Urzędniczy kant(on) na schodach. „To niepoważne”

Urzędniczy kant(on) na schodach. „To niepoważne”


W ten weekend w chińskim Kantonie Piotr Łobodziński miał bronić tytułu Mistrza Świata w biegu po schodach. Niestety impreza nie dojdzie do skutku, gdyż lokalne władze... nie wydały pozwolenia na jej przeprowadzenie.

Poprzednio o medale walczono w 2015 roku w katarskim Doha. Jak informowała Światowa Federacja Towerruningu, tegoroczne mistrzostwa miały być największym wydarzeniem w historii tej dyscypliny.

Do Chin zaproszono najlepszych zawodników z całego świata. W wieżowcu Canton Tower na 85 piętrach (2601 schodach - red), miało rywalizować ponad 60 zawodników m.in. z Polski, Australii, Austrii, Czech, Niemiec, USA czy też oraz Chin. Zdaniem organizatorów, przygotowania trwały rok.

Niecały tydzień przed imprezą organizatorzy otrzymali decyzję Generalnej Administracja Sportowej, która wstrzymała rozegranie imprezy. Strona państwa oświadczyła, że sportowców z innych krajów, którzy przybędą do Chin i wezmą udział w wyścigu, trzeba wcześniej sprawdzić, aby zapobiec potencjalnemu problemowi politycznemu.

Z takiego obrotu spraw nie jest zadowolony Piotr Łobodziński, który miał apetyt na obronę złotego medalu. W tym roku zawodnik Prefbetu Śniadowo Łomża dominuje na schodach, w niedzielę zwyciężył we Frankfurcie.

– Myślę, że mistrzostwa w tym roku już się nie odbędą. Pytałem, czy impreza odbędzie się lokalnie, bez udziału zagranicznych zawodników, ale nie dostałem odpowiedzi. To trochę niepoważne, bo zawodnicy zarezerwowane mieli już urlopy, bilety, przygotowywali się do tej zawodów. Rozumie, że nie zależy to tylko od związku towerruningu i firmy, która organizuje mistrzostwa na miejscu. To są bardziej sprawy urzędnicze w Chinach – powiedział nam Piotr. Przypomniał, że to już druga taka sytuacja w tym roku, bo wcześniej nie odbył się Puchar Świata w Shenzhen

– Uważam, że jestem w formie. Robiłem dużo treningu specjalistycznego. Po pięć - osiem razy pokonywałem 48 pięter. Dla mnie start w Chinach nie byłby może idealny, bo byłby z kategorii tych górskich. Myślę jednak, że byłbym w pierwszej trójce z dużymi szansami na tytuł – żałuje Łobodziński, który na kolejną okazją do startu na schodach musi poczekać aż do 9 lipca. – Schody nie były więc potrzebne w treningu. Zamiast tego pobiegałbym pewnie na orientację, może wystartował na 5 000m w Łomży.

– Myślę, że od 2015 roku poziom biegów po schodach jakoś bardzo nie wzrósł. Są raczej budynki, które mi bardziej i mniej pasują – dodał aktualny Mistrz Świata w Towerruningu.

W tym roku Łobodziński wygrał już 12 biegów na schodach i jest liderem Pucharu Świata. To, że po raz piąty zdobędzie ten tytuł, jest niemal pewne. Najlepiej punktowaną imprezą w kalendarzu cyklu były właśnie chińskie mistrzostwa.

Dodajmy, że w Chinach wystartować mieli jeszcze inni Polacy - Dominika Wiśniewska-Ulfik oraz wrocławianin Jarosław Łazarowicz.

RZ


Polecamy również:


Podziel się: