„Niezwykła atmosfera” i rekord frekwencji 29. Biegu Powstania Warszawskiego. Uciekali przed deszczem [WYNIKI, DUŻO ZDJĘĆ]


Opublikowane w ndz., 28/07/2019 - 05:31

Na starej trasie, pełnej powstańczych wspomnień, zniczy, pieśni patriotycznych i rekonstrukcji historycznych, w podniosłej atmosferze, po raz 29. wystartował Bieg Powstania Warszawskiego.

Po tradycyjnej, odśpiewanej wspólnie „Rocie” zmagania rozpoczęli uczestnicy biegu 5-kilometrowego. Zwyciężył Kamil Jastrzębski, który linię mety mijał przy głośnym dopingu kibiców i z wynikiem 14:27. – Jestem zadowolony z czasu, ale przede wszystkim z tego, że mogłem oddać cześć powstańcom – mówił nam zawodniki, któremu najwięcej kłopotów sprawił końcowy podbieg i nawrotka przy Moście Gdańskim.

Dla zwyciężczyni rywalizacji kobiet, Ewy Jagielskiej, czas nie był najważniejszy. - Mój dzisiejszy wynik jest daleki od moich możliwości. Temperatura jak na bieganie była dosyć wysoka. Jednak dla mnie najważniejsze jest to, że właśnie w taki sposób, na biegowo, mogłam uczcić pamięć o Powstaniu i oddać hołd sportowcom – mówiła na mecie wielokrotna medalistka MP w biegach ulicznych, która cały dystans przebiegła spokojnym tempem. Linię mety przekroczyła z wynikiem 16:52.

Uczestnicy 10-kilometrowego biegu mieli dodatkową motywację, by podkręcić tempo. Uciekali przed deszczem. Suchą nogą bieg kończyli tylko zawodnicy ze ścisłej czołówki. Pozostali przybiegali na metę przemoczeni.

Dominika Stelmach, do burzy dostosowała tempo biegu. – Wyliczyłam sobie czas od błysku do grzmotu i mi wyszło, że zdążę, chociaż biegło mi się ciężko – opowiadała na mecie.

– Nie jestem w formie, ale mimo to chciałam tu pobiec. Był na trasie taki moment, kiedy miałam już bezpieczną przewagę nad rywalkami i zaczęło mi przychodzić do głowy, że mogłabym zwolnić. Na szczęście tego nie zrobiłam. Założyłam, że chciałabym złamać 36 minut i tylko o 3 sekundy ale się udało. Z wyniku jestem więc zadowolona – analizowała Dominika Stelmach.

Z kolei Emil Dobrowolski, który wygrał rywalizację mężczyzn, wspominał, że ostatni kilometr lekko przyspieszył obawiając się burzy, ale w rzeczywistości oderwał się od stawki już w połowie dystansu.

– Szczerze mówiąc, spodziewałem się burzy trochę wcześniej, gdzieś w połowie trasy, a padać zaczęło dopiero po biegu. Biegłem swoim tempem. Z czasu nie jestem zadowolony, ale to nie o czas tu chodziło. Tu po prostu atmosfera była niezwykła i udało mi się wygrać ten bieg, pierwszy raz zresztą – cieszył się Emil, który na najwyższym stopniu podium stanął z wynikiem 31:45.

Pełne wyniki: TUTAJ

Bieg na obydwu dystansach ukończyło 11 434 zawodników – to nowy rekord frekwencji imprezy, poprawiony o ponad tysiąc osób względem ubiegłorocznej edycji. Zapewne pogoda zadecydowała, że ze startu zrezygnowało blisko półtora tysiąca osób, które szczelnie wypełniły listę zgłoszeń do biegu. W kolejnych edycjach organizatorzy ze Stołecznego Centrum Sportu planują podwyższenie puli pakietów startowych imprezy, ale też zastrzegają: - Bezpieczeństwo uczestników imprezy jest najważniejsze.

IB

fot. IB / RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce