19.Półmaraton Wokół Jeziora Żywieckiego: Ze skrajności w skrajność [ZDJĘCIA]


Przed rokiem uczestnicy kultowego biegu wokół Jeziora Żywieckiego zmagali się z upałem, dzisiaj musieli pokonać siarczysty mróz. Różnica temperatur podczas obu edycji biegu to około 30 stopni! Rok temu brakowało wody, tym razem za sprawą mrozu zostało jej sporo. Mimo tak różnych warunków, wyniki zwycięzców były porównywalne. Sporo szybciej pobiegły natomiast kobiety. Tegoroczna zwyciężczyni zameldowała się na mecie 5 minut szybciej niż ubiegłoroczna.

Tradycyjnie już podium zdominowali zagraniczni zawodnicy. Zwyciężył Benard Muinde Matheka z Kenii, uzyskując czas 1:06:53. Zaledwie kilka sekund stracił do niego Andriej Starzinskij Ukrainy (1:07:04) a podium dopełnił rodak zwycięzcy Mark Kipchumba Rottich (1:08:43). Na kolejnych miejscach uplasowali się zawodnicy z Ukrainy oraz Maroka a najszybszy Polak Bartosz Rynkowski z Gdyni zajął 7 miejsce z czasem 1:13:23.

Wśród kobiet najlepsza okazała się Białorusinka Irina Somava (1:17:55), która wyprzedziła Kenijkę Yunes Moraa Onyacha (1:19:12) i Ukrainkę Mariję Hudak (1:20:49). Najlepszy wynik wśród Polek odnotowała Magdalena Białorczyk, która z czasem 1:29:00 zajęła 5 miejsce. Bieg ukończyły 1384 osoby.

Warunki nie sprzyjały bieganiu, ale organizatorzy stanęli na wysokości zadania, doskonale radząc sobie z mrozem. Na zawodników na mecie czekali wolontariusze z foliami termoizolacyjnymi oraz gorącą herbatą. Na rozgrzewkę były też zupa oraz kawa. – Było mi zimno przed biegiem, po biegu już nie. Dostaliśmy wspaniały żurek z białą kiełbaską i pyszne drożdżówki. Kawa i herbata bez ograniczeń – chwalił po biegu Janusz Dadaś z Gliwic.

W Żywcu, mimo trudnej trasy i niesprzyjających warunków, naszemu rozmówcy udało się wybiegać życiówkę: – Trasa faktycznie jest trudna, bo ma bardzo dużo podbiegów, niemniej jednak na zbiegach można dużo nadgonić. Myślę że pomogły mi trochę starty w górach i dobre słowa od kolegów, którzy tę trasę już pokonali – zdradził. – Organizacja była bardzo dobra, nie ma się do czego przyczepić. Może tylko na… nadmiar wody na punktach odżywczych, gdzie podawano ją w butelkach półlitrowych. Każdy zawodnik wypijał dwa łyki i wyrzucał. Moim zdaniem to okropne marnotrawstwo wody. Ale, oczywiście, nikomu nie zabrakło wody.

Podobnego zdania był Dawid Wilk: – Organizacja super, trasa zabezpieczona idealnie, ale straszny nadmiar wody, co niestety przeniosło się na jej marnotrawstwo – komentował. – Trasa jak zawsze wymagająca, zwłaszcza przy takiej pogodzie jak dzisiaj: minus 8 i silny wiatr. To naprawdę dało w kość. Nie udało mi się uzyskać dobrego czasu, chociaż dla niektórych to szczyt marzeń. Niestety na 250m przed meta odcięło mnie i upadłem a do mety zostałem doholowany przez innego biegacza. Za rok i wrócę – zapowiedział.

Mimo kiepskiej aury, życiówki sypały się dzisiaj jak z rękawa. Swoją wywalczyła też Ela Rucka: – Biegłam ten półmaraton drugi raz, za pierwszym kompletnie nie byłam do niego przygotowana. Tym razem miało być treningowo, bo przygotowuję się do Rzeźnika. Trasa jest trudna. Mimo to udało się zrobić życiówkę. Gdzieś tam cicho o niej marzyłam – przyznała. - Nie bałam się tych mrozów, biegałam już nie w takich warunkach i to po górach w śniegu po pas. Jak to mówią nie ma złej pogody, są tylko słabe charaktery.

KM

fot. Anna Skalska, Ambasadorka Festiwalu Biegów



 

Polecamy również:


Podziel się: