Tomasz Osmulski zwycięża na „swojej” ścieżce. Niepodległościowa 5 #LDZ


Opublikowane w sob., 09/11/2019 - 20:33

Długi weekend pozwala na rozładowanie biegowego kalendarza w okolicach Dnia Niepodległości. Biegi z nim związane rozgrywane są nie tylko w świąteczny poniedziałek, lecz także w poprzedzające dwa dni. W tym roku należy do nich Niepodległościowa 5 #LDZ, która rozegrana została po raz drugi w łódzkim Parku im. J. Piłsudskiego (na Zdrowiu) w sobotę 9 listopada.

Po biegach dzieci w poszczególnych kategoriach wiekowych, uczestnicy biegu głównego wspólnie odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego i o symbolicznej godzinie 11:11 wystartowali na atestowaną, pięciokilometrową trasę. Biuro zawodów, start i meta umieszczone zostały na terenie Aquaparku „Fala”, a trasa prowadziła przez dwa i pół okrążenia dwupasmowej, asfatowo-tartanowej alei. Tartanowa ścieżka dla biegaczy została na niej utworzona w ramach projektu finansowanego z Budżetu Obywatelskiego w 2016 roku. Kilka miesięcy później rozegrano tu MP w biegu 24-godzinnym.

Ścieżka ta ma dwa kilometry, stąd dwa i pół okrążenia. W założeniu organizatorów krótsze miało być to pierwsze, lecz rozpędzeni biegacze z czołówki pobiegli... prosto do końca alei. W ich ślady poszła cała reszta zawodników, dzięki czemu udało się uniknąć większego zamieszania. Po interwencji głównego organizatora Radosława Sekiety z Time4s.pl krótka pętla została dokręcona jako ostatnia. W ostatecznym rozrachunku biegowi wyszło to na korzyść, gdyż długie okrążenie na początek pozwoliło nieco rozładować korek na i tak zatłoczonej przez około 500 biegaczy alejce.

W prowadzącej trójce znajdował się łódzki były średniodystansowiec Tomasz Osmulski, który w tym roku w wielkim stylu został ultrasem, wygrywając polską edycję Wings for Life World Run. Tomek biega po tej trasie „od zawsze”, a tartanowa ścieżka jest wśród łódzkich biegaczy powszechnie kojarzona z jego nazwiskiem. Na ostatnim, „połówkowym” okrążeniu oderwał się on od pozostałej dwójki i wygrał ze spokojną przewagą. Podium dopełnili Michał Witkowski i Tomasz Kunikowski. Wśród pań natomiast najszybsze były: Sylwia Hałaczkiewicz, Magdalena Pola i Aneta Goździk-Zaręba. Klasyfikację drużynową wygrała ekipa Łódź Kocha Sport.

Pełne wyniki: TUTAJ

– Uciekłem na ostatnim kilometrze, już na tej końcowej, małej pętli – opowiadał zwycięzca. – Wcześniej było małe zamieszanie, najpierw mieliśmy biec to małe okrążenie, a dopiero potem dwa duże. Ale na rozwidleniu nikt nie stał, żeby nas pokierować, a my z rozpędu pobiegliśmy prosto. Ja to już w ogóle z przyzwyczajenia poleciałem, bo na co dzień biegam naokoło po tej ścieżce prosto do końca. Po zorientowaniu się w pomyłce spojrzeliśmy za siebie i zobaczyliśmy, że wszyscy polecieli za nami. Stwierdziliśmy, że nie będziemy już robić zamieszania i w pewnym sensie poprowadziliśmy ten bieg po swojemu. Krótsza pętla była na końcu, a atestowany dystans się zgadza.

– Plany były zupełnie inne – dodał Tomek – bo miał być lekki rozruch przed warszawskim Biegiem Niepodległości, w którym startuję pojutrze. Chciałem pobiec po 4 minuty na km, ale na startowej adrenalinie wyszło po 3:30. Wszystko jednak było pod kontrolą i wyszło mocne przetarcie przed poniedziałkiem.

– Jak zaczęliśmy, to przede mną nie było żadnej kobiety, więc wiedziałam, że prowadzę – relacjonowała Sylwia Hałaczkiewicz. – Udało się to utrzymać do mety. W Łodzi już biegałam, ale w tym parku jeszcze nie. Do tego tartanu trochę się nie mogłam przyzwyczaić, życiówki nie było, ale i tak jestem bardzo zadowolona – zakończyła bełchatowianka.

– Na swoich terenach trzeba było pobiec – powiedziała nam druga z pań Magdalena Pola – i jestem zadowolona z wyniku i miejsca. Biegłam po swoje, w miarę spokojnie, ale się odwracałam sprawdając, czy trzecia dziewczyna mnie nie dogania. Tomek wyrwał prosto, zamiast skręcić i wszyscy polecieliśmy za nim, ale nic się nie stało.

– To już ósmy albo dziewiąty bieg w tym roku, w którym pomagam albo organizuję – przyznał współorganizujący bieg Dominik „Runoholic” Stanek, znany jako pomysłodawca łódzkich „kulinarnych” biegów: Pączek Run, Ice Cream Run i Pizza Run. – Świetnie się w tym czuję, bo robimy coś dla ludzi, dla biegowego środowiska, do którego należymy. Robimy to z sercem i zajawką i mamy nadzieję, że dajemy biegaczom zadowolenie. Niepodległościową Piątkę w zeszłym roku zorganizował sam Radek Sekieta, a ja mu udzieliłem wsparcia dopiero w tej edycji.

KW


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce