Jacek „Mezo” Mejer: „Dzisiaj nie zadaję sobie pytania...”


Podczas sobotnich halowych zawodów Indoor Track Run w Łodzi mieliśmy przyjemność spotkać rapera Jacka „Mezo” Mejera, prawdopodobnie najszybszego biegacza-amatora w branży muzycznej. Maratończyk z życiówką 2h48' tym razem wziął udział w biegach na 300 i 1000m. Przedtem jednak porozmawialiśmy o bieganiu, muzyce, a także o Festiwalu Biegowym w Krynicy.

Jacku, co Cię skłoniło do sprawdzenia się na takich krótkich dystansach? Czy to część planu treningowego?

Po prostu ciekawość. Pierwszy raz w życiu w wieku 34 lat bawię się w takie rzeczy. Biegam długodystansowo, a chciałem sprawdzić swojego maksa na 300 i 1000m. Formy mi to pewnie nie podbuduje, bardziej chciałem wiedzieć, na co mnie stać na tych dystansach, bo nie mam pojęcia, jak mi pójdzie. Bardziej chodzi o zabawę. Pierwszy raz jestem na takiej hali, będę biegał po wyprofilowanym wirażu, emocje są duże, mam zamiar się dobrze bawić i pobiegać dla przyjemności.

Zanim zapytam o plany na ten rok, to wróćmy do poprzedniego. Z tego co wiem, pod względem biegowym jesteś z niego zadowolony?

Jak najbardziej. 2h48' to nowa życiówka w maratonie. Ten sezon rozpoczynam też na bogato, bo już za miesiąc z haczykiem biegnę półmaraton w Poznaniu, w ten dzień mam też premierę swojej płyty „Życiówka”. To będzie najbardziej sportowa płyta w moim życiu, tak że dzieją się same fajne rzeczy. Sport, muzyka, motywacja!

Z tego co wiem, dalej takim długofalowym celem jest 2h30'... a co po drodze w tym roku? O planowanych wynikach trochę wiemy – około 2h42' w maratonie, 1h16; na połówce i 34:30 na dychę – ale gdzie chcesz je nabiegać?

Jak wspomniałem, biegnę wiosną Poznań Półmaraton (26 marca), a potem maraton – to będzie albo warszawski Orlen (23 kwietnia), albo może w Gdańsku (9 kwietnia). To będą moje dwa docelowe starty. A dyszka – na pewno Maniacka Dziesiątka 11 marca, a potem pewnie po drodze jeszcze kilka.

Dalej trenujesz z Marcinem Nagórkiem? Zmieniasz jakoś plany treningowe, żeby się nie zajechać jak Ci się zdarzyło w zeszłym roku?

Tak, cały czas współpracuję z Marcinem, z którym zresztą razem tu przyjechaliśmy (Marcin Nagórek wygrał bieg weteranów na 300m – red.). Wchodzę na większą objętość, ale intensywność jest trochę mniejsza, nie dociskam aż tak mocno na treningach, trzymam rezerwę.

Na Twojej poprzedniej płycie „Krajobraz po bitwie” przewijało się trochę tematów sportowych wymieszanych ze zwykłym życiem, również melanżem, bo to też jest potrzebne. Takie banalne pytanie, czym jest dla Ciebie sport w codziennym życiu?

Dzisiaj nie zadaję sobie pytania czy trenuję, tylko co trenuję, bo trenuję codziennie. To jest bardzo ważna rzecz dla mnie. A połączenie sportu i muzyki okazało się dla mnie taką super synergią, która mnie napędza, nakręca, motywuje i sprawia, że jestem takim aktywistą sportowego trybu życia. A to, że czasem zamelanżuję na koncercie to jest ludzka rzecz. Łączę dwie odrębne dziedziny, ale wychodzi mi to bardzo dobrze.

Na tej ostatniej płycie masz taki utwór, jak „Muzyka, sport, motywacja”. Świetnie się go słucha dla nakręcenia się przed startami i treningami. Czy na nowej płycie będzie więcej takich kawałków?

Na „Życiówce” będzie takich numerów dużo więcej, ponieważ połowa tej płyty będzie o bieganiu. Będzie trochę takich właśnie dających kopa, jak „Muzyka, sport, motywacja”, może nawet się znajdzie remiks tego utworu. Będzie również kawałek opowiadający o maratońskiej ścianie, co też znam z własnego doświadczenia z Gdańska. Tak więc będzie bardzo dużo o bieganiu i na pewno biegacze znajdą coś dla siebie.

We wrześniu znowu się wybierasz na Festiwal Biegowy do Krynicy. Ostatnio tylko dałeś koncert, a czy tym razem planujesz gdzieś wystartować? Może któryś z górskich biegów?

Tak, nie udało mi się tam pobiec, miałem wziąć udział w biegu na 1 km, ale jeszcze musiałem tego dnia pojechać na koncert do katowickiego Spodka. Ale będę w Krynicy na 90% w tym roku i prawie na pewno coś pobiegnę, jeszcze nie wiem co. Bardzo mi się podoba Życiowa Dziesiątka, która jest lekko z górki. Za góry się może zabiorę, jak osiągnę cele maratońskie, nie można wszystkiego mieć od razu. I może znowu mi się uda zagrać koncert w Krynicy.

Niedługo po naszej rozmowie Mezo zwyciężył w biegu na 1000m wynikiem 2:49.77, a następnie na 300m uzyskał bardzo dobry czas 42.65. To się nazywa wszechstronność!

Dziękujemy za rozmowę i życzymy Jackowi spełnienia wszystkich muzycznych i sportowych planów!

Kamil Weinberg


Polecamy również:


Podziel się: