Textilcross - kawał biegowej historii w Łodzi [ZDJĘCIA]



Za nami 36. edycja Textilcrossu im. prof. Janusza Szoslanda - najstarszego biegu na Ziemi Łódzkiej i jednego z tych o najdłuższej tradycji wciąż rozgrywanych w Polsce. W słoneczne niedzielne przedpołudnie w łódzkim Arturówku na prawie 10-kilometrową trasę wystartowało 234 zawodników. Przedtem na 2,5 – kilometrowym dystansie odbył się towarzyszący bieg studencki.

Najszybciej dwie przełajowe pętle po Lesie Łagiewnickim pokonał Artur Kamiński z Płocka (33:28), który za półmetkiem oderwał się od czołowej grupki i sam pomknął do mety. Za nim bieg ukończyli łodzianin Maurycy Oleksiewicz (33:40) i pochodzący z Łowicza Tomasz Kunikowski (33:53). Niewiele zabrakło do podium Janowi Marianowi Wróblewskiemu, ostatniemu z uciekinierów, który wpadł na kreskę z ogromną przewagą nad resztą stawki.

Najszybszą spośród kobiet była często ostatnio wygrywająca lokalne zawody Ewa Ochmańska (41:56), a zaciętą walkę o drugie miejsce rozegrały Monika Pieczora (42:18) z Anną Ketner (42:30). Na finiszowej, prowadzącej w dół prostej wielu zawodników toczyło sprinterskie pojedynki do ostatnich centymetrów przed metą.

Pełne wyniki znajdziecie tradycyjnie w naszym KALENDARZU IMPREZ.

Maurycy po bardzo udanym łódzkim maratonie zaliczył w swojej opinii mniej udany występ na 10 km w Warszawie. Teraz stwierdził, że moc wróciła. Po niedawnym drugim miejscu w Biegu Tropami Śląskich Dinozaurów (przegrał tylko z samym Marcinem Świercem) dziś także pobiegł na miarę swoich możliwości.

Tropili Dinozaury w Lisowicach [ZDJĘCIA]

Również zadowoleni byli Miłosz i Marek, którzy też przybiegli w czołówce. - Było gorąco! - stwierdzili krótko. - Miałem wrażenie, że więcej się zbiegało - dodał Miłosz. Dla obu dzisiejszy start był ostatnim przetarciem przed LCJRun - nocnym biegiem na 5 km po płycie łódzkiego lotniska Lublinek.

Wręczenie pucharów i nagród dla najlepszych było okazją do wspomnień - w końcu te zawody to kawał biegowej historii. W uroczystości wzięła udział rodzina zmarłego niedawno w wieku 90 lat prof. Janusza Szoslanda. Był on pomysłodawcą i od samego początku organizatorem Textilcrossu, który od tego roku został upamiętniony jego imieniem.

Na opowieści udało się namówić trójkę weteranów, biorących udział w tym biegu od jego najwcześniejszych edycji - Marka Hendzelewskiego, Antoniego Smolarka i Bronisława Czechowicza z ogniska TKKF ZNP w Tomaszowie Mazowieckim, którzy dumnie prezentowali pamiątkowe koszulki i numery startowe z najwcześniejszych Textilcrossów.

Z nostalgią wspominali Pana Profesora, którego w tym roku pożegnali. Pan Marek i Pan Bronisław (71 lat) byli dziś najstarszymi uczestnikami biegu. Warto dodać, że ten pierwszy zwyciężył w kategorii M70 w niedawnym łódzkim maratonie, który był jego pięćdziesiątym w życiu! Pan Antoni z kolei brał udział w pierwszych 19 edycjach Textilcrossu z rzędu, a dzisiejszy jego start był w sumie 26-ty. Jego córka, Julita, wystąpiła w nim po raz drugi po 33 latach przerwy - tamten pierwszy występ zaliczyła mając... 7 lat. - Las niewiele się od tego czasu zmienił, tylko drzewa trochę urosły - powiedziała z uśmiechem. - Atmosfera też się nie zmieniła, jest tak samo miło jak dawniej - dodali panowie.

Bieg od początku organizuje Stowarzyszenie Włókienników Polskich, dziś reprezentowane przez panią prezes Elwirę Zarębę. Przypomniała ona, że pierwsza edycja odbyła się w 1979 roku. Przyjechali na nią przedstawiciele branży włókienniczej z całego kraju. Biegło się wtedy na 33-kilometrowej trasie z Piątku do Łodzi - a właściwie niezupełnie biegło. Pierwsze dwa etapy trzeba było pokonać marszem pod wodzą liderów, których nie wolno było wyprzedzać. Dopiero po 20 km rozpoczął się ostatni etap, gdzie tempo było już dowolne.

W późniejszych latach bieg odbywał się już na 10-kilometrowej pętli w Lesie Łagiewnickim - z ciekawostek warto dodać, że w jednym z nich jako 13-letni chłopak wziął udział Maciek Tracz, dziś współorganizujący zawody z ramienia łódzkiego MOSiR-u. Dopiero kilka ostatnich edycji zostało rozegranych na dwóch krótszych okrążeniach.

Jak powiedziała Pani Elwira, to nie są zawody dla kolekcjonerów wysokich nagród, lecz dla prawdziwych pasjonatów biegania, lubiących oddychać leśnym powietrzem. Obserwując wzrost zainteresowania bieganiem i rosnącą ostatnio frekwencję na samym Textilcrossie, optymistycznie patrzy ona w przyszłość tej zasłużonej imprezy z wielkimi tradycjami. Nam pozostaje dołączyć się do tych oczekiwań, a weteranom życzymy wielu lat zdrowia i udanych startów!

Kamil Weinberg

Polecamy również:


Podziel się: