Zabili biegacza, bo ten przebiegał przez ich posesję


Opublikowane w wt., 13/08/2019 - 08:47

To mógłby być scenariusz kiepskiego filmu klasy B, ale niestety nie był. Brytyjski biegacz nie żyje, dwoje ludzi zostało uznanych winnych morderstwa i prawdopodobnie resztę życia spędzą w więzieniu.

Zaczęło się 2 lata temu. Matka i jej ponad czterdziestoletni syn wprowadzili się do domu w sąsiedztwie biegacza. Biegacz w tej sprawie zawinił tym, że uparcie do biegania wybierał sobie fragment drogi przebiegającej przez posesję sąsiadów. Niby nic wielkiego, ale sąsiedzi tego nie akceptowali. Z ich relacji wynika, że biegacz, który regularnie startował w London Marathon, nie reagował na ich sprzeciw i przejawiał trudne zachowania wynikające być może z zespołu Aspergera.

Rozpoczęli więc swoją dwuletnią kampanię przeciwko biegaczowi. Na jego domu pojawiły się nieprzyjemne napisy, a dodatkowo sąsiedzi zgłosili na policję zaśmiecanie terenu a nawet podpalenie. Prawdopodobnie te zarzuty nie zostały powiązane z biegaczem, który nadal regularnie przebiegał przez teren sąsiadów. Narastała niechęć, wrogość, wściekłość.

Sfrustrowani sąsiedzi wtargnęli do domu biegacza. Ucierpiał i on i jego rodzina. Pojawiły się konkretne groźby, a nawet, jak donoszą brytyjskie media, telefon na policję. W trakcie rozmowy sąsiedzi mieli poinformować biegacza, że wezmą sprawy w swoje ręce i dojdzie do tragedii.

Jak powiedzieli, tak zrobili. 6 września zeszłego roku biegacz udał się na trening. Najpierw został postrzelony w plecy z broni pneumatycznej. Później dobity przy pomocy kamieni i gałęzi. Plan zakładał zakopanie zwłok, jednak w czasie, gdy napastnicy poszli po narzędzia, spacerowicz z psem usłyszał telefon biegacza i odnalazł ciało.

Ta niewspółmierna do sytuacji agresja, znalazła swój finał w sądzie. W zeszłym tygodniu sąsiedzi zostali uznani winnymi zbrodni. Niebawem poznają wymiar kary.

IB

źródło: South Yorkshire Police


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce