Trzydziesty sezon (!) Grand Prix Warszawy otwarty [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 16/02/2019 - 17:52

10-kilometrowym biegiem po Lesie Kabackim rozpoczął się 30. sezon Grand Prix Warszawy – najstarszego cyklu biegowego w Polsce.

- Aż trudno uwierzyć! To już 30 lat. Nie zawsze było łatwo, pamiętam taki moment, gdy kłopoty organizacyjne wydawały się nie mieć końca. Jednak zawodnicy to wynagradzają. Zdarzały się zawody, w których naszym przeciwnikiem była pogoda, wiele się przez te lata wydarzyło – wspominała dziś na Kabatach Alina Sakwa, która z cyklem w roli koordynatora jest związana od 16 lat.

W tym roku pogoda dopisywała. Jak na luty było wyjątkowo wiosennie. Jednak na leśnych ścieżkach zamiast śniegu zalegało błoto. Zwłaszcza początek rywalizacji wymagał koncentracji. O upadek nie było trudno. Pierwszy z taką nawierzchnią uporał się Sebastian Polak, który na metę przybiegł z czasem 34:10.

- Trochę błota leżało na tej trasie. W czwartek tu biegałem i teren był zmrożony. Dzisiaj już nie biegło się tak dobrze. Trzeba było zbiegać, to na prawo, to na lewo. Szukać płaskich ścieżek – relacjonował popularny „Słonik.

Sebastian swoje zwycięstwa w poszczególnych biegach przestał liczyć już dawno. Cały cykl wygrywał m.in. w 2012, 2014 i 2015 r. Ostatnie trzy lata zajmował w klasyfikacji generalnej drugie miejsce. W Grand Prix Warszawy startuje od 14 lat. Podczas jubileuszowego cyklu obiecuje, że będzie się starał utrzymać na wysokim miejscu. Tuż po przekroczeniu linii mety, wrócił na trasę, by dopingować swoją biegającą mamę.

Błoto nie przeszkadzało Annie Sawickiej. Ta zawodniczka również co roku plasuje się w okolicach podium. W cyklu startuje od 5 lat. Panie rozpoczynają bieg 10 minut przed turą najszybszych zawodników. Anna Sawicka nie dała się wyprzedzić, szybszej grupie i przybiegła niemal równo ze zwycięzcą całego biegu, z wynikiem 41:18.

- Pierwszy raz biegłam tu, przy tak cudownej pogodzie! Nie było śniegu, było za to całkiem ciepło, ale to nie o pogodę w tym chodzi. Każdego roku to jest moja impreza numer „1”. Grand Prix Warszawy to kameralny cykl, przychodzą tu biegacze, którzy znają się od wielu lat i przez to jest tu niepowtarzalna atmosfera - przekonywała Pani Anna, dla której bieganie to odskocznia od codzienności.

- Na pewno pobiegnę w kolejnym biegu tego cyklu. Czy będę w formie czy nie, czy będę biegła szybko czy wolno i tak wystartuję dla tej atmosfery - mówiła triumfatorka.

Atmosfera biegu przyciągnęła na start także pary, które rozgrywały własną walentynkową konkurencję i nowych zawodników, którzy dopiero poznają cykl. Ich pojawienie się ucieszyło organizatorów

- Cieszę się, że dzisiaj tak dużo kobiet przyszło pobiegać i że wśród startujących były nowe twarze. To znaczy, że impreza nie traci na popularności - mówiła Alina Sakwa, która ma nadzieję, że biegacze wynikami podkreślą jubileusz imprezy.

- Może jeszcze nie dziś, bo błoto przeszkadzało zawodnikom, ale wierzę, że możemy się spodziewać rewelacyjnych wyników w tej wyjątkowej edycji – dodała. Już zaprasza na kolejną rundę, którą zaplanowano na 9 marca.

IB


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce