"Pisali, że nie do przejścia. Ale się mylili!" Łukasz Supergan pieszo przemierzył zimą wyżyny Islandii. "Często jestem w drodze..."


Opublikowane w śr., 26/02/2020 - 12:28

Łukasz Supergan zapisał w swoim portfolio kolejny sukces. Po 29 dniach wyprawy przeszedł w poprzek wyżyny Islandii, przemierzył podbiegunową wyspę ze wschodu na zachód, zmierza już do jej najbardziej wysuniętego krańca. To jeden z nielicznych w historii zimowych trawersów Islandii, trzeci łączący wschodni i zachodni brzegi Islandii, a prawdopodobnie pierwszy – dokonany samotnie.

Taka jest zresztą zdecydowana większość wypraw Łukasza Supergana. Jego pasją są długodystansowe wyprawy, liczące setki, a nawet tysiące kilometrów, które zazwyczaj pokonuje w pojedynkę. „Często jestem w drodze, ponieważ szukam odpowiedzi na najważniejsze pytania” - mówi o sobie.

Łukasz Supergan wyruszył z Seydisfjordur na wschodnim, atlantyckim krańcu Islandii w poniedziałek 27 stycznia. W ciągu 29 dni pokonał w trudnych zimowych warunkach (silne mrozy i huraganowe wiatry na lodowej pustyni) dystans około 600 kilometrów. Szlak wydłużył się nieco w stosunku do planowanego, bo w pewnym momencie musiał odbić na północ, by ominąć przełomy rzek w rejonie lodowca Hofsjokull w centrum kraju.

Supergan zszedł już z wyżyn do miejscowości Húsafell, skąd do zachodniego wybrzeża pozostało około 60 km. – Tam trawers mógłby się skończyć, ale zdecydowałem, że "pociągnę" do krańca mocno wysuniętego półwyspu Snæfellsnes. To ładne miejsce na zakończenie i będę mógł powiedzieć, że przeszedłem całą Islandię – powiedział nam w króciutkiej rozmowie.

Do tego krańca zostało Łukaszowi Superganowi niecałe 200 kilometrów, ale szlak wiedzie już terenami cywilizowanymi, przez miejscowości. Zasadnicze wyzwanie wyprawy zostało wypełnione! – Za mną koniec zasadniczych trudności tej wyprawy. Narty i sanie już zostawiam, teraz idę tylko z plecakiem. U celu powinienem być za 6 dni, bo do końca zostało niecałe 200 km, a zamierzam iść średnio po 35 km dziennie.

Podróżuje jedynie siłą swoich mięśni. Poruszał się początkowo na nogach, a potem już na nartach, ciągnąc za sobą ważące pół setki kilogramów sanie załadowane przede wszystkim zapasem jedzenia i paliwa na samotne spędzenie 5-6 tygodni.

Na taki bowiem czas Supergan planował wyprawę, którą nazwał „Across the whiteness” (Poprzez biel). Chciał zakończył wyzwanie na początku marca, udało się znacznie szybciej. „Pisali, że nie do przejścia, ale się mylili” - stwierdził szczęśliwy w krótkim filmiku nagranym na finiszu przedsięwzięcia.

Nie brakowało chwil trudnych, zniechęcających do przerwania wyzwania. I to nawet na samym początku. Już piątego dnia okazało się, że pulki (sanie transportowe, z którymi podróżował Łukasz) są na dnie poważnie popękane. „Przetrwałyby 2-3 dni” - napisał podróżnik. Rozpuszczone w sieci wici przyniosły jednak szybką pomoc od mieszkających na Islandii rodaków. Jeden z nich wypożyczył Superganowi nowe sanie. Odebrał je – i tu niesamowity zbieg okoliczności – w dokładnie tym samym miejscu, w którym musiał zrobić przerwę w 2016 roku, przemierzając Islandię latem!

To właśnie wtedy w głowie Supergana pojawiło się pragnienie przemierzenia Islandii zimą. W lipcu i sierpniu 4 lata temu przeszedł w poprzek wulkaniczną wyspę w ciągu 28 dni, pokonując odległość 935 km z przylądka Gerpir na wschodzie do przylądka Bjargtangar, skrajnego punktu na zachodzie Islandii.

Podróżnik (choć sam nie lubi tak siebie nazywać, woli określenie „człowiek, który spełnia swoje marzenia”) ma w dorobku wiele imponujących wypraw pieszych. Dwukrotnie przeszedł m.in. Łuk Karpat, czym zainspirował Romana Ficka. Latem ubiegłego roku ultras spod Babiej Góry jedne z najwyższych gór Europy, od granicy serbsko-rumuńskiej do słowackiej Bratysławy, pokonał biegiem, a potem opowiedział o tym na Forum Sport-Zdrowie-Pieniądze podczas 10 TAURON Festiwalu Biegowego w Krynicy-Zdroju.

Łukasz Supergan wędruje już od kilkunastu lat. Przemierzył m.in. najwyższe szczyty Alp, Pireneje, Kaukaz, góry Zagros w Iranie, szlak średniowiecznych pielgrzymów do Santiago de Compostella, Izraelski Szlak Narodowy i Szlak Abrahama w Palestynie. Wyjątkową przygodą była trwająca aż 2 lata i licząca sobie długość podwójnego równika (czyli 80 tysięcy kilometrów) „Droga do Shangri-La”, podróż przez 24 kraje Europy i Azji, częściowo w towarzystwie Aleksandry Nikiel.

Piotr Falkowski

zdj. fanpejdż Łukasza Supergana


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce