XLPL Ekiden: skąpani w słońcu przebiegli maraton na raty


Opublikowane w pon., 23/05/2016 - 17:12

Moje zespoły też dzielnie walczyły w palącym coraz bardziej słońcu. Osoby, które kończyły rywalizację zgodnie mówiły o trudnościach podczas biegu wynikających z wysokiej temperatury oraz mocnego wiatru, który wiał w twarz na ostatnich ok. 2 km przed metą. Jednak każdy po kilku chwilach dochodził do siebie i nabierał sił. Między innymi dzięki posiłkowi regenerującemu i nieograniczonej możliwości korzystania z punktu z wodą.  

W związku z różnym poziomem biegaczy i przemieszaniu się zawodników na trasie ciężko było zorientować się, na której aktualnie jest pozycji dana sztafeta. Ale to aż tak nie było ważne, chodziło o dobrą zabawę, która trwała w najlepsze.
Ja biegłem na ostatniej zmianie, przejmując pałeczkę sztafetową (w której umieszczony był chip) od Darka, przed którym biegli: Rafał, Andrzej, Paulina i Kasia. Zdawałem sobie sprawę, że w tym roku będzie ciężko by załapać się na podium (w zeszłym roku mieliśmy 3 miejsce w kat. sztafet mieszanych), ale starałem się biec mocnym tempem. Niestety momentami trzeba było wyprzedzać, omijać rowerzystów, rolkarzy i spacerowiczów, co utrudniało trzymanie dobrego tempa. Jednak tu nie można mieć pretensji do organizatorów. Nie jest się w stanie zamknąć ścieżek wokół Malty, szczególnie gdy jest niedziela, a pogoda sprzyja spacerom. Na szczęście nie miałem większych problemów z „ludzkimi” przeszkodami i mogłem napierać do przodu. Bieg umilały hasła i zdjęcia umieszczone na tabliczkach przy trasie biegu, które zachęcały do wysiłku w nieco zabawny sposób.

Na początkowym etapie swojej zmiany wyprzedziłem Weronikę z For Run Team III (zmiana przedostatnia), która przejęła pałeczkę chwilę przede mną. Dwa słowa wsparcia i biegniemy dalej! Zacząłem się zastanawiać, czy uda mi się dogonić Jakuba, który biegł z kolei w For Run Team II (zmiana przedostatnia), a na trasę wyruszył sporo przede mną. Udawał (jak nam się wydawało), że łapie go skurcz, z czego się śmialiśmy… Na mecie okazało się, że nie udawał, naprawdę miał problem, którego mało co nie przepłacił upadkiem. 

Po ok. 2 km dojrzałem w oddali niebieską koszulkę mojego Teamu, biegł Jakubek. Choć nie chodziło mi o rywalizacje z nim, dostałem dodatkową motywację. Chciałem go dogonić. Po drodze wyprzedzałem innych biegaczy, czasem nawet idących. Skorzystałem także z punktu z wodą, gdzie wziąłem kubeczek i wylałem na siebie całą jego zawartość. Na wysokości stacji początkowej Maltanki (poznańskiej turystycznej wąskotorówki, którą można dojechać do nowego ZOO) byłem już za plecami Jakuba, którego poklepałem przyjaźnie  po ramieniu. Dwa słowa wsparcia i lecimy dalej. Do mety zostawało jeszcze nieco ponad 2 kilometry. I wtedy właśnie w twarz zaczął wiać mi wiatr, który towarzyszył mi prawie do samej mety.

Na ok. 1,5 km przed końcem biegu widać metę. Jest więc bodziec by rozpocząć długi finisz. Po kilkuset metrowej prostej, trzeba wejść w zakręt, po którym jest się ok. 300 m przed metą. Biegnę i widzę mój Team. Tradycją na Ekidenie jest to, że z ostatnim zawodnikiem w drużynie, na metę wbiega cały zespół. Czekałem na tę chwilę i dlatego też wybrałem ostatnią zmianę. Wbiegamy razem na metę. Kasia informuje mnie, że mamy 3 miejsce (kat. mieszana), w co wątpiłem. Ostatecznie okazało się, że czas 3:06:00 daje nam w klasyfikacji generalnej 30 miejsce, a w klasyfikacji sztafet mieszanych 6. pozycję. 

Moje pozostałe zespoły również pięknie się spisały. For Run Team II zajął 111 miejsce z czasem 3:33:18, a jego skład to: Marcin, Maciej, Ksawery, Mikołaj, Jakub i Michał. Natomiast dziewczyny z For Run Team III w składzie Monika, Magdalena, Ewa, Anna, Weronika, Katarzyna na metę wbiegły w czasie 3:57:56, uzyskując 213 lokatę.

Tak jak wspomniałem tradycją wszystkich sztafet jest wbieganie na metę wszystkich członków zespołu razem z zawodnikiem z ostatniej zmiany. Nie przepuściliśmy więc okazji by wszyscy członkowie For Run Team nie wbiegli razem z Kasią, ostatnią zawodniczką naszego teamu na trasie. To był super moment! Teraz już wszyscy byliśmy w komplecie i mogliśmy „spiąć” nasze medale w jeden wielki wspólny.

Najlepszym zespołem okazał się tak jak przypuszczałem KM Truchcik Łubianka w składzie: Bartosz Wiligalski, Damian Kłopotek, Paweł Dzięgielewski, Łukasz Zimmer, Bartłomiej Mechliński, Artur Przyjemski. Uzyskali oni czas 2:27:03. Wyprzedzili tym samym o 3 minuty drużynę Marcina Fehlaua (poznańskiego maratończyka z rekordem życiowym w maratonie 2:15:43) z jego zespołem ŚWIAT BIEGACZA Fehlau Run Team, który wspólnymi siłami uzyskał czas 2:30:06. Pierwszą trójkę uzupełnił zespół WRONIECKI KLUB BIEGACZA - SZYBKA CZARNA WIŚNIA (który został nagrodzony w konkursie na najciekawszą nazwę zespołu: „Szybka Czarna Wiśnia”), który na mecie zameldował się z czasem 2:35:43.

Po ceremonii dekoracji najlepszych zawodników nastąpił czas na loterię. Pośród wielu nagród można było wygrać m.in. bony na buty dla całego zespołu lub zegarki sportowe.

Oprócz wrażeń sportowych, organizator zapewnił także wrażenia estetyczne. Wręczające medale „Japonki”, pokaz japońskiej sztuki walki Aikido, a nawet znajdujące się w pakietach startowych zniżki do japońskiej restauracji. Dało to wszystko bardzo fajny klimat.

Postanowiłem porozmawiać z szefem Kancelarii Prawnej PragmatIQ, Rafałem Szymkowiakiem, organizatorem imprezy. Prawnicy i impreza biegowa? Z skąd ten pomysł?

- W naszej kancelarii coraz więcej osób biegało, co spowodowało jeszcze większe zaciśnięcie więzi między pracownikami. Postanowiliśmy więc, że chcemy zrobić coś więcej niż tylko wspólnie biegać. A, że bieg sztafetowy to zupełnie coś innego niż biegi indywidualny, wybraliśmy właśnie tę drogę. Zresztą chodzi nam o integrację środowiska biegowego, a sztafeta idealnie do tego się nadaje. Chcemy też wspierać potrzebujących, dlatego też nasz bieg ma wydźwięk charytatywny. Przekazujemy z wpisowego każdej ze sztafet kwotę 42 zł i 19,5 gr na daną fundację. Tym razem przekazaliśmy czek Fundacji Dar Szpiku. Mimo, że organizacja takiej imprezy to dla nas duży wysiłek, wszystkie trudności i zmęczenie mija, gdy widzi się uśmiechniętych biegaczy przekraczających linie mety. 

Ps.

Z pewnością wiele osób zauważy, że wyniki znacząco odbiegają od wyników tych, które uzyskują w samotnym biegu maratończycy (patrz np. wspomniany Marcin Fehlau i jego drużyna). Mimo, że mamy sześciu zawodników zmieniających się,  ciężko jest im o wspólne uzyskanie czasu, tak by wspólnymi siłami uzyskać czas odpowiadający np. minimum olimpijskiemu do Rio. Rekord Świata w tej konkurencji należy od 2005 roku do reprezentacji Kenii i wynosi 1:57:06. Został on ustanowiony w Chiba International Ekiden, w której udział biorą reprezentacje poszczególnych państw, w formule mix (3 kobiety i 3 mężczyzn startujący na przemian). Polacy startowali w Japonii w 2012 roku uzyskując czas 2:13:02.

Grzegorz Urbańczyk


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce