Warszawa Nocą: Z mapą i kompasem śmigali wśród choinek [ZDJĘCIA]


Opublikowane w czw., 11/12/2014 - 09:03

W środowy wieczór, wśród świątecznie przystrojonych uliczek Nowego i Starego Miasta rozegrano ostatni w tym roku etap cyklu biegów na orientację Warszawa Nocą. Srebrzyście oszronione samochody i trawniki dodawały zmaganiom wyjątkowego klimatu.

W imprezie udział wzięło 220 osób. Uczestników do startu skusiła wyjątkowa lokalizacja zawodów oraz zapowiadana wcześniej atrakcyjna, duża mapa. Ci, którzy liczyli na długie bieganie między punktami kontrolnymi nie zawiedli się. Budowniczy trasy tym razem sprawił, że mniej było kluczenia w labiryncie a więcej dłuższych przebieżek.

Nie oznacza to jednak, że uczestnicy zostali zwolnieni z obowiązku orientowania się w terenie. Na trasie było sporo zamkniętych bram lub niedostępnych miejsc. Wybierając zły wariant dotarcia do celu, zawodnik mógł obiec cały kwartał by dotrzeć w wyznaczony punkt. Dodatkowo zafundowano zawodnikom mały sprawdzian z kondycji i siły biegowej, wysyłając ich na schodki i skarpę na Podzamczu.

– Można było się wykazać nawigacją. Ja nie uniknąłem błędu i na jednym z rozwidleń pobiegłem w złą stronę. Dodatkowo zbieganie po oszronionych schodkach było ryzykowne, nawet bardziej niebezpieczne niż wbieganie. Trzeba było być skoncentrowanym na treści mapy, bo jakieś podwórko lub zamknięte przejście powodowały, że szukało się dodatkowego wariantu. Wtedy w głowie bywa wiele pytań: gdzie, jak i z której strony – opowiadał nam na mecie Andrzej Krochmal, organizator Biegu Wedla, który jest częstym bywalcem stołecznych zawodów na orientację.

Wiele osób mogły zaskoczyć pustki panujące na Starym i Nowym Mieście. Spodziewać się można było, że zawodnicy będą slalomem mijali spacerowiczów podziwiających dekoracje świąteczne, jednak po godzinie 19 rynek Nowego Miasta był praktycznie pusty. W pewnym momencie tylko na odcinku od kościoła św. Jana Chrzciciela, czyli tu gdzie miała miejsce msza św. w intencji ofiar tragedii pod Smoleńskiem, rozpoczął się marsz pod pałac prezydencki, którego uczestników trzeba było ominąć.

Zawodnicy do ostatniego punktu wracali bardzo zmęczeni. Mimo, że trasa dla zuchwałych miała mieć 5,5 km a dla profesjonalistów 7,5 km to nie oznaczało wcale, że wszyscy taki optymalny dystans wybrali. Wręcz przeciwnie, po biegu w biurze zawodów przez długi czas trwały rozmowy kto gdzie pobiegł i jaki błąd w nawigacji popełnił.

Ostatnią tegoroczną rundę Warszawy Nocą wiele osób mogło zaliczył jednak do udanych. – Było bardzo ciekawie. Mogliśmy bliżej poznać i zwiedzić Stare i Nowe Miasto, punktów kontrolnych było co niemiara. Były takie odcinki, gdzie trzeba było się zdecydować na odpowiedni wariant jeszcze przed przebiegiem. Przykładowo, można było biegać po skarpie lub po ścieżkach dookoła. Trudnością było również poruszanie się na schodach, ale była też chwila na podziwianie dekoracji. Rzuciłem okiem na choinkę – relacjonował Krzysztof Wołowczyk, który zajął trzecie miejsce wśród profesjonalistów.

Trasa profesjonalistów

W ramach imprezy przyznano tytuły Mistrzów Śródmieścia w każdej z kategorii. Niestety nikt z władz dzielnicy nie pojawił się, żeby wręczyć trofea. Może to jeszcze efekt po wyborczego zamieszania w samorządzie... Wśród profesjonalistów zwyciężyli Piotr Parfianowicz oraz Białorusinka Viola Piatrouskaya (oboje UNTS Warszawa).

Kolejny etap Warszawy Nocą zaplanowano na 14 stycznia. Biegacze zmierzą się z trasą wyznaczoną w okolicach Biblioteki Narodowej.

Cykl w naszym KALENDARZU IMPREZ.

RZ    

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce