W Gliwicach pobiegli z prezentami do domów dziecka [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pt., 07/12/2018 - 08:40

Akcja „Zostań biegowym Mikołajem” to już tradycja. Co roku w kilku polskich miastach organizuje ją Sklep Biegacza a zainteresowanie jest coraz większe. Coraz większe są też potrzeby, bo domów dzieci i ich podopiecznych oczekujących na świąteczne upominki nie brakuje. Dzięki zaangażowaniu biegaczy w kilkunastu placówkach 6 grudnia wieczorem goszczą radość i uśmiech. Nie brakuje go także na twarzach uczestników akcji, dla których to zawsze wielkie przeżycie. My towarzyszyliśmy biegającym mikołajom w Gliwicach.

Zasada jest prosta: pracownicy Sklepu Biegacza kontaktują się z domami dziecka i pytają o ich potrzeby. Wychowankowie mogą zgłosić swoje marzenia, z których powstaje specjalna lista. Każdy, kto bierze udział w akcji, wybiera prezent do kupienia. Pomysły są różne: - Każdy dom dziecka także robił swoją listę. W tym numer dwa były to głównie czapki, szaliki, plecaki… takie bardzo potrzebne rzeczy. Oprócz tego w paczkach znalazły się oczywiście inne rzeczy – mówiła Ania Malczewska. - Niektóre prośby były wyjątkowe: dzieci chciały gadżety z klubu Piast Gliwice, sprzęt sportowy, ubrania, o których marzą a nie mają…

Dzieci dostały też kosmetyki, zabawki, słodycze i ozdoby choinkowe. Wśród prezentów znalazły się też upominki cieszące zwłaszcza nastolatki – zaproszenia do fryzjera. Jedna uczestniczek akcji poświęciła czas na przygotowanie świątecznych dekoracji: - Co roku widziałam tę akcję w Internecie i chciałam pomóc, ale mam małe dzieci i się nie udawało. Tym razem postanowiłam, że będę i pomogę pakować prezenty. Przygotowałam też swoje cegiełki, uszyłam trochę dekoracji. Można było je zakupić w Sklepie Biegacza a cały dochód poszedł dla domów dziecka. Dekoracje, które zostały, rozdaję w placówkach – mówiła Patrycja. – Atmosfera jest super. Uśmiechnięci ludzie, radość… Dzieci się cieszą i my też.

Większość uczestników akcji zostawiła w domach swoje dzieci i bliskich, żeby wziąć udział w akcji: - Tu nie ma ludzi przypadkowych. Wszyscy mamy swoje rodziny, dzieci, które zostały w domach. Ale to wyjątkowy dzień i wyjątkowy, nadrzędny cel. Moja córka została w domu i rozumie to, że pobiegłem pomóc innym – opowiadał Ryszard Wawrzak. - Wraz ze znajomymi zrobiliśmy zrzutkę, kupiliśmy prezenty i obdarowujemy dzieci w trzech domach dziecka. Oczywiście biegowo, bo od domu do domu biegniemy, bawimy się, trąbimy. Ja mam funkcję trąbczego i robię hałas – śmiał się, demonstrując instrument. Niemal natychmiast odtrąbił mu z okna jeden z wychowanków domu dziecka. – Jak widać, bawimy się równie dobrze jak dzieci. One oczywiście dlatego, że dostają prezenty, my, bo możemy sprawić radość.

Uczestnicy akcji pokonali około 10 km, poruszając się między domami dziecka biegiem. Towarzyszyły im dwa renifery, w które na czas akcji przeistoczyły się psy biegaczy. Prezentów było tak dużo, że przyjechały specjalnym samochodem. Uczestnicy, wszyscy ubrani na czerwono, w mikołajkowych czapkach i kubrakach, zwracali na siebie uwagę mieszkańców miasta. Wielu biło brawo, zatrzymywało się i pytało, co to za akcja. Reakcja zawsze była bardzo pozytywna.

- Dzisiaj po raz kolejny biegam ze wspaniałymi ludźmi, z prezentami dla dzieciaków z domów dziecka. Akcja odbywa się od trzech lat i pokazuje, że biegacze mają wielkie serca. Na początku dzieciaki są zawstydzone, bo nagle widzą tylu biegających, uśmiechniętych ludzi. Ale bardzo szybko łapią z nami kontakt i te spotkania są zawsze niesamowicie radosne – podsumowała Anna Malczewska.

KM


Polecamy również:


Podziel się: