Trwa 4. Mariott Everest Run. „Przez pudełko z czekoladą”


Opublikowane w sob., 20/01/2018 - 23:24

Uczestnicy Everest Run 2018 minęli już półmetek. Przed nimi mozolne, nocne pokonywanie schodów prowadzących na ostatnie piętro warszawskiego hotelu Mariott.

Aby dotrzeć na tytułowy Everest hotelowe stopnie trzeba pokonać 65 razy, aby pobić aktualny rekord imprezy, wysokość Czomolungmy nie wystarczy. W zeszłym roku Jakub Niedźwiadek na 41. piętrze hotelu pojawił się 105 razy. Jego osiągnięcie jest stale obecne w rozmowach tegorocznych śmiałków, ale ani rekord ani nawet wysokość Everestu nie dla każdego są celem.

– Jestem tu z powodu pudełka z czekoladą. Ważyło 235g i składało się z gorzkiej czekolady z likierem wiśniowym i oczywiście z wisienki. Zjadłam to w 30 minut. Rano przyjechałam tu z myślą, żeby wejść chociaż 10 razy i spalić 1250 kcal - wyjawiła nam Agnieszka Witkowska, która cel osiągnęła i nie zrezygnowała na razie ze wspinaczki. Ok. 22:00 zaliczyła już ponad 20 wejść.

Hanna Nejfeld kalorii nie liczy. Zmierza na Everest, w swoim trzecim starcie w imprezie. – Zaczęłam 2 lata temu. Wtedy weszłam na górę 42 razy. Rok temu już 65 razy i chcę to powtórzyć. Lubię takie nietypowe wyzwania – wyjaśniła uczestniczka, która startuje razem z debiutującym mężem.

Hotelowy Everest można pokonać także w sztafecie. Na taką opcję zdecydowało się 12 drużyn. – Nie wiem dokładnie, na jakim etapie jesteśmy, ale przede mną jeszcze jedno wejście, a potem zmienia mnie kolega. Jesteśmy zwartym zespołem. Albo razem wejdziemy albo razem się poddamy – zapewniał biegacz z drużyny Nasielsk Baszta Team, która jeszcze walczy o zdobycie szczytu.

Takich planów nie ma Monika Gaszyńska, która deklaruje, że będzie zadowolona, jeśli osiągnie lepszy wynik niż przed rokiem. – Przed rokiem weszłam 35 razy, a w tym roku marzy mi się Mont Blanc, czyli muszę wejść 36 razy – powiedziała nam zawodniczka, która nie planuje dłuższych przerw w podejściu. Nie jest w takiej strategii osamotniona. W rozmowach zawodników często słychać, że będą wchodzić, ile się da, a potem ewentualnie zweryfikują swoje plany.

W hotelu Mariott zapada już noc. Zmęczenie daje o sobie znać i część z biegaczy nie dotrwa do końca wyzwania. Niektórzy zrealizują swoje cele przed czasem, inni zmienią cele, a jeszcze inni przeniosą ich realizację na przyszły rok. Rano poznamy tych, którzy staną na podium. W tej chwili liderem jest Wojciech Kargul. Na drugim miejscu wspina się Ilona Gradus.

Wyniki na żywo: TUTAJ

IB

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce