"W reprezentacji byłem tylko na olimpiadzie... matematycznej". Tomasz Kobos, debiutant na MŚ w trailu


Opublikowane w czw., 06/06/2019 - 19:31

8-osobowa reprezentacja Polski na sobotnie mistrzostwa świata w trailu to zarówno biegacze bardzo doświadczeni w rywalizacji międzynarodowej, jak Edyta Lewandowska, Magdalena Łączak czy Kamil Leśniak, jak i debiutanci w kadrze narodowej. Paweł Czerniak i Tomasz Kobos założą biało-czerwony strój z orzełkiem po raz pierwszy.

31-letni Tomasz Kobos z Krakowa śmieje się, że kiedyś zdarzyło mu się reprezentować Polskę na zawodach, ale w całkiem innej dyscyplinie. – 12 lat temu, jako uczeń V Liceum Ogólnokształcącego im. Augusta Witkowskiego w Krakowie, startowałem w międzynarodowej olimpiadzie matematycznej w Wietnamie. W bieganiu, w sporcie w ogóle, jestem jednak absolutnym debiutantem w reprezentacji – mówi.

– Start w mistrzostwach świata jest dla mnie wielkim wyróżnieniem i bardzo się cieszę, że zostałem dostrzeżony po dobrych startach w mistrzostwach Polski na Wielkiej Prehybie w Szczawnicy (6 miejsca w 2018 i 2019 r. – red.). To świetna okazja do rozwoju i pewnie będę pamiętał ten wyjazd do końca życia, szczególnie, że może już się nigdy nie powtórzyć, bo teraz MŚ będą się odbywały co 2 lata, a nie co rok.  – twierdzi Tomek, który jednak cały wyjazd na mistrzostwa w Portugalii finansuje z własnej kieszeni.

– Andrzej Puchacz, odpowiedzialny w PZLA za biegi górskie, powiedział mi, że związek ma pieniądze na sfinansowanie wyjazdu 3 zawodników. Ja byłem na liście następny, ale gdy zorientowałem się, że jest możliwość wyjazdu za własne pieniądze (w MŚ kraj może wystawić nawet 9 zawodników - red.) postanowiłem skorzystać z takiej możliwości. Przy okazji skorzysta też reprezentacja, bo do klasyfikacji drużynowej liczy się wynik 3 zawodników, a przecież ktoś może mieć słabszy dzień czy choćby - odpukać! -  skręcić kostkę, co na trasie Trilhos dos Abutres jest bardzo możliwe. Poleciałem do Miranda do Corvo tydzień przed mistrzostwami, żeby poznać trasę, a przy okazji zorganizowaliśmy urlop w pięknym miejscu dla mojej żony, córki i teściowej – opowiada Tomasz Kobos.

Krakowianin biega już od 12 lat, bardzo szybko poświęcił się bieganiu w górach. Oprócz wspomnianych sukcesów w Szczawnicy, za jedne z najlepszych swoich występów uważa dwukrotny start w Biegu 7 Dolin 100 km w Krynicy. – Dużą satysfakcję sprawiło mi zwłaszcza 8 miejsce w 2013 roku. Obsada była mega mocna, Węgier Nemeth wygrał wtedy z czasem poniżej 9 godzin, za nim przybiegli m. in. Litwin Gediminas Grinius, Kamil Leśniak czy Paweł Dybek. Dla mnie wtedy marzeniem na tej trasie było złamanie 10 godzin, więc z wyniku 10:07 byłem bardzo zadowolony! – wspomina krakowianin. – W tym roku chyba wrócę na Festiwal Biegowy do Krynicy, ale ponieważ dość dawno nie biegałem "setki", kusi mnie zmierzenie się z rekordem trasy Miłosza Szcześniewskiego w B7D-64 km – zapowiada. (czytaj dalej)


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce