„Rewelacyjna trasa" 6. Biegu SGH ściągnęła tłumy! Pomagali Teodorkowi [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 28/04/2019 - 18:00

Szybka trasa oraz charytatywny cel. To tylko dwa z powodów, dla których blisko 1700 osób przyłączyło się do 6. Biegu SGH w Warszawie. Impreza już dawno wykroczyła poza środowisko akademickie.

Biegano na dwóch głównych dystansach - 5 i 10 km. Niemal tradycyjnie trasa uległa korekcie wobec wcześniejszej edycji, ale… pozbyto się kilku zakrętów, m.in. przy ul. Odyńca, na rzecz płaskich, długich prostych! O kilkaset metrów przesunięty był też start, zlokalizowany w pobliżu klubu studenckiego Stodoła. Tak jak poprzednio, meta usytuowana była na terenie Ogrodów Rektorskich. Pogoda dopisała. Było chłodno, pochmurnie i nieco wietrznie.

Ponieważ w niedzielę sporo się działo w biegowym świecie, uczestnicy interesowali się także wydarzeniami w Krakowie i Londynie. Każdy chciał biegać jak Cyprian Kotut, Wiktoria Khapilina, Brigid Kosgei czy Eliud Kipchoge. Najmocniej jednak ściskano kciuki za Henryka Szosta.

5 km

Jako pierwsi z szybką trasą zmierzyli się uczestnicy biegu na 5 km. Zwyciężył Jakub Nowak, a więc organizator-wykonawca stołecznej imprezy. Maratończyk uzyskał bardzo dobry wynik 14:39. Drugie miejsce zajął Łukasz Parszczyński - 15:13, a trzecie ubiegłoroczny zwycięzca Krzysztof Wasiewicz, z rezultatem 15:18.

– Uważam, że jest to jedna z najszybszych tras w Polsce i można by w przyszłości pomyśleć o organizacji imprezy najwyższej krajowej rangi. Są tylko cztery zakręty w prawo i długie proste. Wiem co mówię, bo sam ją przetestowałem – zachwalał Jakub Nowak.

– Jedynym mankamentem były ostatnie 2 km, prowadzące pod wiatr. Już nie chciałem żyłować, bo mam przed sobą kolejne starty (m.in. Bieg Konstytucji 3 Maja - red), a w nogach czuje jeszcze ORLEN Warsaw Marathon (czwarte miejsce w maratońskich MP – red.). Z wyniku jestem jednak zadowolony. Cieszę się też, że tyle osób pobiegło żeby pomóc Teodorowi! – podkreślił zwycięzca.

Dzięki wsparciu biegaczy na leczenie 3-letniego chłopca, który od urodzenia choruje na wiotkość mięśni, dysplazję kostną, a także karłowatość, zebrano aż 38 tys zł.

Wśród pań zwyciężyła Natalia Mierzlikin - najlepsza Polka 14. PZU Półmaratonu Warszawskiego, która uzyskała czas 17:25. Jest to jej nowy rekord życiowy. Drugie miejsce zajęła Sabina Jarząbek z rezultatem 17:52, a trzecia była Izabela Parszczyńska z wynikiem 18:24.

– Startowałam już kiedyś w tej imprezie. Dwa lata temu byłam piąta na 10 km (42:11 - red). Teraz poszło mi lepiej. Bieg minął szybko (śmiech). Trasa jest tu super, bez zbędnych zakrętów. Zależało mi bardziej na życiówce niż na miejscu. Udało się, poprawiłam swój najlepszy wynik o ponad 20 sekund! – cieszyła się Natalia Mierzlikin.

– Przyznam, że najbardziej lubię półmaratony, a do „piątek” nieco się zmuszam, tak żeby poprawić swoją szybkość – dodała nasza rozmówczyni.

10 km

W biegu na 10 km najlepszy okazał się biegowy obieżyświat Florian Pyszel, który pokonał dystans w 32:40. Florian o sekundę poprawił rekord imprezy. Z radości z aż wskoczył na metę.

Za plecami Pyszla uplasował się były rekordzista Michał Bernardelli, z wynikiem 33:25. Dodajmy, że pracownik SGH za sobą miał już też start na 5 km (16:23). Podium uzupełnił Maciej Zarzycki, z czasem 34:00.

– Dałem z siebie sto procent i choć rywale byli wymagający, to udało mi z nimi wygrać. Trasa faktycznie bardzo fajna. Minusem było tylko to, że od pierwszego kilometra biegłem sam. Wynik mógł być lepszy. Mam aspiracje, żeby biegać szybciej. Nie ma jednak co narzekać. Atmosfera i idea biegu stanowią tu duży plus. Słyszałem, że to największy bieg organizowany przez studentów. Zgłoszonych było prawie dwa tysiące osób! Brawo dla organizatorów! – chwalił Florian Pyszel

Bieg pań był bardziej wyrównany. Zwyciężyła Karolina Waśniewska - wicemistrzyni Polski w maratonie z tego roku z Dębna, która uzyskała czas 37:39. Druga uplasowała się Diana Dawidziuk-Gosk ze stratą tylko 7 sekund. Trzecie miejsce wywalczyła Natalia Grzegorczyk z rezultatem 38:03.

– Biegliśmy w fajnej grupce i wszystko się rozegrało na drugim okrążeniu. Trasa jest tu rewelacyjna i szybka. Pierwszy raz tu wystartowałam i jestem bardzo zadowolona. Dla mnie to był dobry trening. Pilnowałam nieco drugiej i trzeciej koleżanki, oczywiście nie wiedziałam jak to się rozstrzygnie. Do startu namówiła mnie siostra, która w święta powiedziała mi, że chce tu pobiec. Postanowiłam się przyłączyć. Ostatecznie ona nie mogła przyjechać, ja jednak jestem. Jak wszystko dopisze, wrócę za rok! – zapowiedziała już dziś Karolina Waśniewska.

Pełne wyniki: TUTAJ

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce