„Wygrywamy atmosferą” – 3. Bieg po Nowe. I coś więcej

„Wygrywamy atmosferą” – 3. Bieg po Nowe. I coś więcej



W sobotę 13 maja w łódzkim Parku im. J. Piłsudskiego (na Zdrowiu) po raz trzeci odbył się charytatywny Bieg po Nowe. Pod tą nazwą kryją się zawody urządzane przez Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii nr 3 dla zebrania funduszy na zakup sprzętu i prowadzenie zajęć sportowych dla jego wychowanków – młodzieży zagrożonej wykluczeniem społecznym. Wieloletnie doświadczenie pracowników Ośrodka dowiodło znakomitej skuteczności pracy wychowawczej z młodzieżą poprzez sport.

W sumie były to już piąte zawody biegowe zorganizowane przez MOS nr 3. Oprócz letniego Biegu po Nowe, dwóch edycji doczekał się też grudniowy bieg „Jestem Mikołajem”, z którego cały dochód przeznaczany jest na zakup świątecznych paczek dla wychowanków Ośrodka. Niektóre z nich relacjonowaliśmy na naszym portalu. W ich organizacji od początku pomaga łódzki trener i organizator imprez sportowych Radosław Sekieta (Time4s.pl). Podopieczni MOS także biorą udział w przygotowaniu zawodów, a niektórzy sami w nich startują.

Tradycyjnie rozegrano dwa dystanse: na 5 i 10 km. Trasa w całości przebiegała parkowymi alejami, a dycha składała się z dwóch pętli piątki.

– W tym roku przede wszystkim dopisała pogoda – powiedziała nam pani dyrektor Ośrodka Katarzyna Wolska-Kumosińska – bo frekwencja trochę mniej, liczyliśmy na co najmniej 300 osób, lecz za to pojawiło się kilka znanych osobistości łódzkiego światka biegowego. Pobiegli znani ultramaratończycy Milena Grabska-Grzegorczyk (drużynowa złota medalistka ME w biegu 24 h) i jej mąż Bartosz Grzegorczyk, zajmując trzecie miejsca na dłuższym dystansie. Przybył także zawsze wspierający nasze biegi trener Ryszard Goszczyński, który kolejny raz zdobył nagrodę dla najstarszego zawodnika. Jego trzej podopieczni z drużyny obstawili całe podium piątki. No i nie mogło zabraknąć naszego etatowego medalisty Michała Kosiora, który wygrał dychę.

Organizatorka także specjalnie podziękowała drużynie Łódź Kocha Sport za ufundowanie cennych fantów do licytacji na rzecz dzieciaków z MOS – piłki i koszulki z autografami wszystkich piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego. A po biegu odbyło się to, co uczestnicy lubią najbardziej, czyli wielodaniowa uczta zapewniona przez załogę kuchni Ośrodka.

W biegu na 5 km udział wzięły 122 osoby. Miejsca na podium zajęli: Robert Sobczak (17:42), Piotr Rosiak (18:11) i Konrad Grzyb (18:47) – wszyscy ze wspomnianej drużyny Rysioteam(!), oraz Aleksandra Umińska (22:25), Agnieszka Kowalczykowska (22:32) i Ewa Hajzer (22:41). Pełne wyniki TUTAJ.

Na 10 km spośród 90 uczestników najszybsi byli: Michał Kosior (38:17), Daniel Matusiak (38:32) i Bartosz Grzegorczyk (38:57) oraz Katarzyna Oleś (41:15), Agata Tamborska (43:03) i Milena Grabska-Grzegorczyk (43:19). Pełne wyniki TUTAJ.

W drodze na szczyt

Znalazł z nami czas na rozmowę jeden z wychowawców Ośrodka, pan Michał Główczyński, by opowiedzieć o programie profilaktycznym „W drodze na szczyt”. – Droga na szczyt jest zawsze wyboista, ale jak już się jest na szczycie to jest piękny widok, i można to przełożyć na życie wychowanków – rozpoczął – a trud włożony w ich wychowanie poprzez góry i wspinaczkę procentuje z siłą wodospadu.

Program ten to cykl szkoleń i wyjazdów wspinaczkowych, górskich i survivalowych, prowadzony już od dwóch lat. Zaczęło się od zwykłego wypadu w góry – żeby zrobić z dzieciakami coś innego, jak nam opowiedział wychowawca. Stwierdzili, że to super zabawa, więc zorganizowali kolejne wycieczki w Karkonosze i Tatry. Przyszła kolej na coraz trudniejsze wyprawy, takie jak Orla Perć i Rysy.

Aż w końcu rozpoczęli uprawiać prawdziwe wspinanie. Michał Główczyński wraz z drugim wychowawcą, Maciejem Mertinem, ukończyli kurs wspinaczkowy i zaczęli jeździć z wychowankami w skałki Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Później padł i został wprowadzony w życie pomysł budowy własnej ścianki wspinaczkowej. Tak powstał cały usystematyzowany program socjoterapeutyczny.

Ośrodek rozpoczął współpracę ze stowarzyszeniem Woda-Góry-Las. Dzieciaki co roku jeżdżą na prestiżowe obozy Winter Camp w Gorcach ze szkoleniem lawinowym, sprzętowym i biwakowym. Mają okazję usiąść przy jednym stole z takimi górskimi sławami, jak Martyna Wojciechowska, Krzysztof Wielicki i Janusz Gołąb. Takie doświadczenia dają im poczucie własnej wartości, uwierzyć w siebie i złamać stereotypy o niegrzecznej i niedostosowanej młodzieży, która nic w życiu nie osiągnie.

– Nasi wychowankowie razem z nami organizują wyjazdy, raz nawet urządziliśmy wypad wspinaczkowy dla dzieci z domu dziecka – chwali ich wychowawca. – To nie jedyne, co robią dla innych wspinaczy, bo na Jurze np. zdarzało im się przygotowywać skały pod nowe drogi wspinaczkowe, czyszcząc je z ziemi – dodaje. Ten nasz program to taka klamra spinająca wiele mniejszych i większych inicjatyw. Oprócz walorów wychowawczych, daje dzieciakom możliwości sportowego spędzania czasu, które nie są przewidziane w podstawie programowej.

– W wielu krajach ścianki wspinaczkowe są już standardowym wyposażeniem szkolnych sal gimnastycznych, a u nas dopiero to się zaczyna. Można powiedzieć, że z naszym programem „W drodze na szczyt” jesteśmy prekursorami wspinania jako metody pracy wychowawczej z młodzieżą zagrożoną wykluczeniem społecznym – zakończył nasz rozmówca.

Znaleźć rozwiązanie

To tyle o jasnych stronach działalności MOS nr 3 w Łodzi. W poprzednich relacjach z biegów organizowanych przez Ośrodek szerzej opisywaliśmy decyzję władz miasta o przeniesieniu placówki w nowe miejsce i towarzyszące jej okoliczności. W nowej lokalizacji nie ma żadnego zaplecza sportowego i zupełnie nie jest ona przystosowana do prowadzenia dotychczasowych aktywności, jak np. ścianka wspinaczkowa czy siłownia. – Potrzeba nam ogromnych środków, by wychowankowie mogli jak najwięcej wyjeżdżać i uprawiać sport poza murami placówki – powiedziała Katarzyna Wolska-Kumosińska.

Nie to jest jednak w tej chwili najgorsze. Decyzja o przeprowadzce na ul. Częstochowską ostatecznie zapadła, lecz firma budowlana, która wygrała przetarg na remont budynku, w międzyczasie upadła. Nowy przetarg nie został jeszcze ogłoszony, tylko biegli szacują straty. Od władz miasta, które same mniej lub bardziej mimowolnie wpakowaly Ośrodek w tę skandaliczną sytuację, nie ma żadnych informacji o nowych terminach działań.

– Tu już nas teoretycznie nie ma, ale z konieczności wciąż zajmujemy mury budynku przy ul. Praussa – opowiada pani dyrektor – i taki stan zawieszenia jest nawet gorszy, niż przeprowadzka do gorzej przystosowanego miejsca. Mamy mnóstwo pomysłów, jak to nowe miejsce zmienić i dostosować do naszych potrzeb, a tu na Praussa już nie możemy gospodarować na swoim ani nic inwestować. Nawet wyrzucanie śmieci jest nielegalne, ale nic nie możemy z tym zrobić!

Ścianka została już rozmontowana, ponieważ jej pomieszczenie należy do mieszczącej się w tym samym budynku SP nr 40, która również z niej korzystała. Pracownicy Ośrodka złożyli projekt do Budżetu Obywatelskiego dotyczący zagospodarowania terenu i wykonania zewnętrznej ścianki wspinaczkowej przy budynku przy ul. Częstochowskiej, do korzystania nie tylko przez wychowanków, ale i osoby z zewnątrz. Wychowankowie, którzy już zdobyli umiejętności, będą mogli na niej prowadzić podstawowe szkolenia dla nowych adeptów wspinania. – To nasz wielki cel, wniosek opiewa na 350 tys. zł – powiedziała Katarzyna Wolska-Kumosińska – a 2018 rok to na tyle odległy termin, że już się powinno udać. Liczę, że to zmobilizuje władze miasta, by coś przyspieszyć w naszej sprawie – dodała z nadzieją.

Mimo skandalu z opóźnieniem przeprowadzki i niekończącego się stanu zawieszenia, pani dyrektor pozostaje optymistką i stara się skupić na pozytywach. W dniu 2 grudnia br. charytatywny bieg mikołajkowy odbędzie się już trzeci raz, prawdopodobnie na dotychczasowej trasie w parku na Zdrowiu. Po przeprowadzce nowa lokalizacja być może skusi organizatorów innymi możliwościami urządzenia biegów, a może pozostaną one w tradycyjnym miejscu. „Bieg po Nowe” i „Jestem Mikołajem” już tak wrosły w łódzki krajobraz biegowy i dzięki rodzinnemu klimatowi są tak lubiane przez stałych bywalców, że na pewno będą dalej rozgrywane. – Muszą być, bo wygrywamy atmosferą – zakończyła z uśmiechem organizatorka.

KW

fot. Maciej „Doktorek” Nowosławski


Polecamy również:


Podziel się: