Dominika Wiśniewska-Ulfik: 'Najpierw MŚ, potem Krynica"

Dominika Wiśniewska-Ulfik: 'Najpierw MŚ, potem Krynica"


Dominika Wiśniewska-Ulfik dość nieoczekiwanie nawet dla niej samej znalazła się w kadrze na 33. Mistrzostwa Świata w Biegach Górskich. – Dopiero wracam do optymalnej formy po urodzeniu córeczki – przyznaje.

We włoskiej Premanie seniorzy i seniorki będą mieli do pokonania dwie pętle po 6,5 km z przewyższenie sięgającym 860 m. W niedzielę Wiśniewska-Ulfik i Krzysztof Bodurka wygrali trochę krótszy, bo 10 km Bieg na Szczyt Pilska z nawet wyższym przewyższeniem (ponad 900 m). Dla dwójki biegaczy była to próba generalna przed 30 lipca, kiedy zaplanowano bieg w mistrzostwach świata.

To było pani siódme zwycięstwo w Biegu na Szczyt Polska…

Dominika Wiśniewska-Ulfik: Bardzo lubię tę górę. To był dla mnie przede wszystkim bardzo dobry trening przed mistrzostwami świata. Dopiero niedawno okazało się, że znalazłam się w kadrze. O tyle byłam zaskoczona, że nie brałam udziału w eliminacjach, które były w kwietniu z racji tego, że jeszcze dochodziłam do siebie po urodzeniu córeczki. W związku z tym, że udało mi się odbudować formę, to dostałam propozycję. Ostatnie starty były dla mnie udane. Na jednym z nich, na górę Żar, wygrałam z zawodniczką, która też ma być w reprezentacji (z Michaliną Mendecką - red).

Ostatnio startowała pani głównie w biegach alpejskich, a mistrzostwa świata są w biegach anglosaskich.

To prawda. Właściwie to wolę biegi anglosaskie. Ostatnie starty czy to na Górę Żar, Bieg na Stożek czy na szczyt Pilska były alpejskie, ale traktuję je przede wszystkim jako mocny trening. Na Śląsku, gdzie mieszkam trudno znaleźć takie długi podbiegi. Na hałdach trwają minutę, może półtorej. Także bieg alpejski na zawodach jest dla mnie dobrym treningiem przed MŚ. Zbiegów nie musze jakoś ćwiczyć, bo wystarczy być szybkim na płaskim i jak się ktoś nie boi, to leci.

Jakie ma pani oczekiwania przed startem w Premanie?

Na pewno jednak nie jestem jakoś super przygotowana na start w tak dużej międzynarodowej imprezie. Jeszcze nie wróciłam do szczytowej formy. Dlatego nie mam wielkich oczekiwań. Chcę pobiec jak najlepiej, dać z siebie wszystko, a przy okazji zebrać cenne doświadczenie. Może za rok uda mi się znów stanąć na starcie i wtedy dyspozycja będzie lepsza.

A co później? Krynica?

Tak, planuję przyjazd na Festiwal Biegowy. Wystartuję raczej w biegach krótkich. Myślę o biegu na Jaworzynę, a także pewnie bieg nocny. Zwykle startuje kilka razy w Krynicy, bo jest tam tyle dystansów do wyboru. Na razie nie myślę o długich biegach górskich. Mam bardzo dobre wspomnienia z Krynicy. To bardzo fajna i oryginalna inicjatywa, by festiwal był połączeniem tak wielu różnych dystansów i rodzajów biegów. Trudno, by ktoś czegoś dla siebie nie znalazł. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. A to nie jest łatwe, jeśli wziąć pod uwagę skalę imprezy. Niektórzy mają problemy, by ogarnąć jeden bieg, a co dopiero tak wiele dystansów, w których startuje w sumie kilka tysięcy osób.

Do tego dochodzi świetna atmosfera. Taka liczba biegaczy sprawia, że klimat jest niezapomniany. No i przy okazji weekend jest przedłużony. Bardzo lubimy jeździć do Krynicy. 

Córka jeszcze chyba nie pobiegnie?

Na razie biega na leżąco, ale za rok to chyba już spróbuje kawałek pobiec.

Rozmawiał Andrzej Klemba


Polecamy również:


Podziel się: