RUNbertów: Zwycięzca negocjował życiówkę [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 20/10/2019 - 16:17

Tegoroczną edycję Runbertowa sponsorowała cyfra siedem. Już po raz siódmy biegacze spotkali się na terenie Akademii Sztuki Wojennej. O siedem sekund musiał też negocjować zwycięzca biegu Piotr Mielewczyk, któremu początkowo źle zmierzono wynik.

Szybka, atestowana 5-kilometrowa trasa oraz wyjątkowo piękna pogoda skusiły do startu blisko 380 osób. Trzeba przyznać, że było ciepło, dla niektórych nawet gorąco. Termometry wskazywały ponad 21 stopni, ale przez pełne słońce operujące na niebie odczuwalna temperatura mogła być wyższa. Dla części z uczestników był to dobry sprawdzian przed zbliżającym się 31. Biegiem Niepodległości w stolicy.

Impreza rozgrywana jest na terenie warszawskiego Rembertowa. Dzielnica posiada bogatą wojskową historię, więc nie mogło zabraknąć nawiązań w postaci grochówki jako posiłku regeneracyjnego. Co więcej, to właśnie w Rembertowie znajdował się start i meta pierwszych mistrzostw Polski w biegu maratońskim mężczyzn. Było to w 1924 roku, gdy była to jeszcze odrębna miejscowość. Trasa zawodów przebiegała m.in. przez Zegrze i Nieporęt.

Wróćmy jednak do teraźniejszości. Najszybciej z trasą i rywalami uporał się Piotr Mielewczyk, który jest ostatnio w bardzo dobrej formie. Miesiąc temu w Kopenhadze ustanowił życiówkę w półmaratonie - 1:07:23. Dziś na 5 km biegał dokładnie kwadrans (15:00), co także jest jego najlepszym wynikiem w karierze.

Radość z życiówki została nieco zmącona przez pomiar czasu, który zwycięzcy zmierzył czas o siedem sekund gorszy.

– Państwo obsługujący pomiar czasu myśleli, że bieg wystartował o 12:17:00. A ponieważ wbiegłem na metę o godz. 12:32:07, zmierzono mi czas 15:07. Tymczasem zegar na samochodzie złapał 14:58 z „dużym hakiem” (co także widać na naszych zdjęciach z mety - red.). Gdy podszedłem zapytać o co chodzi, stwierdzono, że faktycznie jest problem. Start był bowiem nie o 12:17:00, tylko 12:17:07. Dlatego odjęto wszystkim zawodnikom po siedem sekund – relacjonuje Piotr Mielewczyk. Na szczęście wszystko skończyło się po myśli zawodnika, czyli sprawiedliwie.

We wrześniu biegacz pochodzący z Lęborka uzyskał wynik 14:44 podczas parkrunu na warszawskiej Pradze. O mały włos, a poprawiłby „parkrunowy rekord Polski” Artura Kozłowskiego.

Teraz chciałby złamać 15 minut na atestowanej trasie.

– Trzeba próbować. Bieg był fajny. Florian Pyszel pomagał mi na początku, gdy walczyliśmy bark w bark. Trasa jest tu dość kręta i trochę wiało. Dobrze, że po pierwszym kilometrze schowaliśmy się w osiedla. Taka pogoda do piątki jeszcze nie przeszkadzała, ale maratonu nie chciałbym biegać w takich warunkach – dodał zwycięzca, który na królewskim dystansie biegał już w 2:24:34.

Wśród pań bezkonkurencyjna okazała się Iwona Wicha. Specjalistka od biegów na orientację i brązowa medalistka mistrzostw Polski w przełajach, żona dominatora biegów po schodach Piotra Łobodzińskiego chciała złamać 17 minut, co oznaczałoby nie tylko nowy rekord życiowy, a także poprawienie rekordu trasy.

– Chciałam zrobić jakąś życiówkę, złamać 16:58, może nawet zbliżyć się do 16:30, jednak zmęczenie po sobotnim biegu na milę nie pozwoliło mi na to. Zaczęłam za szybko, a później przyszedł kryzys. Na ostatnich 300 metrach zabrakło sił, bo Ci, których wyprzedziłam na końcowym kilometrze i tak mnie złapali. Na warunki nie ma co zwalać, bo ja dobrze sobie radzę zarówno w chłodzie jak i w cieple. Trzeba się przyzwyczajać – analizowała zwyciężczyni.

– To był mój pierwszy start po przerwie, bo w wakacje nieco odpuściłam trenowanie. Można powiedzieć, że zaczynam teraz od zera. Teraz będę szukała kolejnych biegów na 5 km – zapowiedziała Iwona Wicha.

Impreza miała wymiar charytatywny. Uczestnicy mogli wesprzeć zbiórkę na leczenie małego Frania u którego wykryto glejopochodną zmianę w pniu mózgu.

7. RUNbertów – wyniki:

Mężczyźni:

1. Piotr Mielewczyk - 15:00
2. Florian Pyszel - 15:27
3. Sebastian Duszyński - 15:59

Kobiety:

1. Iwona Wicha - 17:51
2. Diana Dawidziuk-Gosk - 18:06
3. Natalia Grzegorczyk - 18:43

Pełne wyniki: TUTAJ

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce