Pierwszy bieg na setkę i... pierwsze miejsce Natalii Tomasiak w UTLO! Wymarzony debiut? "Nikomu nie życzę!"


Opublikowane w sob., 19/10/2019 - 19:34

Do tej pory najdłużej biegała 70 parę kilometrów w Biegu Ultra Granią Tatr i na Orobie Ultra-Trail, w tym roku ledwie przekroczyła 50 kilometrów. Na koniec sezonu Natalia Tomasiak postanowiła jednak poszukać przygody i zaszaleć. Spakowała się i pojechała do włoskiego Piemontu, by... po raz pierwszy wystartować w biegu na 100 km!

Pochodząca z Krynicy biegaczka zadebiutowała z przytupem: wygrała Vibram® Ultra Trail Lago d'Orta, pokonując po pasjonującej końcówce nie byle kogo, bo Francuzkę Delphine Avenier, triumfatorkę TDS (2016), szóstą zawodniczkę CCC (2017) i dziesiątą w tegorocznym UTMB.

Debiut-marzenie?

– Chyba jednak nie! – niespodziewanie oświadczyła Natalia Tomasiak. Rozmawialiśmy zaraz po biegu, gdy tylko zziębnięta zdążyła zarzucić na siebie suche rzeczy i schronić się do ciepłego samochodu. – Nikomu nie życzę biegania przez 14 godzin w deszczu! Z wyjątkiem samego startu o godzinie 23, non stop padało, a czasami wręcz lało niemiłosiernie. Nigdy tak nie zmokłam! Raz zmieniłam buty i skarpetki, za drugim bluzę, kurtkę i opaskę. Mimo to przez kilkanaście końcowych kilometrów było mi już zimno w całe ciało.

– Ale to jeszcze nic... Tu bardzo późno robi się jasno, dopiero koło 8 rano, więc przez 9 godzin musiałam biec z czołówką w przeogromnej mgle. Widoczność na metr, może dwa. Miałam już serdecznie dosyć ogromnego skupienia i wpatrywania się, gdzie postawić nogę. Błagałam, żeby zrobiło się jasno! – opowiadała.

Ultra Trail Lago d'Orta to jeden z największych festiwali biegowych w północnych Włoszech. Na 4 dystansach (34, 60, 100 i 140 km) wystartowało w sumie półtora tysiąca zawodników z ponad 40 krajów. Na starcie „setki” stanęło 327 biegaczy, w tym 51 kobiet (do momentu opublikowania artykułu metę, w czasie poniżej 20 godzin, osiągnęło zaledwie 21). [AKT. Ostatecznie bieg na 100 km ukończyło 45 kobiet].

– Było konkretnie – mówi Natalia Tomasiak. – Trasa według danych organizatora liczyła 6200 m przewyższenia, ale ponieważ z powodu bardzo złych warunków nieco ją skrócono, zostało pewnie jakieś 5700-5800. Już na pierwszym podejściu wspinaliśmy się na 1200 m – relacjonowała zawodniczka Salomon Suunto Teamu.

– Nigdy nie miałam parcia, żeby biegać 100 km, teraz też wystartowałam bardziej dla przygody i sprawdzenia się, jak zniosę tak długi dla mnie dystans i jak to jest przebiec całą noc, bo to także było nowe doświadczenie. Taki ze mnie trochę „człowiek-przygoda”... Ahoj przygodo, sprawdźmy, co będzie! – mówi ze śmiechem Natalia Tomasiak. – Gdyby nie ta koszmarna mgła i zerowa widoczność, powodująca, że czasami nawet trzeba było się zatrzymać, nawet by mi się to podobało. Na szczęście trasa była świetnie oznaczona, kierunek wskazywały świecące chorągiewki, tyle że było je widać w ostatniej chwili.

– Z tego powodu praktycznie całą noc biegłam sama, choć jak się później okazało, inni zawodnicy wcale nie byli daleko. Dobrze, że nie było lasu, zwierząt i nic mi nie świeciło oczami spomiędzy drzew, bo bym się chyba popłakała ze strachu – śmieje się.

Rzeczywiście, rywalizacja w ścisłej czołówce biegu kobiet była bardzo wyrównana. – Szybko zostałyśmy we trzy (z Francuzką Delphine Avenier i Włoszką Monicą Dalmasso – red.), choć nie ścigałam się z nimi, nie wiedziałam o nich, biegłam swoje – mówi Natalia. – Ale nagle we mgle, tuż przed punktem na 53 km, dogoniłam dwie postacie i poleciałyśmy razem. Ciągle jednak nie miałam żadnych wielkich oczekiwań, jak dowiedziałam się, że czwarta zawodniczka jest już godzinę za mną pomyślałam „Ok, spokojnie, mogę być trzecia”.

– Nie napinałam się, żeby gonić rywalki, one próbowały mi się urwać, ale jakoś ciągle bylyśmy blisko. Na ostatnim podbiegu zostałyśmy już tylko z Francuzką. Z punktu na 86 km Avenier wybiegła jak torpeda, ale na długim podejściu wyprzedziłam ją, wyprzedziłam na jakieś 100-150 metrów. Końcówka była dość szeroko w dół i gdy zorientowałam się, że Francuzka gorzej zbiega, powtarzałam sobie tylko „wytrzymaj, wytrzymaj do końca!”. Zacisnęłam zęby, oglądałam się za siebie i... wygrałam!

Zwycięstwo w debiucie na 100 km i pokonanie tak mocnej rywalki sprawiło Natalii Tomasiak dużą satysfakcję. – Duża radość! Wygrana z Avenier pokazuje, że nie jestem jakoś bardzo daleko za światową elitą. Zniosłam to całkiem dobrze, nie było problemów w nocy, zmęczyłam się, ale nie sponiewierałam. Może więc, jak emocje opadną, trzeba by się zastanowić nad jakimś dłuższym biegiem w przyszłym roku i przygotować się do niego bardziej niż teraz w kilkanaście dni, gdzie zrobiłam dwa wybiegania po 30 km? – mówi ze śmiechem.

Czy ta przyszłoroczna „setka” to będzie Bieg 7 Dolin 100 km na Festiwalu Biegowym? – Nigdy nie odpuszczam biegania w Krynicy, to moje miasto, a na 7 Dolinach została mi jeszcze tylko „setka” (Natalia z sukcesami startowała w B7D 34 i 64 km, wygrała także Runek Run 22 km i Bieg na Jaworzynę – red.), więc jak się przygotuję, żeby powalczyc o najwyższą nagrodę, to... nie mówię „nie”. Wszystko przed nami! Ale na razie pozwólcie mi odpocząć po tym sezonie, teraz przez 2 tygodnie planuję tylko leżęć i pachnieć – kończy ze śmiechem Natalia Tomasiak.

ULTRA TRAIL LAGO D'ORTA - WYNIKI


AKTUALIZACJA

Doskonale w biegu na 60 km spisała się Claudia Chmielowska, która zajęła 3 miejsce z czasem 7:19:32. 

W biegu na najdłuższym dystansie UTLO - 140 km, 11 miejsce zajął Krystian Pietrzak (21:11:00), zaś 25 był Robert Gezela (23:18:34).  

Piotr Falkowski

fot. Przemysław Ząbecki


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce