Rzutem na taśmę, ale z przytupem. Tomasz Blados triumfatorem Wesołych Biegów Górskich


Opublikowane w wt., 12/03/2019 - 00:33

Tak jak zapowiadaliśmy - dopiero ostatni bieg wyłonił  mistrza piątego zimowego cyklu Wesołych Biegów Górskich w warszawskiej Starej Miłośnie. Szansę na końcowy triumf mieli dwaj Tomkowie: Blados i Mikulski. Różnica na korzyść tego drugiego wynosiła 30 sekund, wydawało się też, że ma przewagę psychiczną: tydzień wcześniej wygrał o 16 sekund jedyne w tym roku bezpośrednie starcie na wydmach w Wesołej.

Tomasz czy Tomasz w Wesołych Biegach Górskich? Zdecyduje ostatnia runda

– Ta porażka była wynikiem mojej pomyłki, bo… finiszowałem o jedno kółko za wcześnie! – wyjaśnił jednak Tomasz Blados. –  Mój rywal wściekle atakował na każdym podbiegu, na czwartym okrążeniu (trasa biegu na 10 km w WBG to 5 pętli po 2 km – red.) zrobił to kolejny raz, a ja - nie wiedzieć czemu -  myślałem, że to już kółko finałowe. „Poszedł ogień” i wbiegłem na metę jako pierwszy, tylko że… zostało jeszcze jedno okrążenie. Wahałem się nawet, czy w ogóle wracać na trasę, bo byłem strasznie zmęczony, a cała sytuacja mocno mnie zdemotywowała – opowiadał Tomasz Blados o zdarzeniach sprzed tygodnia. – Wróciłem jednak na trasę i na ostatnim kilometrze mocno zbliżyłem się do Tomka, co świadczyło o tym, że on też osłabł i jest do "ugryzienia". To był punkt wyjścia do tego, by spróbować z nim powalczyć w ostatnim biegu zaliczanym do klasyfikacji generalnej cyklu – mówił biegacz klubu Warszawiaky.

W decydującym biegu Tomasz Blados miał do odrobienia do imiennika z Łazów 30 sekund, bo tyle dzieliło ich po zsumowaniu czasów z poprzednich serii. Przez cały tydzień dzielący biegi nr 4 i 5 układał taktykę na decydujące starcie z młodym zawodnikiem UKS Filipides Teresin.

– We wtorek i środę zrobiłem dwa bardzo mocne treningi: połączenie siły biegowej i wytrzymałości, łącznie wyszło mi 40 km – opowiada warszawianin. – Jesteśmy z Tomkiem aktualnie na podobnym poziomie biegowym, w ubiegłym sezonie mieliśmy zbliżone rekordy, z lekkim wskazaniem na rywala. Wiedziałem więc, że będzie mi ciężko coś odrobić, ale wiedziałem, że jest to możliwe.

Okazało się nie tylko możliwe, ale i łatwiejsze, niż przewidywał. – Myślę, że Tomek Mikulski trochę przegrał ten wyścig w głowie. Od początku narzuciłem mocne tempo, ale nie było ono wcale mocniejsze niż tydzień wcześniej – powiedział po zawodach Tomasz Blados. – Myślałem, że przeciwnik „przyklei” mi się do pleców i będzie kontrolował moje ruchy. Ja bym tak właśnie zrobił. Chciałem go zaatakować, tak na serio, na 4 pętli. Ale już na drugiej rywal zaczął lekko odstawać, więc przycisnąłem, choć wiedziałem, że w późniejszej fazie wyścigu za to zapłacę – relacjonował. – Tak też się stało, z okrążenia na okrążenia biegło mi się coraz gorzej, ale motywowała mnie wizja zwycięstwa i wciąż zmuszałem się do maksymalnego wysiłku. Wygrałem zdecydowanie, później się okazało, że nie tylko odrobiłem 30 sekund, ale nawet zarobiłem dodatkową minutę. Myślę jednk, że Tomek to obiecujący amator biegów długich, ma dopiero 23 lata i fajnie się rozwija. Dziękuję mu za wspaniała walkę! – powiedział Tomasz Blados, zwycięzca głównego dystansu w cyklu Wesołe Biegi Górskie 2019.

W klasyfikacji generalnej 5. Zimowych Biegów Górskich, Blados wyprzedził Mikulskiego o minutę i sekundę. Do końca ważyły się także losy ostatniego miejsca na podium cyklu. Kuba Drągowski starał się jak mógł, dużo straty (ponad minutę) odrobił, ale ostatecznie przegrał „brąz” z Łukaszem Gukiewiczem o 13 sekund.

Liderka rywalizacji kobiet na 10 km Ola Pucek-Mioduszewska miała przed ostatnim biegiem 3 minuty zapasu nad Anną Górnicką-Antonowicz. W ostatnim biegu „dołożyła” polskiej legendzie biegów na orientację jeszcze blisko 2 minuty i wygrała cykl z przewagą 5 minut (bez 3 sekund) nad panią Anią.

Trzecie miejsce (i w ostatnich zawodach, i w cyklu) zajęła Karolina Chodowiec.

W biegu na 6 km drugie z rzędu zwycięstwo i triumf w całym cyklu odniósł Szymon Grzegrzółka.z Błonia, wśród kobiet bezkonkurencyjna była pięciokrotnie najszybsza Karolina Lewandowska.

W rywalizacji na jednej 2-kilometrowej pętli na wydmie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego klasą dla siebie był Norbert Świerczyński. Wygrał po raz czwarty, choć tym razem nie poprawił najlepszego czasu, co regularnie czynił w poprzednich startach. I tak jednak młodzian z miejscowości Dębe Wielkie koło Mińska Mazowieckiego miał na mecie ponad minutę przewagi nad Maciejem Nowakowskim.

Najlepsza kobieta cyklu Gizela Grabińska była od rywalek tak wyraźnie szybsza, że mogła sobie pozwolić na opuszczenie ostatnich zawodów zaliczanych do klasyfikacji generalnej WBG. Świadczą o tym zresztą czasy: triumfatorka biegu nr 5 Edyta Zdunek potrzebowała na przebiegnięcie okrążenia 11 minut i 10 sekund, podczas gdy Gizela regularnie biegała poniżej 10 min.

Dyplomy, medale i symboliczne pucharki zostaną wręczone najlepszym (także w kategoriach wiekowych) 23 marca, po zakończeniu szóstego biegu cyklu, już nie liczonego do „generalki”.

WYNIKI BIEGU i KLASYFIKACJA GENERALNA

WIĘCEJ ZDJĘĆ

Piotr Falkowski

zdj. Piotr Siliniewicz - Silne Studio


Polecamy również:


Podziel się: