(Ultra)Maraton Jurajski: dzięki nowej imprezie Jura pokazała pazur [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 08/12/2018 - 21:40

Nowa impreza z szerokim wyborem dystansów pojawiła się w kalendarzu całkiem niedawno i to w nietypowej, grudniowej lokalizacji. Pozwoliła ona Jurze Krakowsko-Częstochowskiej pokazać pazur – i wcale nie chodzi o ten widoczny w logo biegu, którym stał się sympatyczny tyranozaur. To kolejne mistrzostwo, bo dinozaur-maskotka imprezy, który ozdobił medale, statuetki, koszulki i chusty, stał się bardzo rozpoznawalny. A to dobry znak dla debiutującej imprezy. Tak udany debiut wróży jej sukcesy w kolejnych edycjach, których z pewnością możemy się spodziewać.

Po udanym górskim debiucie, jakim był unikatowy bieg Zamek 12h, Miasto Sportu zaprosiło biegaczy i miłośników nordic walking na kolejną długodystansową imprezę. Można było się więc spodziewać organizacji na podobnie wysokim poziomie, ciekawej oprawy graficznej i… punktów ITRA. To gratka nie tylko dla ultrasów zbierających punkty do UTMB.

Dzisiaj 1 punkt ITRA/UTMB zyskali nawet „półmaratończycy”, czyli ci, którzy pokonali jedno okrążenie wymagającej trasy o długości 22 km. Ci, którzy zdecydowali się na dwa kółka i 44 km otrzymali 2 punkty a najodważniejsi, którzy bestię ujarzmili trzykrotnie – odpowiednio 3 pkt. Organizator zdecydował się dołożyć do tego dystans 10 km dla mniej zaawansowanych.

Trasa pokazała piękno Jury i udowodniła, że nie trzeba jechać w góry, by nabić sporo metrów w pionie i porządnie się zmęczyć. Długie leśne odcinki przeplatały się z wymagającymi podbiegami i stromymi zbiegami a nawierzchnia wielokrotnie zmieniała się na piaszczystą czy błotnistą. Niespodziewane prace, które rozpoczęto na trasie, wprowadziły dodatkowe utrudnienia: skok przez wykopy i slalom między koparkami.

Biegacze z góry wybierali dystans, kijkarze mogli zdecydować w trakcie zawodów. Klasyfikacja była jednak łączna, zwycięzcami zostali więc ci, którzy przeszli najdłuższy dystans w jak najkrótszym czasie.

Wśród biegaczy bezkonkurencyjny był Michal Gajewski, któremu pokonanie 65 km zajęło 6:09:10. Drugi zawodnik, Piotr Buga, stracił do niego 20 minut (6:29:24). Podium dopełnił Krzysztof Członkowski (6:44:10). Najlepsza wśród pań okazała się Beata Bogdanowicz, której pokonanie dystansu ultra zajęło 7:13:10. Druga była Magdalena Badowiec (8:11:57) a trzecia Agata Masiulaniec (8:47:53).

Zwycięzcami średniego dystansu zostali Miłosz Bik (3:29:44) oraz wicemistrzyni Polski w maratonie Karolina Waśniewska, która zaledwie przed tygodniem... wygrała pustynny maraton w Izraelu!

Doświadczenie procentuje. Polka wygrywa Eilat Desert Marathon! Polacy najliczniejszą nacją!

Na dystansie 22 km najlepsi byli Krzysztof Mijas (1:41:39) oraz Anna Pażucha (1:50:51).

Bezapelacyjnym zwycięzcą konkurencji nordic walking był dzisiaj Piotr Kordowski, który jako jeden z dwóch zawodników z kijami pokonał 65 km w rygorystycznym limicie 9 godzin. Zwyciężył z czasem 8:37:24. Wśród pań dystans 44 km najszybciej pokonała nasza redakcyjna koleżanka, Kasia Marondel (6:22:33).

Piotr Kordowski pokonałby trasę znacznie szybciej, gdyby nie… brak oświetlenia. – Zapomniałem z domu czołówki i na ostatniej pętli musiałem poczekać na konkurenta, żeby mnie podholował i dopiero pod koniec mu uciekać – przyznał zwycięzca.

– Wybrałem te zawody, bo lubię ultra i trudny, crossowy teren. Spodziewałem się przewyższeń i faktycznie, górki może nie były bardzo wysokie, ale podejścia długie. Trasa była świetnie oznakowana, nie było możliwości pomyłki. Atmosfera super. To pierwszy ultramaraton i pewnie za rok będzie jeszcze lepszy – przewidywał nasz rozmówca.

Impreza przypadła do gustu także Krzysztofowi Członkowskiemu, który pierwotnie miał się ścigać z Kordowskim w kategorii nordic walking, ale ostatecznie wystartował w biegu, zajmując trzecie miejsce. – Jestem mistrzem Polski w ultramaratonie nordic walking, ale dzisiaj wybrałem bieg. To było takie wyzwanie. Trasa ciężka. Wziąłem kije, przydały się na podejściach. Przez to górki nie były takie złe a umiejętności z nordic walking bardzo się przydały – przyznał zawodnik. – Przepis na dobre miejsce? Sparing partner, z którym trenuję na co dzień. Dzisiaj wygrałem z nim pierwszy raz.

Pełne wyniki – TUTAJ.

red. / KM


Polecamy również:


Podziel się: