Zorientowana Dąbrowa Górnicza. „Jura dała popalić” [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 23/03/2014 - 14:04

Jeszcze kilka tygodni temu Monika Kosmała - organizatorka rajdów na orientację KORnO, opowiadała nam o zeszłorocznej, mroźnej pogodzie, podczas wiosennej wersji wyścigów. Dziś już wiemy, że tegoroczny rajd to pogodowe marzenie dla uczestników.

Błękitne niebo, ciepłe powietrze i mnóstwo słońca. A do tego Jura. Wspaniale widoki i idealne, stworzone do zawodów tereny.

Pierwsi zawodnicy stawili się na starcie w sobotę tuż przed godz. 9:00. O tej godzinie wyruszali rowerzyści w GIGA trasę na 100 km. Następnie wyruszyli biegacze, którzy na Pustyni Błędowskiej zdecydowali zmierzyć się z dystansem 40 km. Oprócz tych tras, do wyboru był jeszcze rower na dystansie 40 km, bieg na 15 km a także dogtrekking.

Trasy nie należały do łatwych. Szczególnie odczuli to rowerzyści. Piach. Błoto. Leśne ścieżki. Podjazdy. Całe mnóstwo podjazdów, na skąpanej słońcem Jurze. Zawodnicy musieli nie tylko skupić się na trasie. Trzeba jeszcze było odnaleźć kilkanaście punktów kontrolnych i pamiętać, o narzuconym limicie czasowym. Na mecie wszyscy mieli zjawić się do 17:00.

Tegoroczna edycja zawodów cieszyła się dużym powodzeniem. Frekwencja zadziwiła samych organizatorów. Już na macie spotykamy wiele znajomych osób. Wśród biegaczy jest Marek Woźniczka i Andrzej Brandt - członkowie grupy NonStopAdventure, którzy sami organizują rajdy na orientację.

– Dla mnie było to łatwe zadanie, dobrze poszło. Będzie podium – powiedział nam Marek. I rzeczywiście. Na ogłoszeniu wyników okazuje się, że NonStopAdventure zgarniają puchar za 1 miejsce w wyścigu na 40 km.

Dla wszystkich, którzy ukończyli zawody organizatorzy przygotowali ognisko z kiełbaskami. Na mecie, na zawodników czekał także ciepły posiłek w postaci zupy.

Na twarzach wszystkich uczestników widać tylko uśmiechy. Chociaż na niektórych maluje się też zmęczenie. Nie ma się co dziwić. Rowerzyści jeździli przez 8 godzin. Biegacze poszukiwali punktów przez 6 godzin. Okolice pustyni miały prawo zmęczyć.....

– Tym razem nie nadrobiłem ani jednego metra – cieszył się Maciej Kicun, który biegł na dystansie 40 km i zajął III miejsce – Przebiegłem trasę dokładnie z taką ilością kilometrów jak zakładali organizatorzy – dodał.

– Jura dała popalić, zwłaszcza podjazdy i ścieżki w lesie, ale warto było. Czekam na letnią, nocną edycję – powiedziała nam Emilia Wronecka, która zdecydowała się na rowerową giga trasę na 100 km.

My również czekamy na kolejne edycje rajdów, na których nas z pewnością nie zabraknie. Zachęcamy do zmierzenia się z Jurą Krakowsko – Częstochowską.

KK

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce