Półmaraton Wiązowski: Izabela Trzaskalska bije rekord trasy [DUŻO ZDJĘĆ]


Opublikowane w ndz., 24/02/2019 - 20:05

Sezon biegowy 2019 można oficjalnie uznać za otwarty za sprawą Półmaratonu Wiązowskiego, rozgrywanego pod Warszawą. 39. już impreza obfitowała w rekordowe wyniki, na czele z kobiecym rekordem trasy. To dobry prognostyk przed maratońską wiosną.

Niewielka Wiązowna to miejsce z wielką biegową tradycją. Startowało tam kilka pokoleń zawodników i zawodniczek z krajowej czołówki, a także amatorów. Pierwsza impreza, rozegrana w 1981 r. jako Otwocki Zimowy Mały Maraton „Świder-Wisła”, była jeszcze biegiem na 20 km. Obecna formuła obowiązuje od lat 90.

Biegacze rywalizują na atestowanej, półmaratońskiej trasie prowadzącej przez wsie Glinianki i Pęclin. I choć dziś konkurencja na rynku biegowym jest ogromna, to Półmaraton Wiązowski zachował wysoką pozycję w hierarchii, rozwijając nawet samo wydarzenie. Każdy biegacz wie, że kolejna odsłona biegu w Wiązownie nieuchronnie zapowiada zbliżającą się wiosnę.

Półmaraton

Bohaterką ostatniej lutowej niedzieli 2019 r. została reprezentantka Polski Izabela Trzaskalska. Biegaczka z Terespola zwyciężyła z czasem 1:12:38, poprawiając o 18 sekund własny rekord trasy z 2016 roku. Podopieczna Marka Jakubowskiego zajęła 9. miejsce w klasyfikacji generalnej.

– To ładny wynik, zwłaszcza jak na tę porę roku. Czułam, że były jeszcze rezerwy, więc tym bardziej się cieszę – mówiła nam na mecie Izabela Trzaskalska. – Od początku wiedziałam, że będę musiała podczepić się pod jakąś grupkę chłopaków biegnących w tempie na 1:11 - 1:12. Tak też się stało, choć grupa bardzo szarpała tempo. Trzy razy łapała mnie kolka, nieco odpuszczałam i znów goniłam panów. Po 15 km kolejny raz złapała mnie kolka zmęczeniowa. Najgorsze były ostatnie 6 km – musiałam walczyć sama, biegnąc pod wiatr. Na szczęście głowa mnie nie pokonała. Zależało mi dzisiaj na wyniku – podkreśliła Izabela, która wylatuje teraz na miesięczny obóz do Albuquerque (USA).

Drugie miejsce zajęła Aleksandra Lisowska z wynikiem 1:14:03, czym dokładnie o 3 minuty poprawiła rekord życiowy! Trzecia była zwyciężczyni dwóch poprzednich półmaratonów w Wiązownie Angelika Mach z rezultatem 1:15:37.

Na piątym miejscu uplasowała się halowa mistrzyni Polski w biegu na 3000 m Renata Pliś z wynikiem 1:17:03. Biegaczka zrezygnowała ze startu w Halowych Mistrzostwach Europy w Glasgow na rzecz przygotowań do półmaratonu... też w Glasgow.

– Bardzo długo się zastanawiałam nad tym scenariuszem i mam nadzieję, że podjęłam słuszną decyzję – stwierdziła ze śmiechem na mecie. Ze startu w Wiązownie Renata Pliś była umiarkowanie zadowolona. – Spodziewałam się, że pobiegnę nieco szybciej. Może trochę zbyt szybko zaczęłam, a później, już na zmęczonych nogach, zwalniałam. Do tego wiało, a ja jeszcze tydzień temu biegałam w hali, gdzie warunki są komfortowe.

– Ten start miał mi dać "popalić" i „podrzucić” treningowo, bo unikam dłuższych rozbiegań. Na treningu 1:17 z „haczykiem” na pewno bym nie poleciała… – analizowała Renata Pliś.

Tak jak rok temu, zwycięzcą Półmaratonu Wiązowskiego został Emil Dobrowolski z wynikiem 1:06:56, niemal takim samym jak rok temu (1:06:50). Maratończyk z Chotomowa prowadził od samego początku. Na 10. kilometrze miał minutę przewagi nad kolejnym zawodnikiem.

– Było zdecydowanie łatwiej niż ostatnio. Słyszałem, że rywale mnie puszczają, ale nie odwracałem się. Dopiero na połówce zobaczyłem, że mam kilkaset metrów przewagi. Rok temu naciskał mnie Marokańczyk, tym razem biegłem sam i może przez to moja motywacja mocno spadała – relacjonował zwycięzca.

– Na pewno warunki sprzyjały. Tak słabego wiatru w Wiązownie chyba jeszcze nie było. Czy mogłem pobiec szybciej? Trudno powiedzieć, ale 1:06 zapewne można było złamać, gdyby byli jacyś rywale. Trzeba by jednak cofnąć czas i znów się ścigać – ocenił Emil Dobrowolski, który wiosną najprawdopodobniej wystartuje w Orlen Warsaw Marathonie.

Drugie miejsce, też jak rok temu, zajął kontrowersyjny Marokańczyk Abderrahim El Asri, zawieszony w latach 2014-16 za stosowanie EPO. Po odcierpieniu kary Afrykańczyk zamieszkał w Polsce i często u nas startuje. Bieg w Wiązownie zakończył z wynikiem 1:08:40.

Trzeci był Przemysław Dąbrowski (1:08:49).

Bieg na 5 km

Towarzyszący półmaratonowi bieg na 5 km wygrał Mariusz Giżyński z czasem 14:38. Utytułowany maratończyk rodem z Płocka, wielokrotny medalista MP w biegach ulicznych, wyprzedził o pięć sekund Ukraińca Andrzeja Starżyńskiego.

– Wynik jest dobry. Trochę mnie może poniosła fantazja i za szybko zacząłem, ale początkowe 2,5 km były fajne, z wiatrem. Z powrotem trzeba było już powalczyć – relacjonował Mariusz Giżyński. – Jak dla mnie, takiego maratończyka-weterana, 5 km to najlepsze co można zrobić. Jest rywalizacja, adrenalina, organizm jest zmuszony do pracy na wysokich obrotach. To się przydaje w maratonie, gdy tempo jest umiarkowane. Zapas prędkości daje luz – podkreślił „Giża”.

Podium uzupełnił Krzysztof Wasiewicz z wynikiem 14:47. Zawodnikowi Kondycji Piaseczno tylko sekundy zabrakło do wyrównania "życiówki".

Wśród pań zwyciężyła będąca w doskonałej formie Anna Gosk. Wynik 15:58 to nowa życiówka białostocczanki. Druga była Ewa Jagielska z czasem 16:23, a trzecia Ukrainka Julia Moroz (16:59).

– To był bardzo udany start. Cieszę się, że udało się złamać 16 minut. Pogoda dopisała, na trasie widać było dużo kibiców. Dopiero wchodzę w sezon, formę szykuje na kwiecień - maj. Chciałabym wtedy poprawić rekordy życiowe na krótszych dystansach, a w przyszłości zadebiutować w maratonie. Nie wiem tylko jeszcze, kiedy. Na pewno wezmę udział w Mistrzostwach Polski w przełajach – zapowiedziała Anna Gosk.

Biegi w Wiązownie na obu dystansach ukończyły 2784 osoby, z czego ponad 1900 na głównym dystansie (rekord frekwencji). Biegnący z numerem „1” czterokrotny mistrz olimpijskich w chodzie sportowym Robert Korzeniowski uzyskał w półmaratonie czas 1:23:08.

Pełne wyniki: TUTAJ

RZ


Polecamy również:


Podziel się: