Zabawmy się w Pac-man'a! Szóstka Pogorii Ambasadorki


Opublikowane w pon., 13/05/2019 - 10:11

Dziewiąta już Szóstka Pogorii czyli bieg na 5 km ze startu indywidualnego. Melduję się na starcie!

Kolejność startu ustalana na podstawie deklarowanego czasu na 10 km. Co 15 sekund wyrusza kolejna osoba, czyli typowa zabawa w Pac-man'a… Goń poprzednika i nie daj się złapać.

To naprawdę wyjątkowy bieg organizowany przez Stowarzyszenie Pogoria Biega. Domyślam się, że przygotowanie takiego startu nie należy do łatwych. Limit zawodników to tylko 400 osób, więc numery rozchodzą się bardzo szybko.

Od początku liczyłam na ten start. Marzyłam o mocnym biegu i zbliżeniu do życiówki. Każdy czas poniżej 30 minut brałam w ciemno. Ostatnio moje bieganie przechodziło fazę eksperymentów prowadzonych przez „trenejra” i nie wiedziałam czego się spodziewać.

Po lekko zarwanej nocy - mój synek chyba wyczuł, że coś się zbliża i nie dał mi pospać - odebrałam rano numer startowy. Przyjemne poranne słoneczko bardzo szybko ustąpiło miejsca ciemnym deszczowy chmurom. Buziaki od męża i synków na szczęście i pora ruszać. Wyruszając padał deszcz, na szczęście było dość ciepło.

Na pół godziny przed startem zameldowałam się z Konradem w strefie startowej. Szybka rozgrzewka, włączam muzyke, słuchwaki na uszy i widzę dłoń Startera odliczającą 5… 4… 3… 2… 1...

Go!

Pogoda idealna na życiówkę! Przede mną startowała Ksenia koleżanka z grupy „W pogoni za duchem” - starałam się nie tracić dystansu. W uszach dobra nuta kilometr lekką nóżką wchodzi. Przede mną leciutki podbieg i... za szybko, do nawrotki trzeba zwolnić.

Mijam kolejną osobę, przede mną 2,5 km i nawrotka. 3. kilometr - jest nieźle. Z przeciwka widzę znajome buzie, przybijamy Piątkę mocy i ciśniemy. W końcu biegnie Konrad który debiutuje na 5 km ! Na 4. kilometrze Aga z Harpagan Sosnowiec strzela fotki więc, uśmiech na buzię, łapki w górę i lecę.

Już tylko 700 merów - nóżka podaje. 500 metrów do mety i znowu pojawiają się Duchowi przyjaciele - Mariola i Darek mocno dopingują, pojawia się siła i moc…

Ostatnie metry a po mojej lewej ktoś chce mnie wyprzedzić - o nie, nie kolego! Nie ze mną te numery! Sprint na ostatnich metrach i wyprzedzam kolegę o krok!

Wynik 28:23! Ciężka praca się opłaca a i jest apetyt na więcej! Dzięki wsparciu mojego męża mogę sięgać dalej niż kiedykolwiek bym pomyślała!

Tomku - trenenejro nasz wspaniały, dziękuję, że nie dałeś mi się poddać i nie zrezygnowałeś ze mnie. Chętnie poddam się kolejnym eksperymentom!

Teraz czas na regenerację, zabawę z dziećmi i dalsze treningi bo już za dwa tygodnie wracam do Zabrza na Leśne Run edycja letnia. Ciekawe co przyniesie ciekawego ta edycja... Zapewne błoto!

Sandra Pawlik-Niedziela, Ambasadorka Festiwalu Biegów


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce