Spiderman gonił banana na Polu Mokotowskim


Opublikowane w sob., 14/05/2016 - 15:45

Na Polu Mokotowskim w Warszawie, rozegrano drugą edycję biegu przebierańców -  Banana Jeffs Run. Na starcie zobaczyliśmy liczny zjazd superbohaterów, a także biegające przedmioty użytku codziennego. Impreza miała cel charytatywny.

Mimo niesprzyjającej, pochmurnej pogody na Polu Mokotowskim stawiło się ok. 150 uczestników, którzy bawili się i rywalizowali na dwóch dystansie 2,8 i 5,8 km. Najbardziej liczył się jednak dystans do samego siebie i dobra zabawa. W tym karnawałowym korowodzie nie brakowało kilku Supermenów, kilku Spidermanów, parę wróżek i wróżbitów, rycerzy pamiętających średniowiecze, jak i tych którzy pamiętali to co działo się „ Dawno, dawno temu w odległej galaktyce”. W biegu wystartowali też zawodnicy klubu lacrosse – Grom Warszawa, oraz zawodniczki kobiecej drużyny futbolu amerykańskiego z Warsaw Sirens.     

Zasada biegu była prosta. Należało gonić biegacza przebranego za banana. W ubiegłym roku w postać owocu wcielił się Mateusz Jasiński. Wówczas znany popularyzator biegania  nie dał się nikomu wyprzedzić i jako pierwszy przekroczył linię mety. Tym razem rolę „banana” piastował dziennikarz Damian Bąbol, którego taktyka była zupełnie inna. Towarzyszył większości uczestników, dodawał otuchy i przybijał „piątki”. Inna sprawa, że uczestnikom przed samym startem niezbyt dokładnie został przekazana zasada biegu i banan na ucieczkę miał tylko kilka sekund. Po jego starcie od razu wszyscy ruszyli w pogoń. 

Bieg na dystansie 5,8 km zwyciężyli Michał Orzeł z wynikiem 20:25, oraz w biegnąca w stroju szpitalnym - Sylwia Ewa Retmaniak z rezultatem 23:03. Na dystansie 2,8 km najlepsi okazali się Patryk Burdziński z wynikiem 12:08, oraz przebrana za tort urodzinowy Magdalena Brzozowska z czasem 12:21.

- W tym stroju biegnie się naprawdę dobrze. Jest lekki i nie krępuje ruchów. Można spokojnie biec do mety. Pomysłodawczynią tego stroju była moja 4 letnia córka. Powiedziałam jej o poprzedniej edycji tego biegu i zaczęłyśmy szukać stroju. Przeglądając różne oferty, wpadł nam w oczy ten tort. Córka powiedziała, że muszę być tortem. Nie miałam więc wyjścia. Bardzo podoba mi się idea tej imprezy. Można z przymrużeniem oka podejść do biegania. Można tu się po prostu bawić aktywnie - powiedziała Magdalena Brzozowska, dla której warszawska impreza była przetarciem przed półmaratonem w Białymstoku.  

Wśród kibiców radość i wyrazy uznania budziły stroje uczestników. Wyobraźnia biegaczy przechodziła wszelkie granice.

- Strój szyłam przez dwa dni. Postanowiłam wykorzystać mój atut, czyli brzuch. Jestem w siódmym miesiącu ciąży. Wykorzystałam prześcieradło, trochę drutu oraz żółty podkoszulek. To w zasadzie wszystko. Starałam się biec wolno i spokojnie. Wybrałam krótszy dystans. Zabawa była świetna - powiedziała Klara Fronckiel, która przebrana była za … jajko sadzone.  

- Któregoś dnia wstałam z pomysłem, że wystartuję tu jako lodówka. Najwięcej czasu zajęło mi szukanie kartonów. Chodziłam w tym celu po różnych sklepach. Później samo wykonanie zajęło mi ok. pół dnia. Trochę może zabrakło wykończenia, ale na pewno projekt był pracochłonny. Największa trudność polegała na oklejeniu tego. Użyłam starego plakatu. Starałam się, żeby wszystko było z recyklingu. Ogólnie strój jest mało funkcjonalny. Będę musiała nad projektem jeszcze popracować - powiedziała  Joanna Wolińska, która startowała w pierwszej edycji biegu przebrana za prezent.   

Bieg miał wymiar charytatywny. Wpisowe z pakietów zostanie przeznaczone na działalność Fundacji Spartanie Dzieciom.

RZ

Polecamy również:


Podziel się: