Semenya przegrała apelację. Jeśli chce startować…


Opublikowane w śr., 09/09/2020 - 10:31

Jeśli Caster Semenya będzie chciała startować w międzynarodowych zawodach na swoich koronnych dystansach, będzie musiała obniżyć poziom testosteronu w swoim organizmie.

Szwajcarski sąd najwyższy odrzucił apelację dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej na 800m, która twierdziła – i nadal twierdzi – że jest szykanowana przez lekkoatletyczne władze.

Przypomnijmy, World Athletics (wcześniej IAAF) wprowadziło regulacje dot. testosteronu u zawodniczek rywalizujących na średnim dystansie (od 400m do 1 mili). U zawodniczek cierpiących na hiperandrogenizm nie może on przekroczyć 5 nanomoli na litr krwi. Udowodniono, że wyższy poziom – taki jak u reprezentantki RPA – zaburza poziom rywalizacji biegaczek (o czym głośno mówiła m.in. nasza Joanna Jóźwik).

Caster Semenya walczy z World Athletics od 2015 roku. Domaga się możliwości startu bez konieczności obniżenia poziomu testosteronu. Wielokrotnie podkreślała, że nie zamierza poddać się kuracji medycznej bo czuje się pełnoprawną kobietą.

Argumentów biegaczki nie uznał m.in. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie. Decyzja szwajcarskiego sądu to kolejny niekorzystny dla południowoafrykańskiej biegaczki werdykt w sprawie. Niewiele wskazuje jednak na to, że to już koniec działań Semenyi i jej prawników, których celem jest przywrócenie zawodniczki do rywalizacji na mistrzowskich arenach.

red.


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce