Zimowy TUT w wydaniu wiosennym. Świerc kibicował i asystował żonie, Sikora i Arseniuk wygrywali 68 km. Przyjadą do Krynicy [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 18/02/2019 - 17:09

Szósty w ogóle, a czwarty zimowy (najpierw dwie imprezy odbyły się latem) Trójmiejski Ultra Track był w rzeczywistości odsłoną… wiosenną. Takie warunki panowały 17 lutego nad morzem i w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. W przeddzień imprezy na Pomorzu Gdańskim świeciło piękne słońce i było kilkanaście stopni na plus. W niedzielę słońce skryło się za chmurami, wciąż jednak było ciepło (ok. 10 stopni) na tyle, że wielu uczestników TUT wybrało biegowy strój „na krótko”. I na trasie na pewno nie marzło. Warunki do biegania – znakomite. Suche ścieżki w lesie pokryte wyschniętymi liśćmi, błoto w niewielu miejscach. Naprawdę można było się ścigać!

6 Trójmiejski Ultra Track to trzy biegi: TUT 68 km, Szybka Czterdziestka 40 km i Gruba Piętnastka 18 km. Wystartowało prawie 850 osób, byłoby pewnie blisko tysiąca, gdyby nie wymuszone przez Lasy Państwowe 5 tygodni przed imprezą przesunięcie jej z soboty na  niedzielę.

TUT - zmiana terminu, bo leśnicy będą... liczyć zwierzęta

– Części zgłoszonych i opłaconych biegaczy start w niedzielę nie pasował, około 120 osób wycofało się i zwróciliśmy im wpisowe, a 40 przeniosło je na przyszły rok – mówi Michał Czepukojć, organizator TUT.

Zmiana terminu niedługo przed imprezą przyniosła organizatorom sporo nerwów i perturbacji, na szczęście podczas samych zawodów nie było tego w ogóle widać. Uczestnicy nie szczędzili ekipie, którą kieruje Michał Czepukojć, ciepłych słów, choć na trasie dostali spory wycisk. Trójmiejski Prak Krajobrazowy to wprawdzie nie góry, ale zmęczyć się solidnie było można. Prawie 1600 metrów przewyższenia na najdłuższym dystansie czy nieco ponad 1000 m+ na 40 kilometrach to (zwłaszcza w połowie lutego, gdy dopiero buduje się formę) solidna praca do wykonania!


Polecamy również:


Podziel się: