X edycja Biegu Bejorów za nami


Opublikowane w śr., 31/10/2012 - 08:47

?Kurczę, spadł śnieg, a ja nie zmieniłem zimowek! Jak dojadę do Rytra na X już jubileuszową edycję Biegu Bejorów? W Sączu śnieg to tam musi być go jeszcze więcej!? - można tylko podejrzewać, że taka wersja dalszego biegu wydarzeń przebiegła przed oczyma wielu osób, które zapisały się na bieg.

Przed organizatorami stało wielkie wyzwanie zorganizowania imprezy dla przeszło 200 osób. Z informacji uzyskanych podczas odbierania numeru startowego dowiedzieliśmy się, że ?.. najwięcej osób było około sześćdziesięciu w zeszłym roku, a teraz 200, a mogło być jeszcze więcej! Będzie ciężko, ale damy radę.? I dali radę - stopniowo zwiększali limit zgłoszeń z 120 do 150, 170 na 200 kończąc. Wielu chętnych biegaczy odeszło z kwitkiem, ale obostrzenia te wynikały z chłonności określonego miejsca. Przekroczenie tego limitu mogłoby się w negatywny sposób odcisnąć na miejscowej przyrodzie. Jeżeli taki trend nadal się utrzyma, to w przyszłym roku listy startowe tak jak w przypadku słynnego już na całą Polskę Biegu Rzeźnika zapełnią się w ciągu kilku minut lub trzeba będzie organizować losowanie.

Od wczesnych godzin rannych w okolicach biura zawodów uwijali się wolontariusze z OSP, UKS Ryter, Visegrad Maraton Rytro, Stowarzyszenia Perły Beskidu i wiele dodatkowych osób. Organizatorzy zadbali również, aby pierwsi zawodnicy, którzy zjawią się przed startem nie marzli. Rozpalono ogromne ognisko, które stało się swego rodzaju forum romanum na którym biegacze omawiali swoje strategie na bieg. Inni zawodnicy natomiast robili krótkie wypady szpiegowskie w kierunku Kramarki w celu zbadania warunków na trasie, a reszta wybrała ciepłe auta. O godzinie 10:30 Biuro Zawodów zostało zamknięte i powoli wszyscy zaczęli się przemieszczać w okolice domu Państwa Łękawskich, gdzie tradycyjnie zlokalizowany był start. Na 5 minut przed startem ostatni zawodnicy oddali swój rzeczy, które zostały wywiezione na linię mety. Rozpoczęły się roszady na linii startu. Z czoła ustawiła się oczywiście zapowiadana czołówka, Kuba Burhardt, Iza Zatorska, Adam Długosz, Tomasz Brzeski i Grzegorz Czyż. Zaczęło się odliczanie po którym wszyscy jak jeden mąż wyruszyli do przodu. Pierwszy odcinek liczący około 1 km miał stosunkowo duże nachylenie, ale wszyscy biegli na tzw. świeżości, więc problemów nie było, które rozpoczęły się dopiero na 3 km. Siły powoli odchodziły, a przed biegaczami zostawało jeszcze niecałe 2 kilometry. Niektórzy mogliby powiedzieć, że to nie dużo, ale w takich warunkach atmosferycznych było to bardzo duże wyzwanie. Wreszcie 4 km i ostatnie, a zarazem najcięższe 800 metrów, które stosunkowo szybko minęło w odczuciu wielu biegaczy. Za linią mety czekały już wspaniałe medale, worki z ciepłym przebraniem i przede wszystkim gorąca, słodka herbata. Kto już ochłonął zostawił swój autograf w zeszycie i dalej oddawał się analizom pobiegowym. Zgodnie z tradycją wszyscy czekali na ostatniego by wszyscy wspólnie mogli sobie zrobić zdjęcie po czym rozpoczął się spacer, marszobieg lub dla tych co mieli najwięcej sił bieg z powrotem w okolice Biura Zawodów.

 

Dalsza część imprezy ze względu na warunki klimatyczne odbyła się w znanej już biegaczom z Maratonu Wyszechradzkiego Karczmie nad Potokiem, która tego dnia pękała w szwach. Na zziębniętych biegaczy czekał smaczny bigos i gorąca herbata. W dalszej części przystąpiono do dekoracji zwycięzców. Organizatorzy przewidzieli dwie kategorie: OPEN Kobiet i OPEN Mężczyzn. Wśród kobiet z czasem 21:48 zwyciężyła Iza Zatorska. Drugie miejsce powędrowało do córki Izy Zatorskiej Kamili, która trasę pokonała w 23:20. Trzecie miejsce przypadło rytrzance Katarzynie Węglarz, która zakończyła bieg z czasem 24:56. Zdecydowanie więcej emocji towarzyszyło rywalizacji mężczyzn. Pierwszy linię mety przekroczył Jakub Burghartd z czasem 18:26. Drugi na linii mety pojawił się Bogusław Gracz, który do zwycięscy stracił 40 sekund, ostatecznie finiszując z czasem 19:06. Trzecie miejsce przypadło Grześkowi Czyżowi, który pojawił się równo 1 minutę po Kubie Burghardzie. Po przedstawieniu krótkiej historii Biegu Bejorów przez Mariana Dobosza  rozdano statuetki kolejnych wtajemniczeń bejorowskich. Następnie rozpoczęło się losowanie wielu atrakcyjnych nagród o wartości przekraczającej 3000 zł., które trzymało w napięciu wszystkich ponad godzinę. Do wygrania były bony zakupowe o różnej wartości do sklep sportowego, wejściówki na SPA, do klubów fitness, Ablandii oraz wiele gadżetów sportowych.  Na zakończenie imprezy odbył się chrzest nowo upieczonych Bejorów, którzy musieli przebiec przez podium i nie dać się klapsom zasłużonych Bejorów, których było około 10. Podsumowując można powiedzieć, że zaliczyć Bieg Bejorów i Maraton Wyszechradzki to tak jak dla muzułmanina Mekka i Medyna czyli coś co przynajmniej raz w życiu trzeba zrobić*.

*oczywiście jeśli zdrowie pozwalaJ

Łukasz Mikulski ? Ambasador Festiwalu Biegowego ? Visegrad Maraton Rytro

Polecamy również:


Podziel się: