Tyjemy, chudniemy, znów tyjemy, a firmy liczą zyski


Opublikowane w śr., 21/08/2013 - 15:47

Otyłość jest jedną z chorób cywilizacyjnych XXI wieku. Napoje, jedzenie, niemal wszystko serwowane jest w rozmiarze XXL. Najbardziej na epidemię otyłości narażone są dzieci. Kiedy my tyjemy, nasz portfel robi się szczuplejszy. Kiedy weźmiemy się za odchudzanie, możemy uszczuplić go jeszcze bardziej, sięgając po preparaty odchudzające. Okazuje się, że otyłość to problem nie tylko  medyczny, ale też świetny biznes dla wielu firm.

Jak podaje ?Gazeta Wyborcza?, poziom otyłości wśród dzieci jest ważny, bo otyłe dzieci (czyli takie, które przekroczyły poziom nadwagi) bardzo często już nigdy nie chudną. Ponad jedna trzecia z nich staje się otyłymi nastolatkami, a potem dorosłymi. Od bardzo wczesnego wieku cierpią też na różne choroby związane z otyłością - m.in. cukrzycę. Amerykańskie statystyki są zatrważające: aż jeden na ośmiu przedszkolaków w USA jest otyły (wśród dzieci najbiedniejszych Amerykanów - jedno na siedmioro).

Jeśli ktoś myśli, że to problem USA, czyli ojczyzny fast food, to jest w błędzie. ?Według opublikowanego w maju 2012 r. raportu Światowej Organizacji Zdrowia polskie dzieci szybko stały się prawie tak otyłe jak dzieci amerykańskie. Nadwagę ma 29 proc. polskich 11-latków, a grubsze są tylko dzieci z USA, Grecji, Portugalii, Irlandii, Kanady i Hiszpanii? czytamy w GW.

Wśród głównych uwarunkowań biologicznych predysponujących do występowania otyłości są czynniki genetyczne. ?Dziedziczenie otyłości wynosi bowiem 33% i ma charakter poligeniczny. Występowanie otyłości u jednego z rodziców zwiększa u dorosłych już dzieci 4-5-krotnie zagrożenie otyłością. Gdy zaburzenie dotyczy obojga rodziców, to aż 13-krotnie? ? pisze Ewelina Pietrzykowska w ?Psychologicznych aspektach nadwagi, otyłości i odchudzania się?. ?Nie budzi wątpliwości fakt, że otyłość jest w dużej mierze skutkiem działania czynników środowiskowych (?), w odległych czasach ludzie zdobywali pożywienie w sposób aktywny - polowali, uprawiali ziemię, pracowali fizycznie w manufakturach. Współczesne technologie zredukowały potrzebę codziennej aktywności. Rozwój środków transportu, a także zmniejszenie terenów zielonych ograniczają możliwość aktywnej rekreacji (?). Zwiększa się natomiast dostępność do jedzenia w restauracjach typu fast food?, wyjaśnia w swojej publikacji autorka z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Otyłość i odchudzanie to dla wielu firm dobry biznes. Matematyka jest prosta. Jeśli ktoś przybrał na wadze, prawdopodobnie będzie chciał się odchudzić. Dlatego w ramach jednej marki dostępne są zarówno produkty wysoko kaloryczne, jak i odchudzające. Przykłady to zakup marki Slimfast przez Unilever oraz wykupienie przez Nestle firmy propagującej odchudzanie założonej przez Jenny Craig. Dzięki tym przykładom widać, że otyłość staje się nie tylko problem medycznym.

Źródło: Gazeta Wyborcza

RZ

 

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce