Sardyński hattrick Majer i Gorczycy w Trail delle Miniere. "To nasze miejsce na ziemi"


Opublikowane w ndz., 08/12/2019 - 19:42

Ewa Majer i Bartosz Gorczyca wygrali Trail delle Miniere na włoskiej Sardynii, drugiej co do wielkości (po Sycylii) wyspie na Morzu Śródziemnym. Para biegaczy mieszkająca od kilku lat w Krynicy nie miała sobie równych w maratonie górskim prowadzącym po terenach kopalnianych.

Trail delle Miniere to impreza w miejscowości Iglesias na południowo-zachodnim krańcu wyspy, 60 km od Cagliari, głównego miasta Sardynii. Została rozegrana po raz drugi i jest na razie – jak powiedział nam Bartosz Gorczyca – dość kameralna. Rzeczywiście, na 3 trasach: głównej długości 45 km oraz towarzyszących 19 i 30 km, wystartowało w sumie ponad 220 osób.

Bartosz Gorczyca pokonał 45 km w czasie 4 godzin 10 minut i 2 sekund, miejscowych biegaczy Pietra Deriu i Flavia Cirronisa wyprzedził aż o blisko godzinę.

Czwarty był Hiszpan Luca Rais, a jako piąta open finiszowała najszybsza wśród pań Ewa Majer. Przybiegła na metę w czasie 5:13:48, a kolejne w klasyfikacji biegaczki z Sardynii Luanę Grussu i Sarę Lavino Zonę zdystansowała o 3 kwadranse.

WYNIKI

W ten sposób nasi biegacze skompletowali sardyński hat-trick: w tym roku byli najlepsi także w Trail del Marganai 55 km (marzec) i 3-etapowym Sardinia Trail na w sumie 100 km (maj), zaś Bartek do swojej korony może dorzucić jeszcze zwycięstwo w październiku ubiegłego roku w Supramonte Seaside Baunei Sardegna 90 km.

Trail delle Miniere, czyli bieg przez kopalnie, rozegrano w regionie Carbonia-Iglesias, pełnym kopalń minerałów i węgla. – To w większości kopalnie odkrywkowe, dzięki czemu trasa w części prowadziła przez tereny wydobycia. Trasa długości 45 km prowadziła z poziomu morza do wysokości 500 m n.p.m., nie biegaliśmy więc wysoko, ale na maratonie „złapaliśmy” w sumie 2500 m przewyższenia – opisuje Bartosz Gorczyca.

– Teren bardzo mieszany, miejscami dość trudny technicznie. Dużo wąskich single tracków, ścieżki między krzakami, trochę stromego terenu skyrunningowego, na którym organizatorzy podczepiali liny. – Niektóre ostre podejścia przypominały drugą część trasy Chudego Wawrzyńca, a jedna górka to wypisz wymaluj Oszust – wtrąca się Ewa Majer.

– Gdyby wcześniej mocno popadało, to na tych stromych odcinkach bardzo trudno byłoby się skrobać, a niestabilne kamienie usuwały się na zbiegach spod nóg – dodał 28-letni biegacz pochodzący ze Skołyszyna koło Jasła.

Wielokrotni triumfatorzy Biegu 7 Dolin 100 km na Festiwalu Biegowym w Krynicy upodobali sobie ostatnio Sardynię. W tym roku są na tej włoskiej wyspie już po raz czwarty, spędzili tu w sumie ponad 2 miesiące. – Zawody i tygodniowe pobyty w marcu i maju, potem 3 tygodnie w październiku, a teraz znowu będziemy tutaj około 3 tygodni – wylicza Ewa Majer. 

– Jesienią ubieglego roku Robert Zakrzewski i Viola Domaradzka zaproponowali nam start w Supramonte, bo te zawody to partnerska impreza ich Gorce Ultra-Trail. Pojechaliśmy i okazało się, że... Sardynia to nasze miejsce na ziemi! – śmieje się 37-letnia rekordzistka Biegu 7 Dolin.

Czym charakteryzuje się to „miejsce na ziemi” Ewa i Bartka? – Po pierwsze, wspaniały klimat: wiosną, późną jesienią i zimą jest idealnie do biegania, ani za zimno, ani za gorąco, przynajmniej 15-20 stopni. Po drugie, niezbyt wysokie koszty utrzymania – wylicza Ewa Majer. 

– Dalej: mega sympatyczni, przyjacielscy, otwarci ludzie i bardzo czyste powietrze, świetnie się oddycha, nie ma panującego u nas smogu. Bieganie jest przyjemne, bo jest mnóstwo szlaków, teren jest bardzo różnorodny. – Można zrobić każdy rodzaj treningu, są trasy i biegowe, i nawet skyrunningowe – dorzuca Bartosz Gorczyca. 

– Jeździmy po całej Sardynii, poznajemy ją od każdej strony, biegamy w przeróżnych regionach. Teraz na przykład jesteśmy na północy, a na Trail delle Miniere pojechaliśmy specjalnie na drugi kraniec wyspy – mówi Ewa.

Przed świętami para superbiegaczy wraca do Krynicy, a w nowym roku wyjedzie na kolejny obóz przygotowawczy do sezonu, niewykluczone, że ponownie na Sardynię. – Oboje nie lubimy biegać po śniegu, ja nie cierpię zimna, więc... na pewno chcemy znowu potrenować na włoskiej wyspie – kwituje Ewa Majer.

Piotr Falkowski

zdj. Bartosz Gorczyca FanPage, Francesco M. Deledda


 

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce