Pobiegliśmy niemal idealnie prosty (!) maraton w Salonikach. Polka na podium! [ZDJĘCIA]


Opublikowane w wt., 16/04/2019 - 08:49

W niedzielę 14 kwietnia odbyła się niemal rekordowa liczba maratonów na świecie. Polacy startowali w większości z nich: w Paryżu, Belgradzie, Klużu-Napoce, na Rodos i w Salonikach, gdzie po raz czternasty miał miejsce International Marathon Alexander The Great. Świetny występ zanotowała Agnieszka Kuzyk, która zajęła drugie miejsce wśród kobiet. W swojej kategorii wiekowej zwyciężyła Bogusława Kupibida. W całej imprezie, w ramach której maratonowi towarzyszyły bieg na dystansie 10 km oraz marsz na krótszej o połowę trasie, wzięło udział około 20 tys. osób.

Maraton rozgrywany w drugim co do wielkości mieście Grecji dumnie nosi imię Aleksandra Wielkiego, u nas znanego bardziej jako Aleksander Macedoński. Ponieważ spór o narodowość jednego z największych zdobywców i strategów w historii trwa od lat, Aleksander jest Macedoński w Macedonii a Wielki w Grecji (także w greckiej części regionu geograficznego Makedonia). Podobizna wodza nie tylko ozdabia logo i medal biegu, jego historia stała się inspiracją dla trasy. Tradycyjnie maratończycy startują w miejscowości Pella, gdzie urodził się Aleksander a finiszują obok stojącej na wybrzeżu Białej Wieży, symbolu Salonik. Zarówno w miejscu startu, jak i na samej mecie, znajdują się pomniki wodza.

Tak zaplanowana trasa ma jedną zaskakującą cechę – jest niemal idealnie prosta. To fenomen, bo pierwszy zakręt na trasie pojawia się właściwie dopiero po 38. kilometrze!

Po drodze zmieniają się krajobrazy, miedzy rozległymi polami przewijają się mniejsze miejscowości, których mieszkańcy tłumnie wylegają na ulice, żeby dopingować biegaczy. Nawet starsze Greczynki zasiadają przed swoimi domostwami w specjalnie na tę okazję przyniesionych fotelach i oklaskują zawodników, szczególną uwagą darząc wszystkie biegnące kobiety. Niczym dziwnym nie jest także widok bezpańskich psów paradujących po trasie biegu.

Wiejski krajobraz przechodzi w miejski dopiero kilka kilometrów przed Salonikami, gdzie biegacze mają do pokonania rozległe (i niezbyt atrakcyjne) przedmieścia. Dopiero Finisz prowadzi urokliwą nadmorską promenadą, gdzie emocje podgrzewają setki kibiców. Ci dopingują zwłaszcza maratończyków, niemal ignorując uczestników biegu i marszu na krótszych dystansach. Ci, którzy ukończą królewski dystans, zasługują na szacunek a przejście przez miasto z medalem na szyi wzbudza podziw i uznanie.

– Trasa tutaj jest naprawdę sprzyjająca dobrym wynikom. Częściowo z górki i prosto. Dzisiaj pomogła też pogoda. Przez pierwsze 10 km padał lekki deszczyk, potem biegliśmy pod chmurką, Grecja oszczędziła nam upałów – mówił Tomasz Misiewicz. – Pewnie udałoby mi się wybiegać jakiś świetny wynik, gdybym więcej trenował, ale dotarłem do mety w dobrym zdrowi, ukończyłem kolejny maraton i jestem bardzo zadowolony.

Zadowolona ze swojego startu była też Agnieszka Kuzyk, druga kobieta na mecie maratonu.

– Miałam nadzieję, że uda się połamać trzy godziny, ale problemy zdrowotne, które miałam wcześniej na to nie pozwoliły. Było jednak dobrze, nie miałam typowej ściany – mówiła Pani Agnieszka po biegu. – Trasa miała być łatwa a okazało się, że wcale taka nie była. Liczyłam na krótkie podbiegi, ale one się mocno ciągnęły. Po 25 kilometrze wiedziałam już, że trójkę muszę odpuścić. Nie wiedziałam wtedy, ile kobiet jest przede mną. Kilka wyprzedziłam po drodze. Dopiero kibice przed samymi Salonikami powiedzieli mi, że jestem druga. Bardzo się cieszę, że mogłam stanąć na podium z polską flagą.

Agnieszkę Kuzyk, która finiszowała z czasem 3:05:06 wyprzedziła tylko zwyciężczyni maratonu z 2017 roku, Sonia Chekini, która uzyskała wynik 2:48:13. Podium dopełniła Penelope Drakopoulou (3:10:39). Zwycięzcą maratonu został Mixalis Parmakis, który także powtórzył sukces z 2017 roku. Osiągnął czas 2:33:21. Drugi był Giannis Krekas (2:35:46) a trzeci Giannis Zacharatos (2:36:43).

Sukces odniosła też Bogusława Kupibida, która wygrała kategorię K60 (4:55:17).

KM


Polecamy również:


Podziel się: