Piwo po treningu. Tak czy nie?


Opublikowane w pon., 28/10/2013 - 08:36

Po ciężkim wysiłku zarówno organizm jak i dusza domaga się relaksu. Wiele sportowców, nie tylko amatorów, ale również zawodowców, lubi po treningu lub po zawodach napić się piwa. Nie jest zabronione, ale czy rzeczywiście pomaga?

Zacznijmy od anegdoty. Niżej podpisany umówił się kiedyś na wywiad z legendą polskiego kolarstwa (sport wybitnie wytrzymałościowy) Cezarym Zamaną. Interlokutor przyjechał rowerem i zamówił małe piwo, tłumacząc że dobrze wpływa na organizm.

Zwolennikiem złocistego trunku jest też kulomiot (sport wybitnie siłowy) Tomasz Majewski, który stwierdził raz, że po zawodach zdarza mu się chodzić na piwko z rywalami. Jak widać, zawodowcy doceniają relaksacyjne zalety piwa.

Wielu sportowców a także trenerów przekonuje, że złoty trunek jest idealne na zakwasy, nie mówiąc już o bogactwie witamin z grupy B, niezbędnych dla efektywnego funkcjonowania obciążonego sportem układu krwionośnego i nerwowego. Sęk w tym, że to nie do końca prawda. Piwo, owszem ma witaminę B, ale znacznie więcej mają ją płatki kukurydziane czy masło orzechowe.

Nie zmniejsza też zakwaszenia, zaś dodatkowo wydłuża okres regeneracji mięśni (dłużej we krwi utrzymuje się wyższy poziom kortyzolu, który powoduje rozpad białek mięśniowych) i zmniejsza efektywność nawadniania po treningu.

Jeżeli chodzi o pytanie, czy piwo szkodzi czy pomaga, to ciężko o jednoznaczną odpowiedź. Ma bowiem swoje zalety, jak i wady. Bezpośrednio po treningu alkohol nie jest wskazany, ale już po 4-8 godzinach można wypić kufelek. To sprawi, że regeneracja po wysiłku nie pójdzie na marne, a jednocześnie zapewni tak pożądane działanie sedatywne, czyli uspokajające.

Trzeba jednak pamiętać, że działanie alkoholu na odwodniony organizm jest mocniejsze, więc albo należy się najpierw nawodnić tonikiem, albo poprzestać na minimalnej ilości złocistego trunku.

ŁZ

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce