Tajemnicze Kopce i…. tajemnicze miejsce na podium w kategorii wiekowej


Opublikowane w pon., 17/02/2020 - 09:57

Biegi górskie przyciągają mnie jak magnes. Intrygująca nazwa i umiejscowienie w rejonie, w którym jeszcze nie byłam powodują, że długo się nie zastanawiam. Załatwiam jednodniowy urlop na pobiegowe leczenie zakwasów, pakuję plecak i jadę. Tym razem do Kornatki nad Zalewem Dobczyckim, gdzie wystartowała tegoroczna edycja cyklu XRun.

Start biegu w niedzielę 16 lutego o godz. 10.00, odległość od Nowego Sącza niewielka - nieco ponad 60 km, ale że jestem miłośniczką turystyki biegowej i po drodze odwiedzam wszystko to co warte obejrzenia, wyruszam z domu już w sobotę. Gdyby nie wyjazd na Tajemnicze Kopce nie widziałabym pewnie nigdy Opactwa Cystersów w Strzyrzycu, średniowiecznego zamku królewskiego, murów obronnych, Skansenu Budownictwa Ludowego i korony zapory na Rabie w Dobczycach

W niedzielę zjawiam się w biurze zawodów w Szkole Podstawowej w Kornatce. Pobieram pakiet startowy, witam się ze znajomymi biegaczami, których z każdym biegiem jest coraz więcej. Rozmowy standardowo na temat: „gdzie biegałeś/biegałaś?”, „jaki dystans?”, „gdzie pobiegniesz?”. Mantra wszystkich biegaczy.

Punktualnie o godz.10.00 przy wystrzelonym konfetti i pięknej, słonecznej pogodzie startujemy. Mamy do pokonania 21 km biegu górskiego o profilu, który nie napawał mnie optymizmem – trasa góra-dół – góra dół na całej długości. Po dwóch-trzech kilometrach nabieram otuchy. Pokonuję podbiegi i zbiegi i zaczynam myśleć, że będzie dobrze. I tak było do pierwszego punku żywieniowego na ok. 6 kilometrze. „Zabawa” zaczęła się tuż po….

Ostry zbieg większość z nas pokonuje ślizgiem na tyłku, za chwilę górski potok, zamoczone buty i strome podejście, którego pokonanie jest możliwe tylko na czworakach. Mniej lub bardziej ostre podejścia powtarzają się… zaczynam się zastanawiać czy mijana górka pn. Trupielec jest dla mnie proroctwem.

Chwilę oddechu przynosi drugi punk żywieniowy na ok. 11. kilometrze. Tyłek mokry, dłonie lepią się od błota, myślę: „gorzej już nie będzie”. Myliłam się. Dobiegam do miejsca, w którym znośnie utwardzona leśna droga zamienia się w rzekę błota. Brniemy wszyscy w niej przez ponadkilometrowe podejście. Buty robią się coraz cięższe i zaczynam się obawiać, że mogę je zgubić. Błoto jest wszędzie….. piękny wygląd na mecie niestety nie tym razem.

Na szczęście wszystko ma swój czas, wszystko ma swój koniec – błoto również! Hura! Zaczynam normalnie biec!

Do trzeciego punktu żywieniowego na 18. kilometrze dobiegam już bez większych problemów. Pojawiające się z oddali odgłosy spikera z mety dodają skrzydeł. Chciałoby się przyśpieszyć ale niestety brak systematycznych treningów daje o sobie znać. Niewielkie podejścia sprawiają coraz większe kłopoty. Dyszę jak lokomotywa, dochodzący mnie tupot zza pleców okazuje się odgłosem mojego chyba rozkręconego do granic możliwości serducha.

Ostatni kilometr z niewielkim podejściem przed metą przemierzam idąc. Dla niepoznaki, ostatnie 100 metrów biegnę. Grunt to nie dać poznać po sobie, że ledwo zipię.

Nareszcie upragniona meta i te słynne endorfinki, o których tyle się mówi. Jakoś dziwnie u mnie pojawiają się tylko na mecie.

Jak przystało na Tajemniczy w nazwie bieg, jest dla mnie tajemnicą co stało się później. Ku mojemu zaskoczeniu zostałam wywołana na podium w swojej kategorii wiekowej. I to na najwyższy jego stopień! Dołożę jeszcze jedną tajemnicę, w jakiej...

Wyniki open

Kobiety:

1. Martyna Adamczyk - 2:00:44
2. Sylwia Jabłońska - 2:05;28
3. Tamara Mieloch - 2:05:54

Mężczyźni:

1. Sylwester Lepiarz - 1:35:16
2. Tomasz Skupień - 1:35:52
3. Marcin Kruba - 1:42:58

Podziękowania dla Organizatorów za bardzo dobrze oznaczoną trasę i zaopatrzenie punktów żywieniowych. Różnorodność smakołyków i rodzajów napojów zapewne zaspokajała nawet najbardziej grymaszących. Niecodzienną praktyką a tu zorganizowaną był bufet w biurze zawodów przed biegiem z kawą, herbatą, ciastem, owocami… śniadanko mistrzów!

Posiłek po biegu... był jeszcze większym zaskoczeniem! Niech każdy biegacz powie ile razy i gdzie dostał po biegu schabowego z kapustą i ziemniakami! Mało tego! Wegetarianie też nie odeszli głodni!

Wielkie gratulacje dla Organizatorów za bardzo dobrze zorganizowany bieg. Kolejny z cyklu biegów XRun pn. Pani Mogiła już w marcu. Polecam! Ja już jestem zapisana!

Monika Gizowska, Ambasadorka Festiwalu Biegów


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce