Andrej Starzyński: "Profesjonalne bieganie zostawiłem trochę za sobą"

Andrej Starzyński: "Profesjonalne bieganie zostawiłem trochę za sobą"


Po biegu w Platerowie udało nam się porozmawiać z drugim na mecie Andrejem Starzyńskim, reprezentującym Centrum Eksportu Klementynka i Fartlek Go. Oto, co mówił o imprezie i swoich treningach.

Gratuluję drugiego miejsca. Skąd tak właściwie Pan przyjechał?

Andrej Starzyński: Mieszkam w Klementowicach k. Puław.

To Pan pewnie często startuje w Lublinie?

Często, choć w ostatnim czasie mniej gdyż często tam wygrywałem i teraz daję innym odczuć smak zwycięstwa.

Który to już Pana start w Platerowie?

Jestem w Platerowie już trzeci raz. Tu biegałem już trzy lata temu, wtedy była mocna obsada i byłem trzeci albo czwarty. I chyba cztery lata temu też biegłem i wtedy tu wygrałem.

Dziś było drugie miejsce... Jak oceni Pan obsadę biegu?

Tego pierwszego chłopaka (Krzysztof Żebrowski – red.) dobrze nie kojarzę ale chyba w Mistrzostwach Polski był gdzieś w czołówce. Myślę, że obsada nie była słaba ale ja także dopiero nabieram kondycji więc to był dla mnie dobry start.

Nabiera Pan kondycji? Trafił się uraz? A może roztrenowanie?

Miałem w kwietniu zabieg na przegrodę nosową i dopiero dochodzę do siebie. Trenuję już drugi miesiąc i jest coraz lepiej.

Nabiegał Pan dziś 31:16...

Mam życiówkę na poziomie 30.00. Dwa razy złamałem 30 minut na ulicy ale na stadionie nie. Na stadionie biegałem dawno, ok. 6 lat temu. Teraz tylko ulica. Profesjonalne bieganie zostawiłem trochę za sobą, teraz jest praca, rodzina. Ale staram się trzymać jakiś poziom.

Czyli łączy Pan pracę ze startami?

Tak, na razie pracuję w chłodni „Klementynka”, mam mrożone owoce, warzywa i dzięki temu jakieś witaminy.

Na upał w pracy Pan nie narzeka.

Dokładnie tak.

Jak Pan godzi treningi z pracą?

Jest ciężko ale można próbować.

A jaki jest Pana system treningu? Wiem, że ma Pan rodzinę. Tu rodzina, tu praca – czy trenuje Pan rano czy wieczorami?

Pracuję jeden tydzień 7-15 a drugi tydzień 12-20. I wtedy staram się trenować albo przed pracą, albo po.

Trenuje Pan raz dziennie?

Tak, raz. Chciałbym dwa razy, ale ciężko wstać o piątej czy wyjść na trening po 20-tej, po pracy. Czasem się udaje ale to trudne.

Wyniki robi Pan świetne...

Najważniejsza w bieganiu jest systematyczność. Trzeba „trzymać” kilometry, interwały, to wcześniej czy później kondycja się polepszy. Nie będzie problemów ze zdrowiem. Najgorzej gdy człowiek biega nieregularnie: biega, potem przerwa, potem wraca do biegania. Jak mawiał mój trener: „żeby biegać, trzeba biegać” – bez tego nic nie będzie.

Ma Pan trenera? Kto Pana trenuje?

Aktualnie nie mam trenera, takiego typowego, bo staram się głównie dopasować treningi do pracy i rodziny. Z trenerem konsultuję się tylko czasem telefonicznie. Ale niezbyt często.

To jak taktycznie wypadł dzisiejszy start?

Prowadziłem cały czas. Około 7. kilometra kolega (zwycięzca – red.) się dołączył i tak biegliśmy razem, ręka w rękę, do 2 kilometrów przed metą. Na ostatnim kilometrze mi uciekł. Chciałem biec w miarę dobrym tempem ale dziś nie orientowałem się na czas bo akurat zepsuł mi się zegarek. Biegłem dziś bardziej na samopoczucie.

Rozmawiał Paweł Pakuła

fot. Archiwum


Polecamy również:


Podziel się: