Ambasadorzy Festiwalu Biegowego startowali w Chicago


Opublikowane w pt., 19/10/2012 - 16:40

Nad Wielkim Kanionem Kolorado Z Chicago będziemy wracać z odmiennymi wrażeniami z maratonu. Ania z powodu kontuzji nie mogła się przygotować - dwa tygodnie przed maratonem nie biegała w ogóle, a w poprzednim tygodniu wyszła na kilka roztruchtań i spacerów. Na trasie w Chicago dał o sobie dodatkowo znać bolący przyczep w udzie. Wynik 3:14 na pewno nie jest satysfakcjonujący, ale sukcesem jest już ukończenie maratonu w takim stanie. Lekarz pozwolił pobiec Ani i mam nadzieję, że po dalszej rehabilitacji kontuzję uda się do końca wyleczyć, a bieganie znowu będzie sprawiało przyjemność :-)

Dla mnie Chicago Marathon był ostatnim z pięciu największych maratonów świata (Marathon Majors). Wcześniej biegałem w Berlinie i Nowym Jorku (2007), Londynie (2009) i Bostonie (2011). Co ciekawe, w żadnym z tych
maratonów nie udało mi się połamać 3 godzin. Tej magicznej granicy nigdy nie udało mi się odczarować na ziemi amerykańskiej. Próbowałem w Los Angeles (2006) i wspomnianych wcześniej Nowym Jorku i Bostonie. Marzyłem zatem o uczestnictwie w Chicago Marathon i połamaniu granicy 3 godzin. Teraz nadarzyła się okazja, pewnie ostatnia, bo raczej już nigdy nie pobiegnę w Stanach. Trzeba było zatem postawić wszystko na jedną kartę. Wszystko wyszło rewelacyjnie, znacznie lepiej, niż zakładałem. Warunki były idealne - płasko (jak co roku), chłodno i z niewielkim wiatrem, co nie zdarza się często w "wietrznym mieście", jak nazywa się Chicago. Początek pobiegłem spokojnie, a potem złapałem się grupy i trzymałem tempo 4:00/km. W końcówce trochę osłabłem, ostatnie mile były trochę wolniejsze, rzeźbiłem, ale i tak całkiem nieźle mi to szło. Wynik 2:51 jest najlepszy od ponad pięciu lat. Bardzo chciałem tu dobrze pobiec i bardzo mi się udało :-)

Po maratonie policzyłem moją średnią z najlepszych maratonów na siedmiu kontynentach. Wyszło 2:55:51 i jest to prawdopodobnie najlepszy wynik na świecie! :-) Trójki nie połamałem tylko na Antarktydzie, ale tam nie było to
po prostu możliwe. W czasie Chicago Marathon Expo rozmawiałem dyrektorem Marathon Tours, który organizuje co roku wyjazdy na Antarctica Marathon. Okazało się, że trasa jest teraz znacznie łatwiejsza i nie jest konieczna
dwukrotna wspinaczka i zbieg z lodowca. Organizatorzy uznali, że ta trasa jest po prostu zbyt niebezpieczna. Nie dziwią zatem teraz wyniki lepsze od mojego z 2008 roku. Coż, może kiedyś trzeba będzie jeszcze raz się wybrać na Antarktydę i poprawić to 3:09? ;-)

Nasze wyniki: 2012-10-07, Chicago Marathon (Chicago, USA), dystans: 42.195 km

Ukończyło osób: 37264
Po maratonie poświęciliśmy cały dzień na zwiedzanie Chicago, a potem polecieliśmy do Las Vegas. W Mieście Grzechu nie wpadliśmy w szpony hazardu, tylko szybko stamtąd uciekliśmy, żeby zwiedzić najpiękniejsze parki narodowe USA. Byliśmy w parku Zion, Kanionie Bryce'a, Dolinie Pomników i zobaczyliśmy Wielki Kanion od strony północnej i południowej. Ostatniego dnia zrobiliśmy sobie hardkorową wycieczkę w dół kanionu, do rzeki Kolorodo i z powrotem (26 km, -1400 m, +1400 m).

Fotorelacja z Chicago Marathon i parków narodowych w USA

Galeria z Chicago Marathon i parków narodowych w USA

Trasa w Wielkim Kanionie zmierzona przy pomocy aplikacji RunCalc

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce