatora INEOS 1:59 Challange, Eliud odebrał jedyne na świecie trofeum - za pokonanie maratonu poniżej 2 godzin!

Niesamowite!

GR na pods. transmisji online

fot. Adam Warner, Thomas Lovelock, Jed Leicester, Bob Martin, Joe Toth for The INEOS 1:59 Challenge 


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce