Rekordy i dramaty. 5. HardaSuka Ultimate Triathlon Challenge [WYNIKI, ZDJĘCIA]


Opublikowane w śr., 26/06/2019 - 08:36

Jakie są najcięższe triathlony na świecie? Chyba te na dystansie wielokrotnego IronMana. Ale jeśli brać pod uwagę te z dystansem około-IM, z dużym prawdopodobieństwem będzie to nasza rodzima HardaSuka, rozgrywana wokół polskich i słowackich Tatr. Dystans jest „nieco” dłuższy od klasycznego IM, a góry trudniejsze.

Więcej o historii HardejSuki w naszej ubiegłorocznej relacji: TUTAJ.

W piątek 21 czerwca o 16:00, jak zawsze nad słowackim Jeziorem Orawskim, HardaSuka Ultimate Triathlon Challenge wystartowała po raz piąty. Rzucone przez organizatorów – Marcina Wernika i Piotra Szmyta – wyzwanie podjęło 50 śmiałków, którzy przeszli kwalifikacyjne sito i mieli szczęście w losowaniu.

Pięciokilometrowy etap pływacki zaczął się ze stateczku na środku jeziora. W dość korzystnych warunkach, jednak pod koniec przy mocno falującej wodzie, pierwszy pokonał go Maksym Rupieta. W strefie zmian między etapem pływackim i kolarskim, w Ustiu nad Priehradou, zawodników obowiązkowo przejmowały załogi wozów technicznych, które towarzyszyły im przez cały 225-kilometrowy odcinek rowerowy wokół Tatr z ponad 3000 metrami sumy podjazdów.

Prowadził on jak zwykle przez Chochołów, Poronin, Łysą Polanę, Tatrzańską Łomnicę, Smokowce, Liptowski Mikulasz i ponownie Chochołów do Siwej Polany Doliny Chochołowskiej. Po drodze znajdowały się trzy mordercze podjazdy w Zębie, Bukowinie Tatrzańskiej i słowackim Zubercu oraz wiele nieco mniejszych.

Na kolarskim etapie Maksym Rupieta dość szybko stracił prowadzenie (ostatecznie zajął 14. miejsce), a na czoło wysunęli się Kamil Grudzień, Szymon Pietrowski i trzeci przed rokiem Tomasz Polański. Wbrew prognozom, opady deszczu nie nadeszły, a ciepła noc wyjątkowo sprzyjała zawodnikom.

Na zjeździe do Zuberca Kamil Grudzień zaliczył wywrotkę – na szczęście skończyło się na niezbyt groźnym obtarciu rąk. To chyba tam na prowadzenie wyjechał Szymon Piotrowski, który dowiózł je do rowerowo-pieszego przepaku na Siwej Polanie. Na kolejnych pozycjach dotarli tam Grudzień i Polański.

W sobotę 22 czerwca pogoda okazała się na tyle łaskawa, że pozwoliła rozegrać etap pieszy na pełnej trasie, co nie udało się w zeszłym roku. Kilkakrotnie padał deszcz, jednak potencjalnie groźne burze przechodziły na szczęście obok trasy zawodów.

Już od pierwszego szczytu na trasie – Grzesia ponad Doliną Chochołowską – prowadzącego Szymona Piotrowskiego dopadły kłopoty żołądkowe i ostatecznie spadł on na trzecie miejsce. Po pokonaniu grani Wołowca, Jarząbczego i Starorobociańskiego, do schroniska na Hali Ornak pierwszy wbiegł Tomasz Polański, który po drodze wyprzedził również Kamila Grudnia. Ta kolejność utrzymała się poprzez Czerwone Wierchy i Kasprowy, schronisko Murowaniec i Krzyżne, aż do mety w Morskim Oku.

Tomasz Polański zwyciężył z czasem 21:28, zdecydowanie bijąc rekord pełnej trasy HardejSuki. Wyprzedził on Kamila Grudnia (22:33) i Szymona Pietrowskiego (23:18)

Zawody ukończyło pięć kobiet. Wszystkie zasługują na wymienienie: Martyna Chomicz, Marta Naczyk, Nina Wiaderna, Ewa Trzetrzelewska-Lalik i Miłka Niezgoda. Kolejność na podium ustaliła się już po etapie kolarskim. Pod nieobecność ubiegłorocznej zwyciężczyni Klaudii Dominiak, wygrała Martyna Chomicz (26:36, 12. open), przed Martą Naczyk (27:15, 17. open) i Niną Wiaderna (29:21, 30. open).

Wyniki na razie tylko na facebooku organizatorów: TUTAJ

Piątą edycję HardejSuki ukończyła w 30-godzinnym limicie rekordowa liczba 36 zawodników. W triathlonie o takiej skali trudności nie mogło się obyć bez dramatów. Niektórzy zawodnicy nie zmieścili się w ostatnim pośrednim limicie w Dolinie Pięciu Stawów Polskich na 4 km przed metą etapu pieszego, pokonani przez kontuzje lub skrajne wyczerpanie.

Wkrótce rozmowy z uczestnikami HardejSuki – nie tylko tymi z podium, lecz również z pozostałymi, o wyjątkowo ciekawych historiach.

KW


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce