Quadzilla oswojona. Pierwszy Polak na mecie słynnej maratońskiej czterodniówki w Milton Keynes! "Nie zamierzam spocząć na laurach"


Opublikowane w wt., 19/02/2019 - 08:50

Quadzilla, to brzmi groźnie. Ale wbrew nazwie kojarzącej się z filmowym potworem, tak naprawdę chodzi o maratony. Dokładnie cztery, w cztery dni. Enigma Quadzilla to impreza, która co roku odbywa się w Milton Keynes w Wielkiej Brytanii, 80 km od Londynu. Jest raczej kameralna i bardzo trudno się na nią dostać. Zapisy na kolejną edycją rozpoczynają się… i kończą w ostatnim dniu bieżącej. Tegoroczną Quadzillę ukończyły 54 osoby a w całej historii imprezy było 234 finiszerów. Wśród nich jest jeden Polak, Adam Wasiołka. Zmagania zakończył na świetnej dziewiątej pozycji z łącznym czasem 16:12:08.

Jak udało mu się dostać na tak ekskluzywną imprezę? - Zapisy na kolejną edycję ruszają w ostatnim dniu imprezy w danym roku i rozchodzą się w kilkanaście minut. Mnie udało się tylko dlatego, że z powodu kontuzji zwolniło się miejsce a organizator Dawid Andrew Bayley „zbiera” narodowości i nie miał w kolekcji Polaka.

O co chodzi? Do pokonanie są cztery maratony, po jednym dziennie, od czwartku do niedzieli. Po każdym otrzymuje się medal. Cztery medale tworzą całość a finiszerzy otrzymują dodatkowo pamiątkowe bluzy z napisem „Przetrwałem Enigma Quadzillę 4 maratony w 4 dni”. Dla Wasiołki takie bieganie to nie pierwszyzna. O jego kolekcji maratonów pisaliśmy jakiś czas temu.

Adama Wasiołki 100 maratonów na urodziny. „Nie próbuję się napinać”

- Kilka lat temu zaczepiła mnie biegaczka pytając co oznacza mój tatuaż. Okazało się, że jest Angielką i jakoś nie do końca skojarzyła, że nasze 42,195 to ich 26.2. Rozmawialiśmy i chcąc jej zaimponować, pochwaliłem się, że biegnę już szósty maraton w tym roku (był kwiecień). Odpowiedziała tradycyjnym „good effort” a potem dodała, że dla niej to dwudziesty któryś. Wtedy dowiedziałem się o 100 Marathon Club i złapałem bakcyla – opowiada Adam Wasiołka.

– Ponieważ brak dyscypliny utrudniał mi regularne treningi, o życiówki było trudno, postawiłem na liczbę ukończonych maratonów. Po 50 maratonie mogłem wstąpić do 100 Marathon Club jako „członek aspirujący”. Wtedy dowiedziałem się, że 50+ maratonów rocznie nie robi w Klubie na nikim radykalnego wrażenia. Na Wyspach można biegać maratony w każdą sobotę i niedzielę. Zacząłem od tzw. „double” czyli dwóch maratonów w dwa dni. Zniosłem to nadzwyczaj dobrze kilka razy i cały czas w głowie siedziała mi myśl o quadzie, czyli czterech maratonach w cztery dni. Jest kilka takich imprez na terenie Zjednoczonego Królestwa, a najsłynniejsza z nich to Quadzilla w Milton Keynes – wyjaśnia maratończyk.

Dziewięć lat temu David Andrew Bayley „Foxy” w odpowiedzi na potrzeby członków 100 Marathon Club, którzy jak najszybciej chcieli ukończyć setkę, zapoczątkował organizację imprez multimaratońskich. Wśród nich jest Enigma Week At the Knees (7 maratonów w 7 dni) oraz Eigma Quadzilla. Zawody odbywają się w czwartek, piątek, sobotę i niedzielę. Niczym nie różnią się od innych imprez maratońskich. Trasa wyznaczona jest wokół malowniczego jeziora, liczy siedem pętli. Debiutanci w pakiecie dostają tymczasowy numer startowy, który po ukończeniu imprezy zamieniany jest na tzw. lifetime Green Number. Każdy bieg to jeden medal a cztery medale tworzą całość.

– Ponieważ biegam 2-3 maratony w miesiącu, nie musiałem się specjalnie przygotowywać. Był to mój debiut i podszedłem do niego z wielką pokorą i być może dlatego poszło nadspodziewanie dobrze – opowiada Adam Wasiołka.– Pierwszy i czwarty bieg pobiegłem niemalże w tym samym czasie. Najgorzej poszedł mi bieg drugi, ale przeszkodą nie było zmęczenie, tylko porywisty wiatr i deszcz. Impreza pomyślana jest dla multimaratończyków i raczej wszyscy ją kończą. Niektórzy powyżej pięciu godzin, ale należy wziąć pod uwagę, że są to osoby, które biegają rocznie powyżej 50 maratonów. Na tegorocznej Quadzilli poznałem też osoby, które przebiegły powyżej 500 maratonów.

Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z maratonami jest chyba podobnie. – Nie zamierzam spocząć na laurach – zapowiada biegacz.

– Są jeszcze trzy imprezy na Wyspach o podobnej randze i chciałbym je zaliczyć. Muszę wrócić na Quadzillę, żeby poprawić czas. Drugi dzień pokrzyżował mi plan złamania 16 godzin. Kolejnym krokiem będzie 10 maratonów w 10 dni i 52 maratony w roku. Niestety ograniczeniem stają się kwestie finansowe, ale właśnie pojawiła się szansa na sponsora i jeśli wszystko dobrze pójdzie moje marzenia mogą się spełnić szybciej niż myślałem. Polskie multimaratony są jeszcze w powijakach. Mamy swoją Witunię, która nie jest zaliczana do światowych rankingów, jest SMAK, jest inicjatywa gdyńska. Niestety są to kilku bądź kilkunastoosobowe imprezy, na rozwój tej dyscypliny biegów długodystansowych musimy jeszcze poczekać. A tymczasem można nabijać liczbę biegów na Wyspach – wskazuje Adam Wasiołka.

KM


Polecamy również:


Podziel się: