[ZDJĘCIA] Bieg Chomika wprost z bagażnika



W czwartek, na warszawskim Ursynowie rozegrano 1. Międzynarodowy Bieg Chomika. Kameralna impreza ściągnęła blisko 90 biegaczy, którym nie straszne było bieganie po rundach. Udział w zawodach był darmowy.

Pierwszą rzeczą, która rzucała się w oczy po przybyciu na miejsce imprezy, był tłum ludzi kłębiący się na pobliskim parkingu. Wydawać się mogło, że trwa tam licytacja jednego z aut. Nic bardziej mylnego. Ten tłum prowadził do biura zawodów Biegu Chomika. „Biuro” znajdowało się bowiem w jednym z samochodów. Numery startowe wydawane były wprost z bagażnika. Nadawało to imprezie oryginalny klimat.

Biegano wokół Parku Przy Bażantarni. Zwykle w soboty jest tu rozgrywany jest parkrun Ursynów, ale na potrzeby Biegu Chomika organizatorzy postanowili wydłużyć trasę do 6 rund, tak, aby liczyła pełne 10 km. Niektórym od biegania w kółko mogło się zakręcić w głowie. Kilka osób miało problemy z liczeniem okrążeń i już na 5 pętli chciały finiszować. Inni komentowali, że w życiu nie zostali tyle razy zdublowani. Faktycznie szybko czołówka stawki dogoniła ogon chomikowego peletonu.

Pierwszym, historycznym zwycięzcą Biegu Chomika został Daniel Mikielski z Olsztynka, z czasem 35:30. Biegacz prowadził praktycznie przez cały dystans

– Jestem z siebie dumny. Mogę chyba od teraz uważać się za „Honorowego Chomika” (śmiech). Zacząłem biec w tempie poniżej 6 minut na jedno okrążenie (ok. 1600 metrów – red), później zwolniłem do 6:30. Nie lubię biegać rund bo jest to trochę nużące, ale bieganie pętli ma jedną zaletę - łatwiej jest utrzymać tempo na treningu, poprawiać międzyczasy. Faktycznie jednak, gdybym miał zrobić długie wybieganie na pętli, to pewnie wymęczył bym się strasznie – opowiadał na mecie Daniel Mikileski, który w weekend wystartuje w 26. Biegu Powstania Warszawskiego.

Wśród pań najlepsza okazała się Róża Bartnicka uzyskując rezultat 41:02.

– Biegło mi się dobrze. Znam trasę, bo mieszkam niedaleko, często też odwiedzam tutejszy parkrun. To wszystko powinno mi pomagać, ale chyba przyzwyczaiłam się do tego, że tu biegam spokojnie. Mimo, że biegaliśmy się po rundach, to nie było problemu z dublowaniem. Raczej to była taka pora, że dużo osób wychodziło na spacery, przechadzało się. Na szczęście nie miałam problemu, żeby ktoś wyszedł mi przed nogi – relacjonowała Róża Bartnicka.

– Ten bieg to ciekawa inicjatywa. Można tu zrobić mocny trening. Atmosfera jest bardzo swobodna. Dobrze też, że impreza rozgrywana jest w środku tygodnia. W weekend wiele osób wyjeżdża, lub ma inne plany. A tak mamy mały weekend w środku tygodnia – oceniła zwyciężczyni.

Po biegu na uczestników czekały symboliczne medale. Jak mówili nam organizatorzy, Bieg Chomika może stać się imprezą cykliczną. Na gorąco nie chcieli jeszcze zdradzać jak często zawody mogłyby się odbywać.

RZ


Polecamy również:


Podziel się: