Pierwsze złoto w historii! Polska najlepsza w Drużynowych Mistrzostwach Europy!


Opublikowane w ndz., 11/08/2019 - 18:58

W piątek Polacy gonili Niemców, w sobotę Francuzów. W niedzielę to reprezentanci obu krajów oglądali plecy naszych lekkoatletów, którzy w kapitalnym stylu, odnosząc kolejne pięć zwycięstw indywidualnych (w tym jedna sztafeta) i prezentując równą formę w pozostałych konkurencjach, zapewnili sobie zwycięstwo w ósmej odsłonie Drużynowych Mistrzostw Europy. To pierwsze złoto w historii startów biało-czerwonych w tej imprezie!

Nie zawiedli kibice, którzy w sile ponad 16 tys. osób stawili się w niedzielę na Stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka i wspierali biało-czerwonych reprezentantów. Niesieni żywiołowym dopingiem, znów świetnie radzili sobie biegacze.

800m

Wyśmienicie w biegu na 800m spisał się Adam Kszczot. W swoim stylu, czając się w środku stawki zaatakował na ostatnim łuku, by na prostej jeszcze powiększyć przewagę. Wynik 1:46.97 nie jest szczytem możliwości łodzianina, ale w tym konkretnym biegu, przy mocnym wietrze smagającym twarze zawodników i wreszcie mocnej stawce, liczyło się przede wszystkim miejsce.

– Przegapiłem mocny start Hiszpana i może nie do końca zrealizowałem plan na ten bieg, ale na mecie efekt był dokładnie taki, jak chciałem – analizował na mecie Adam Kszczot. – Dobrze, że (rywale) próbowali, bo dzięki temu bieg był mocniejszy, a to ważne w kontekście przygotowań do Mistrzostw Świata. Tutaj byli ludzie nieprzypadkowi. Jestem po ciężkim zgrupowaniu, ale jak widać nie przeszkodziło mi to w wygraniu w bardzo dobrym stylu – zaznaczył. 

1500m

Wyśmienity występ Sofii Ennaoui, która obrała taktykę kapitana reprezentacji Marcina Lewandowskiego. Polka zaatakowała w wejściu w ostatni łuk i spokojnie kontrolowała rywalki na końcowych metrach. Zaciśnięta pięść na mecie to najlepsze podsumowanie biegu Sofii - zrobiła co chciała!

– Wreszcie mogłam wystartować przed polską publicznością i dałam się ponieść kapitalnemu dopingowi. Dziękuję! - podsumowania Sofia.

3000m z prz.

Dobry start zaliczył Krystian Zalewski, który w swojej koronnej konkurencji startował w sezonie dopiero pierwszy raz, w pokonanym polu pozostawił m.in. Francuza Yoanna Kowala. Polak zanotował solidny czas 8:29.12. Imponującą końcówkę mieli Hiszpan Caro i Fin Raitanen i to oni zajęli dwa pierwsze miejsca.

3000m

Dziesiąte miejsce Patryka Kozłowskiego nie jest szczytem marzeń tego zawodnika, ale trzeba też pamiętać że wystąpił tu nieco z musu (jego koronnym dystansem jest 800m, a biega też 1500m). Ciekawe doświadczenie zaowocowało życiówką 8:24.05.

5000m

Słabiej w biegu na 5000m wypadła znana z biegów ulicznych Paulina Kaczyńska. Zawodniczka WMLKS Pomorze Stargard rozpoczęła swój start dobrze, w pierwszej grupie, ale z kolejnymi okrążeniami obsuwała się w zestawieniu. Na mecie było tylko dziewiąte miejsce ze słabym czasem 16:40.04, o ponad minutę i 10 sekund gorszym od jej najlepszego tegorocznego wyniku.

– Publiczność niosła, ale przez ten wiatr nie dało się dziś zrobić więcej. Jest kilka punktów dla reprezentacji, ale wiem, że dałam ciała. Do poprawki – przyznała uczciwie w rozmowie z reporterem Eurosportu Paulina Kaczyńska.

200m

W mocnej stawce poprawnie zaprezentowała się Anna Kiełbasińska. Zawodniczka, która z powodzeniem dołączyła w ubiegłym roku do Aniołków Matusińskiego nie zapomniała jak biega się na 200m, ale też nie poradziła sobie z wiatrem. Wynik 23.36 dał pani Annie szóstego miejsce i 7 punktów do dorobku reprezentacji. Wygrała Mujinga Kambundji ze Szwajcarii (22.72).

110m ppł

W starciu z Orlando Ortegą czy Pascalem Martinotem-Lagardem nasz Damian Czykier był bez szans, ale potrafił nawiązać walkę z Niemcem Traberem, nieco szybszym od naszego zawodnika w przekroju sezonu. Tym razem to Niemiec był górą (czas Niemca - 13.54, Polaka - 13.70), ale czwarte miejsce i 9 punktów do dorobku reprezentacji ujmy naszemu sprinterowi nie przynosi.

100m ppł

Lepiej niż wskazuje na to pozycja na mecie spisała się Karolina Kołeczek. Polka stoczyła kapitalny pojedynek z Włoszką Bogliolio i Niemką Roleder, w którym o zajętym miejscu decydowały ułamki sekund. Najmniej szczęścia miała właśnie Polka, która straciła do obu rywalek tylko 0,01 sek. Trzecie miejsce i 10 pkt pozwoliło Polsce powiększyć przewagę nad goniącymi Francuzami, którzy w finałowym rozdaniu tej konkurencji nie mieli swojej przedstawicielki.

– Myślałam, że wygrałam, bo tak było widać z mojego kąta. Zaczęłam się cieszyć, ale jednak byłam dopiero trzecia. Fajnie było pobiec w takiej stawce. Bardzo chciałam zdobyć jak najwięcej punktów dla reprezentacji – mówiła Karolina Kołeczek. – Wrzawa na trybunach była ogromna, jeszcze nakręcałam kibiców, bo doping daje fajną energię, by jak najlepiej pobiec. Ten bieg na pewno zostanie na długo w mojej pamięci!

4x400m

Nie ma mocnych na Aniołki Matusińskiego! Polska sztafeta w składzie Iga Baumgart-Witan, Anna Kiełbasińska (drugi start w ciągu dnia), Małgorzata Hołub-Kowalik i Justyna Święty-Ersetic zdeklasowała rywalki z Wielkiej Brytanii i Francji, osiągając najlepszy wynik sezonu w Europie i drugi na świecie (3:24.49)!

– Naprawdę sobie ufamy i świetnie się ze sobą czujemy, i to chyba daje efekty. Chcemy pobić rekord Polski, chcemy medali mistrzostw świata. Brąz już mamy, bo dziewczyny lubią brąz, ale inne kolory chyba bardziej! – mówiła uśmiechając się szeroko Małgorzata Hołub-Kowalik.

Rekordowe biegi naszej męskiej reprezentacji to już raczej melodia przeszłości – rekord świata 3:01.77 podczas HME w Birgmingham – ale w Bydgoszczy zespół w składzie Wiktor Suwara, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Patryk Dobek (tylko drugi i trzeci ostali się w drużynie po Birmingham) spisał się bardzo dobrze. Polacy niemal przez pełny dystans walczyli o wygraną z Włochami i Francuzami, którzy uciekli im dopiero na ostatnich 50-60 metrach. Ostatecznie nasz zespół uplasował się na trzecim miejscu, dorzucając kolejne 10 punktów do dorobku reprezentacji.

W pozostałych konkurencjach:

Piotr Lisek wygrał konkurs skoku o tyczce, ocierając się o rekord mistrzostw (5.81 m).

– Czułem się mocny, żeby skończyć to 6,03, ale nie jest to takie łatwe i niestety się nie udało. Jestem jednak zadowolony z tych skoków, bo były naprawdę dobre technicznie. Pamiętajcie, że 5,80 to już jest wysokie skakanie – mówił Piotr Lisek dziennikarzom.

Zmagania dyskoboli wygrał - w ostatniej próbie! - Piotr Małachowski (63.02m). – Przed konkursem rzuciłem kilka metrów dalej. Jest jeszcze kilka imprez, finał Diamentowej Ligi, Mistrzostwa Polski, czy Memoriał Kamili Skolimowskiej. Mam nadzieję, że tam powalczę i przed Mistrzostwami Świata w Katarze będzie już nie 63, a 67 metrów – mówił Małachowski, który komplementował całą reprezentację. – Cieszy mnie ten poziom, że wszyscy w tych zawodach startowali na swoim dobrym poziomie. To jest dobry prognostyk przed Katarem i przed przyszłorocznymi igrzyskami w Tokio – dodał.

Druga w konkursie młociarek była Joanna Fiodorow (72.13m).

– Mam nadzieję, że to moje jedenaście punktów wspomogło drużynę. Chciałam dwunastu, ale niestety się nie udało. Cieszę się, że dołożyłam cegiełkę do sukcesu – mówiła Fiodorow i tak, jak pozostali reprezentanci Polski, podkreślała fantastyczną atmosferę na trybunach. – Powiem szczerze, że jestem mega zaskoczona. Jest pięknie, a gdy wchodzi się na stadion to wrażenie jest niesamowite. Cieszę się, że mogę być częścią tego teamu i startować przed polską publicznością – dodała.

Czwarte miejsce w konkursie kulomiotek zajęła Paulina Guba (17.77), która powoli wraca do rywalizacji po przewlekłym urazie.

Piąte miejsca notowali trójskoczek Adrian Świderski (16.27) i skoczkini wzwyż Kamila Lićwinko (1.90m), która również skarżyła się na problemy zdrowotne.

Najsłabsze, bo dopiero jedenaste miejsce w konkursie skoku w dal zajęła Magdalena Żebrowska (6.15 m).

Złoto dla Polski!

W 40 konkurencjach DME Polacy odnieśli 10 zwycięstw (cztery lata temu w Lille było tylko 6 zwycięstw). Zgromadzili w sumie 335 punktów. O 27,5 punktu wyprzedzili Niemców i o 28,5 punktu reprezentację Francji.

To pierwsze złoto dla Polski w historii drużynowych zmagań o prymat na Starym Kontynencie (rozgrywanych wcześniej pn. Drużynowego Pucharu Europy)! 

– To są świetne imprezy, bo ta drużynowa rywalizacja przynosi efekt. Każde zwycięstwo, każdy dobry start, ale także każdy gorszy start kolegi z reprezentacji pomaga emocjonalnie podbić siebie do rywalizowania na najwyższym poziomie. To jest świetne, szczególnie przed tak wypełnionym stadionem w Bydgoszczy – podkreślał Adam Kszczot.

Dyrektor Drużynowych Mistrzostw Europy Krzysztof Wolsztyński był dumny z organizacji trzydniowej imprezy. – Cieszę się, że to na tak ważnej imprezie pokazaliśmy Europie, że mamy tłumy kibiców lekkiej atletyki. W czasie wszystkich konkurencji żywiołowa publiczność z całej Polski świetnie dopingowała naszych lekkoatletów. A jeżeli zawodnicy się tak świetnie czują w Bydgoszczy i mówią, że u nas jest najlepsza atmosfera, to nie ma większej reklamy i promocji polskiej lekkiej atletyki. Mam nadzieję, że zrobimy jeszcze niejedną dużą imprezą na naszym stadionie – mówił Wolsztyński.

DME w Bydgoszczy były ostatnimi w formule 12-zespołowej. W kolejnej edycji, gdy Polacy będą bronić tytułu, za rywali będą mieli tylko 7 reprezentacji.

red.

fot. Paweł Skraba


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce