Roman Ficek z rekordem 6xBabia Góra! Dopiero drugi finiszer w historii! "Nie możesz się zastanawiać" [RELACJA, ZDJĘCIA]


Opublikowane w śr., 12/06/2019 - 20:10

Roman Ficek jest drugim zawodnikiem w historii, który ukończył Ultramaraton 6xBabia Góra (103 km, przewyższenie 7800 m+). 28-letni biegacz mieszkający w Skawicy koło Zawoi, u stóp Babiej Góry, dokonał tego w znakomitym czasie 15 godzin, 8 minut i 11 sekund.

Tym pierwszym był przed dwoma laty Krzysztof Dołęgowski, który 6 razy wbiegł na najwyższy szczyt polskich Beskidów w czasie 16 godzin i 6 minut, a zatem o prawie godzinę wolniej od Ficka. Jak jednak wszyscy zgodnie podkreślają, wyniki obu znakomitych biegaczy trudno porównywać, jako że w tym roku trasa zawodów nieco się zmieniła.

– Musieliśmy zrezygnować z dwóch wbiegnięć: żółtym szlakiem na Babią Górę i czerwonym na Małą Babią od strony słowackiej, ze względu na brak zgody tamtejszych władz na bieganie w najwyższych strefach ochrony przyrody – tłumaczy Kinga Pachura z organizującej imprezę Fundacji Biegów Górskich „Kozica”.

– Dodaliśmy w to miejsce pętlę zaraz po starcie oraz podbieg z Przełęczy Krowiarki na Babią Górę. Utrzymaliśmy, oczywiście, 6 różnych tras na Babią Górę (i odpowiednio mniej dla krótszych dystansów), tylko w nieco innym układzie niż w dwóch ostatnich latach. Wszystkie były po stronie polskiej. Przewyższenie zmalało przez to o około 300 metrów, biegacze mieli za to trudniejsze warunki na trasie, ponieważ na nocnym fragmencie prowadzącym na Cyl Hali Śmietanowej pojawiły się bardzo liczne wiatrołomy, a odcinki po strumieniach były w tym roku wydłużone.

– Wydaje mi się – konkluduje w rozmowie z nami Kinga Pachura – że tegoroczna trasa była jednak trudniejsza od tej z 4 i 5 edycji, zwłaszcza, że uczestnicy musieli jeszcze mierzyć się z bardzo dokuczliwym upałem.

Organizatorka zapewnia, że Krzysztof Dołęgowski pozostanie rekordzistą Ultramaratonu 6xBabia Góra na trasie z lat 2017-18, natomiast Roman Ficek będzie dzierżył to miano na trasie nowej, która - ma nadzieję Kinga Pachura - w kolejnych latach nie będzie się już zmieniała.

– Nie ma co ukrywać, że bardzo się cieszę z wyczynu: sześć razy Babią nie robi prawie nikt – powiedział nam uradowany Roman Ficek, triumfator szóstego wydania biegu 6xBabia Góra, a dopiero drugi w historii, któremu udało się go ukończyć. – Uciecha jest tym większa, że wygrałem u siebie, w moich górach, w terenie, w którym najczęściej trenuję. Nogi bolały tylko dzień po zawodach, jak to po każdym ultramaratonie. Teraz już  jednak całkiem nieźle, dzisiaj zrobiłem już nawet 42-kilometrowy trening – śmieje się.

Bliski zrealizowania celu Roman Ficek był już rok temu. Wtedy ostatecznie wygrał wersję 5xBabia Góra. – Złamała mnie burza, która rozszalała się, gdy piąty raz zbiegałem ze szczytu. Miałem czas, dużo do limitu, mogłem wbiegać po raz szósty, ale po zastanowieniu postanowiłem zakończyć rywalizację po 5 razach z niezłym wynikiem (13:57 - red.). Teraz coś takiego nie wchodziło już w rachubę: żeby nie wiem co się działo, musiałem wbiec 6 razy! – śmieje się Ficek. – Dałem radę, była siła, więc jest super!

Roman może zatem najlepiej porównać tegoroczną trasę z tą, na której historycznego wyczynu dokonał w 2017 r. Krzysztof Dołęgowski. – Było nieco mniej przewyższenia, za to dużo więcej biegu po potoku: i w dół, i w górę. Tam właściwie nie sposób jest biec, tam bierzesz kijki i możesz maszerować między krzakami, bagnami, skałami. Było tego sporo, moim zdaniem kilkanaście kilometrów tak trudnego, stromego terenu po dzikiej Babiej Górze, gdzie nie ma szlaków ani ścieżek. W tym roku zniknął też płaski, kilkukilometrowy odcinek asfaltowy po stronie słowackiej, na którym można było przyspieszyć, albo przynajmniej odpocząć od stromizny – zestawia obie trasy tegoroczny triumfator. (czytaj dalej)


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce