Warto biegać nawet w zanieczyszczonym powietrzu


Opublikowane w pon., 09/05/2016 - 15:13

Uprawianie sportu nawet w zanieczyszczonym spalinami mieście jest korzystne dla naszego zdrowia – wynika z badań brytyjskich naukowców.

Biegacze, np. Krakowa często stają przed dylematem, czy trening w mieście, w którym poziom zanieczyszczeń w powietrzu często przekracza dopuszczalne normy jest bezpieczny dla ich zdrowia. Wielu się zastanawia, na ile mieszanka wdychanych mimowolnie pyłów, toksycznych gazów, czy metali ciężkich może mieć zgubny wpływ na płuca, serce lub układ nerwowy.

Pytanie jest o tyle zasadne, że według danych brytyjskich w Zjednoczonym Królestwie zanieczyszczone powietrze jest przyczyną aż 40 tys. przedwczesnych zgonów rocznie. Dodatkowo, każdego roku, generuje ono koszty rzędu ponad 20 mld funtów.

Dane opublikowane w zeszłym roku przez tygodnik „Nature” są jeszcze bardziej zatrważające. Każdego roku na skutek wdychania zanieczyszczonego powietrza na całym świecie umiera 3 miliony ludzi. Ta liczba – jeśli ludzkość nie wprowadzi radykalnych rozwiązań - w połowie wieku może się jeszcze podwoić.

Aby ocenić skale problemu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ustanowiła normę stężenia pyłu zawieszonego (PM10). W skali roku wynosi ona 20 μg/m3.

Po sprawdzeniu 65 miast w Polsce okazało się, że spełnia ją zaledwie sześć z nich. Najgorsza sytuacja jest w Krakowie. Tam roczne stężenie pyłu zawieszonego sięga aż 64 μg/m3 i jest 3,5 razy wyższe niż w Gdańsku. To były dane sprzed kliku lat, ale pod tym względem niewiele się zmieniło.

6 maja 2016 r. poziom zanieczyszczenia powietrza w Warszawie (PM10) wahał się od 27,1 mikrograma na metr sześc. (na Pradze) do 53,5 w centrum (wg strony internetowej "Klimat bez sadzy"). Tego samego dnia w Krakowie zanotowano na ul Złoty Róg) 50 mikrogramów pyłów na metr sześc (dane Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska).

Oczywiście daleko nam do Chin, gdzie chorują grający na turnieju tenisiści, a maratończycy startują w maseczkach. Lub Malezji gdzie trzeba było odwołać zawody pływackie. Ale problem jest poważny.

Co mają, więc robić miłośnicy sportu mieszkający w dużych aglomeracjach? Wszak lekarze wciąż podkreślają, że regularne ćwiczenia fizyczne zmniejszają ryzyko chorób serca, cukrzycy, świetnie wpływają też na naszą sylwetkę.

Nad tym problemem pochylili się również naukowcy z Uniwersytetów Cambridge i Anglii Wschodniej. Przy użyciu symulacji komputerowej porównali skutki uprawiania sportu w różnym miejscach na całym świecie biorąc pod uwagę zarówno korzyści wynikające z podjętej aktywności fizycznej, jej intensywność oraz przeznaczony na nią czas.

Po gruntownych badaniach okazało się, że korzyści zdrowotne wynikające z uprawiania marszu, biegu czy jazdy na rowerze przeważają potencjalne szkody, które mogą się pojawić w następstwie wdychania zanieczyszczonego powietrza.

– Nawet w Delhi, w jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie - z poziomem zanieczyszczeń dziesięciokrotnie większym niż w Londynie - trzeba by jeździć na rowerze ponad pięć godzin tygodniowo, zanim szkody przeważyłyby korzyści – powiedział odpowiedzialny za badani dr Marko Tainio.

Według naukowców zaledwie 1 proc uwzględnionych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) miast miało na tyle wysoki wskaźnik zanieczyszczonego powietrza, że ryzyko półgodzinnej jazdy rowerem każdego dnia przewyższało potencjalne korzyści.

W innych miejscach ewentualne niebezpieczeństwo mogłoby się pojawiać dopiero po siedmiu godzinach codziennej jazdy na „dwóch kółkach” lub 16 godzinach spaceru.

Autorzy raportu podkreślają, że ich badania są dość ogólne i nie uwzględniają np. kondycji poszczególnych osób czy ich stanu zdrowia, ani też nagłych wypadów, gdy chwilowo wzrasta w danym miejscu zanieczyszczenie powietrza. Dodają też, że raport nie powinien służyć do tego by zaprzestać działań proekologicznych. – Chociaż badanie pokazuje korzyści płynące z aktywności fizycznej niezależnie, od jakości powietrza, nie powinno to się to przyczynić do bezczynności w zwalczaniu zanieczyszczeń – powiedział jeden z autorów publikacji dr James Woodcock.

Jego zdaniem powinny nastąpić większe inwestycje infrastrukturalne, które przekonają ludzi, by przesiedli się z samochodów na rowery lub zaczęli chodzić pieszo. - To z kolei może zmniejszyć poziom zanieczyszczeń oraz wzmocni aktywność fizyczną – zauważa Woodcock.

MGEL

Źródło: Preventive Medicine

fot. wikimedia


Polecamy również:


Podziel się: