Chodź i biegaj naturalnie. I bądź zdrowy


Sądzi się, że chodzenie i bieganie to dla człowieka najprostsze i najbardziej naturalne czynności pod słońcem. Nic bardziej mylnego – buty, styl poruszania się oraz indywidualne warunki anatomiczne mogą z tych czynności stworzyć prawdziwą naukę.

Bolesna namiętność

Każdy gabinet podologiczny wcześniej czy później konfrontowany jest ze stopami sportowców. Szczególnie tych biegających i skaczących: maratończyków, chodziarzy, tenisistów, koszykarzy, futbolistów, siatkarzy. Wszyscy oni odczuwają skutki swojej namiętności sportowej, cierpią z powodu butów, które wykorzystują do sportu.

Osoby te, oprócz wrodzonych deformacji stóp, „dzięki” dyscyplinie, którą uprawiają i obuwiu, które do tego wykorzystują rozwijają deformacje palców, odciski, modzele, zmiany statyczne paznokci, wkręcanie się i wrastanie tychże. Rogowacenia skóry na opuszkach, stawach jak również paznokci to normalne konsekwencje intensywnego uprawiania sportu. Powtarzające się otarcia naskórka, pęcherze ulegające później rogowaceniu, przepełnione są zakończeniami kapilarnymi, które przyspieszają dodatkowo nadmierną keratozę. Jest to łańcuch następstw przypominający system naczyń połączonych, procesów, które wzajemnie się napędzają i potęgują.

Nic więc dziwnego, że „natural running“ znajduje oddźwięk w kręgach sportowców zawodowych i amatorów. Dlaczego właśnie ten trend? Co kryje się za tą ideą i jakie konsekwencje wynikają z niej dla sportowców oraz specjalistów opiekujących się ich stopami?

Biegacz biegaczom

„Natural running“ to licencjonowana przez dr. Mattiasa Marquardta technika biegania. Marquardt jest sam doświadczonym biegaczem i analitykiem biomechaniki, który już przed wielu laty zdiagnozował, że ok. 50% biegaczy-amatorów ma „permanentne problemy ortopedyczne“. Dotyczą one stawów stóp, ścięgna Achillesa lub stawów biodrowych, a nieraz wszystkich ich razem w łańcuchu przyczynowo-skutkowym i objawiają się bólami chronicznymi lub nawrotowymi (recydywa). Marquardt zdiagnozował, że w Niemczech, gdzie prowadził badania, zjawisko dotyczyło 10 mln sportowców-amatorów.

Bieganie i spacerowanie (np. z kijkami) stały się i u nas niemalże sportami narodowymi, a swoją popularność zawdzięczają aspektom zdrowotnym, które przy tej okazji są szczególnie podkreślane. Pozytywny wpływ treningu wytrzymałościowego na ciśnienie krwi i wydajność mięśnia sercowego często wskazywany jest w reklamach, a sporty te - z tego względu -  zalecane są w profilaktyce chorób sercowo-naczyniowych. Jak się jednak okazuje oba sporty, a szczególnie tak popularne bieganie, biorąc pod uwagę układ ruchu, mają również negatywny wpływ i są częstym powodem urazów i uszkodzeń na skutek przeciążeń. Przemysł obuwia sportowego dostrzegł już dawno temu te problemy i od lat próbuje skonstruować takie buty, które pozwoliłyby uniknąć urazów.

Akcja - reakcja

Uprawianie sportu w klasycznych butach sportowych (dobranych odpowiednio do rodzaju sportu) skutkuje jednak zawsze problemami związanymi z przeciążeniami i urazami układu ruchu. Dzieje się tak, ponieważ podczas biegania siły wpływające na aparat ruchu muszą być przezeń ponownie absorbowane i to przy każdym kroku, każdym zderzeniu ciężaru ciała z podłożem. Zgodnie z 3 prawem Newtona, każda siła generuje taką samą, tylko odwrotnie zwróconą siłę (actio – reactio). W wypadku chodzenia czy biegania określa się ją „siłą reakcji podłoża”. Jej intensywność uzależniona jest od ciężaru ciała biegacza, rodzaju obuwia oraz sposobu poruszania się. Na wagę ciała największy wpływ ma sam biegacz, chodziarz czy inny sportowiec, natomiast buty są ogniwem łączącym stopy z podłożem.

Modnymi hasłami przemysłu obuwia sportowego stały się „amortyzacja, podpieranie, prowadzenie”, ponieważ to te zadania miały przejąć nowoczesne buty sportowe, oczywiście oprócz ich zadań trywialnych, czyli ochrony przed skaleczeniem i temperaturą. Przemysł całymi latami „majstrował” przy obuwiu sportowym, aby osiągnąć idealne warunki dla stóp i umożliwić długotrwałe bieganie nawet po asfalcie, bez urazów dla aparatu ruchu. Buty powinny na tyle amortyzować siłę reakcji podłoża, aby całkowicie przejmować  „szkodliwą” energię i w ten sposób chronić struktury tkankowe więzadeł, torebek i chrząstek stawowych. Niemal każdy producent obuwia sportowego skonstruował swój własny system amortyzacyjny.

Kolejnym ważnym tematem dla producentów obuwia sportowego była nadmierna pronacja, którą zaczęto coraz częściej stwierdzać na podstawie komputerowej wideoanalizy. To właśnie pronacja stała się swego czasu winna wszelkim urazom wynikającym z uprawiania sportów biegania i chodzenia. Pod pojęciem nadmiernej pronacji rozumiano spotęgowaną ewersję kości piętowej w dolnym stawie skokowym z równoległą abdukcją (odwodzeniem) przodostopia, prowadzącą do spłaszczenia, a nawet zaniku łuku podłużnego stopy. Zaczęto więc wmontowywać w buty sportowe kliny pronacyjne, które bardzo szybko rozprzestrzeniły się do tego stopnia, że nie można już było kupić butów neutralnych lub z klinem supinacyjnym, co w niektórych wypadkach byłoby wskazane.

Polecamy również:


Podziel się: