Falenica na ligowo i z gwiazdami. Kalendarzowa i biegowa wiosna za pasem [ZDJĘCIA]

Falenica na ligowo i z gwiazdami. Kalendarzowa i biegowa wiosna za pasem [ZDJĘCIA]



Zbliżająca się wiosna to znak, że pora kończyć czternasty sezon Zimowych Biegów Górskich w Falenicy. Podczas sobotniego epilogu uczestnicy rywalizowali o punkty Ligi Festiwalu Biegowego.

Ostatnia odsłona popularnej Falenicy rozgrywana jest poza klasyfikacją cyklu. Zwycięzcy cyklu zostali wyłonieni już pod pod koniec lutego. Na najbardziej wymagającym dystansie 10 km wygrali Artur Jabłoński - dwukrotny tryumfator Biegu 7 Dolin 64 km z Krynicy Zdroju i Patrycja Bereznowska - wicemistrzyni Europy w biegu 24-godzinnym.

– Cieszę się, że udało mi się obronić ubiegłoroczne zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. To już moja trzecia wygrana w Zimowych Biegach Górskich. Dla mnie to jest przede wszystkim dobry trening. Jest tu miękkie podłoże, więc na zbiegach mogę się puścić w dół i nie bać o amortyzację. Wiadomo, że w górach umiejętne zbieganie jest bardzo ważne. Wszystko wskazuje, że wystartuję tu też w przyszłym roku. Chciałbym wesprzeć grupę, bo w tym roku drużynowo zajęliśmy trzecie miejsce – powiedział nam Artur Jabłoński.

W epilogu dopisała pogoda. Co prawda zapowiadany niż Krzysztof sprawił, że słońce schowało się za chmurami, a już w trakcie dekoracji zaczął padać deszcz, ale biegało się przyjemnie. Nawet jeśli komuś było chłodno, to piaszczysta wydma szybko pozwoliła rozgrzać organizm, a niejednemu dała popalić. Zdecydowanie łatwiej biega się tu zimą, gdy podłoże jest lekko zmrożone. W takich też warunkach w ubiegłym miesiącu rekord trasy ustanowił Mariusz Giżyński, który uzyskał wynik 32:22, bijąc tym samym rekord Piotra Parfianowicza (33:10 z 2015 roku).

Tradycyjnie uczestnicy Zimowych Biegów Górskich rywalizowali na trzech dystansach: od 3,33 km, przez 6,66 km do 10 km. Na najdłuższym dystansie biegacze pokonywali 3 okrążenia po wyznaczonej pętli. Przewyższenia wynosiły 255 metrów.

W biegu na 10 km wygrał Piotr Łobodziński. Mistrz świata w biegach po schodach z 2015 roku jeszcze w czwartek zwyciężał na Wieży Eiffla w Paryżu, ale zdążył zregenerować organizm. Na początku drugiego okrążenia uciekł Arturowi Jabłońskiemu i samotnie dotarł do mety. 

– Nie podejmowałem się nawet próby bicia rekordu Mariusza. Raz, że warunki nie są idealna, a dwa, moja forma też nie jest taka jak powinna być. Skoncentrowałem się na schodach i odpuściłem trochę trening tempowy. Wynik który złapałem, czyli 33:19, to chyba mój najlepszy czas uzyskany w Falenicy. Zawsze tu jednak biegałem w okresie przygotowawczym. Teraz mam już za sobą więcej treningów. Biegło mi się komfortowo, wyszedł mi taki ostry negative split. Tu nie umierałem jak na Wieży Eiffla – relacjonował na mecie Piotr Łobodziński. Już myśli o kolejnych startach.

– Przede mną start w InterContinental Tower Run. Mam nadzieję, że się zmobilizuje odpowiednio i będzie to ósma wygrana na schodach w tym roku. Pod koniec kwietnia wystartuje też w Lotte Super Tower w Korei Południowej. Wieżowiec został uznany za jeden z pięciu największych budynków na świecie. To będzie najdłuższy bieg po schodach w mojej karierze. Czeka mnie 500 metrów do góry i 2900 stopni. Sprawdzę się też w Amsterdamie w biegu z serii Toughest – dzielił się planami nasz rozmówca.

Trzeci był ostatecznie Łukasz Baranow.

Wśród pań przez większość dystansu prowadziła Agnieszka Kwiatkowska, która miała kilkanaście metrów przewagi nad Patrycją Bereznowską. Ostatecznie to wicemistrzyni Europy wyprzedziła rywalkę na ostatnim okrążeniu i potwierdziła swoją dominację w cyklu. Trzecie miejsce zajęła czołowa zawodniczka BnO w Polsce Viola Petrovskaya.

– Biegło mi się bardzo dobrze, zachowałam siły do samego końca. Najtrudniejsze były dwa ostatnie podbiegi; chociaż miałam już pewną przewagę, to starałam się dać z siebie wszystko. Trochę ten kopny piach utrudniał bieg. Zimą startowałam w kolcach i wtedy bieg kosztował mnie mniej sił. Dziś człowiek zapadał się w piachu – opowiadała Patrycja Bereznowska. – Był to dla mnie świetny trening. Potrzebowałam dać trochę nogom się zmęczyć. Fajnie było też czuć bezpośrednią rywalizację. Staram się jednak biegać na wyczucie i cieszę się, gdy po każdym kółku uda się przyspieszyć.

– Moim najbliższym celem są mistrzostwa Polski w biegu 24-godzinnym w Łodzi, które odbędą się 8 kwietnia. Za tydzień biegnę też PZU Półmaraton Warszawski, ale bardzo treningowo – dodała nasza rozmówczyni.

Bieg na 10 km w Falenicy zaliczany jest Ligi Festiwalu Biegowego w klasyfikacji „Najlepszy Góral”. Czołowi zawodnicy otrzymali pakiety startowe na start w 8. PKO Festiwalu Biegowym. Szczegóły cyklu - poniżej.

RZ


Polecamy również:


Podziel się: