„Presja była ogromna” - rozmawialiśmy z pacemakerami INEOS 1:59 Challenge


Opublikowane w pon., 14/10/2019 - 08:44

Mogłoby się wydawać, że świat biegaczy amatorów i biegaczy elity nie ma wielu wspólnych punktów. Jednak i jedni i drudzy wiedzą, że pomoc skupionego na celu zająca jest nieoceniona. Pacemakerzy, którzy towarzyszyli Eliudowi Kiochoge podczas udanej próby INEOS 1:59 Challange – 1:59:40 - wynieśli sztukę prowadzenia biegu na zupełnie nowy poziom.

„Pan własnego ciała!”. Eliud Kipchoge przebiegł maraton poniżej 2 godzin! 1:59:40! [ZDJĘCIA]

Zanim przyjechali do Wiednia, byli biegaczami o znanych nazwiskach i dokonaniach budzących podziw. W Wiedniu ich osiągnięcia przestały mieć znaczenie. Przez kilka dni trenowali niczym żołnierze na poligonie. Na głównej alei parku Prater ćwiczyli bieg na swoich pozycjach, a przede wszystkim - zmiany. Rozbieganie się jednej grupy na boki i wbieganie kolejnej, dokładnie w te same miejsca.

W ciągu zaledwie kilku dni musieli się stać zwartym zespołem. O ile bohater INEOS 1:59 był spokojny, pacemakerzy z każdym dniem stawali się bardziej zestresowani.

- Wszystko będzie dobrze, wszystko zostało przećwiczone. Z przyjemnością pomagamy Eliudowi, bo on nie robi tego dla siebie. Biegnie dla nas wszystkich, dla historii lekkoatletyki - mówił nam jeszcze przed biegiem Henryk Ingebrigsen. Wtórował mu Julien Wanders: - Każdy wie, co ma robić, Eliud nie musi się o nic martwić.

Martwili się jednak oni. Nikt nie chciał nawalić, wypaść z rytmu, pomylić kroku, wystawić na działanie wiatru Kipchoge.

- Presja była ogromna, ale nie myślałem o całości. Skupiłem się na moim kawałku tego zadania. To na Eliudzie spoczywało najtrudniejsze zadanie. On musiał pobiec pełny dystans poniżej 2 godzin - mówił nam w Wiedniu Jack Rayner, czternasty zawodnik maratonu w Londynie, zwycięzca ubiegłorocznego półmaratonu Igrzysk Wspólnoty Narodów. - Największy stres czułem w strefie zmian, żeby tylko tego nie popsuć. Na szczęście poszło gładko. Dałem się ponieść atmosferze i dopingowi tłumu – podkreślił nasz rozmówca.

Teraz Jack Rayner jest już skupiony na własnych celach. W tym tygodniu rozpoczyna ostatnią fazę przygotowań do maratonu w Nowym Jorku.

- Starałem się zachować spokój, ale to ciśnienie było cały czas obecne. Cały czas myślałem o tym, żeby dobrze wypełnić swoje zadanie. Od września przygotowywałem się do tego wyzwania, wiedziałem że mamy świetny zespół techniczny i po prostu skoncentrowałem się na swoim biegu - mówił z kolei Augustin Choge, któremu podobnie, jak wszystkim pacemakerom udzieliła się wiara w możliwość osiągania wielkich celów.

- Gdy Eliud ogłosił ten pomysł jakieś 6 miesięcy temu, jego wiara w osiągnięcie celu była tak mocna, że ja także bez trudu uwierzyłem w niego i powodzenie tego projektu. Teraz po wszystkim, rozpiera mnie duma, że dokonaliśmy tego! - dodał Choge, zwycięzca ubiegłorocznego półmaratonu w Lille.

Nerwów nie krył Lopez Lomong. - Biegłem i myślałem: o rany, nie zepsuj tego. Chciałem wykonać zadanie perfekcyjnie. Wiedziałem, że jesteśmy jednym zespołem, mamy narzucone tempo, wiemy, co mamy robić. Myślałem o tym, że zmieniamy historię i zrobiliśmy to - mówił nam mistrz USA na 5000 i 10 000m.

- Teraz jestem szczęśliwy. Wierzę w hasło „no human is limited”. Nie pozwólmy się ograniczać w naszych dążeniach. Mam nadzieję, że tym co zrobiliśmy, pomogliśmy innym uwierzyć w siebie, że daliśmy im odwagę do podejmowania wyzwań - kontynuował Lomong, który już nie jedno osiągnął we własnym życiu. Jako ofiara II domowej wojny sudańskiej, wolność i życie zawdzięcza trzydniowej ucieczce na własnych nogach w kierunku granicy z Kenią . Teraz planuje skupić się na inspirowaniu i wspieraniu młodych sportowców w ich przyszłych karierach.

- Chcę, żeby myśleli wielkimi, niemożliwymi celami i chcę, by je osiągali - podsumował Lomong, który biegiem w drużynie Kipchoge zakończył sezon. Przed nim zasłużone wakacje.

Rozmawiała w Wiedniu Ilona Berezowska


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce