Jakub Nowak: „Mówią, że sport to zdrowie...”

Jakub Nowak: „Mówią, że sport to zdrowie...”


Ostatnie miesiące to nie jest udany czas dla wicemistrza Polski w maratonie z 2015 roku i jednego z najlepszych debiutantów w historii polskiego maratonu – 2:14:09. 27-letni zawodnik ma już za sobą operację, dzięki której ma wrócić ma do normalnych treningów. Ale już kreśli ambitne cele.

Pod koniec czerwca przeszedłeś operację usunięcia kaletki ścięgna Achillesa. Jak przebiega powrót do zdrowia?

Jakub Nowak: Ze strony sportowej jest to dla mnie trudny czas. Brakuje mi biegania, a mięśnie zanikają. Muszę też odciążać nogę. Mam jednak zaufanie, że lekarz który wykonywał, operację zrobił wszystko super. Trafiłem w ręce dr. Jacka Jaroszewskiego – lekarza reprezentacji Polski w piłce nożnej. To znany specjalista...

Czekają mnie trzy tygodnie odpoczynku. To czas na zagojenie się wszystkich cięć. Później wracamy do rehabilitacji i treningów Nie ukrywam, że chciałbym szybko zebrać się do kupy i wskoczyć na przyzwoity poziom sportowy.

Kiedy zaczęły się problemy z nogą?

Diagnostykę zaczęliśmy w marcu. W lutym byłem z trenerem Markiem Jakubowskim i naszą grupą w portugalskim Monte Gordo. Tam zaczęły się problemy z bieganiem. Z pierwszych wyników badań wyszło, że to zapalenie kaletki Achillesa. Zgłosiłem się do przychodni Enel-Sport, gdzie zaczęliśmy intensywną rehabilitację.

Niestety po sześciu tygodniach wciąż nie było poprawy. Rozpoczęliśmy dalszą diagnostykę. Pomysły były różne, np. żeby zrobić zastrzyk sterydowy. Doszliśmy jednak do wniosku, że jeśli sześć tygodni rehabilitacji nie pomogło, to zastrzyk tylko zamaskuje uraz. Za pół roku znów wylądowałbym w gabinecie. Po kilku konsultacjach zapadła decyzja o operacji.

To najpoważniejsza kontuzja w Twojej karierze?

Zdecydowanie tak. Wcześniej urazy kończyły się na rehabilitacji, która nie trwała dłużej niż dwa tygodnie. Tu jednak straciłem sporo czasu i skończyło się na zabiegu operacyjnym. Była to moja pierwsza operacja i mam nadzieję, że ostatnia. Wszyscy mówią, że sport to zdrowie. Tylko tam jest taka gwiazdka, że nie nie dotyczy to sportu wyczynowego, chyba tego nie doczytałem (śmiech).

Wierze, że w drugiej części sezonu wrócę do treningu i będę mógł się szykować do najważniejszych imprez. W perspektywie są przecież Mistrzostwa Europy w Maratonie. Fajnie byłoby się zakwalifikować i pojechać do Berlina reprezentować nasz kraj.

Jakie były plany na ten sezon?

Planowałem wrócić na stadion i biegać na 5 000m. Tęsknię trochę za taką rywalizacją. Chciałem znów założyć kolce. Byłem nie tak dawno na mityngu w Łomży, organizowanym przez mój klub. Padły tam bardzo dobre wyniki. Co ciekawe, zwycięzca z Hiszpanii Daniel Angulo (13:46.29) biegał ze mną podczas Akademickich Mistrzostw Świata w przełajach w 2012 roku. Wówczas był trzy pozycję za mną. To znaczy, że mam jakiś potencjał i mogę biegać szybciej niż do tej pory (14:02.00 z 2012 roku - red).

Kiedy planujesz rozpocząć treningi?

Już w przyszłym tygodniu zaczynam rehabilitację. Mam zielone światło od lekarza, który uznał, że noga się dobrze goi. Za jakieś 10 dni pewnie zdejmę szwy. Wtedy będzie można zacząć sensowniejszą robotę. Pewnie zacznę truchtać na bieżni antygrawitacyjnej. Najważniejsze jest jednak to, by – póki co – odciążać nogę, tak żeby się zregenerowała. Ścięgno Achillesa jest obciążane przy każdym kroku i nie dajemy mu szansy zaleczenia. Ważne są trzy tygodnie - na zagojenie i zrośnięcie. Później jest czas wracania do sprawności. Nie można też czekać za długo z rehabilitacją, bo pojawią się zrosty.

Dużo zdrowia zatem!

Dziękuje bardzo (śmiech). Jak będzie zdrowie to będą i wyniki!

Rozmawiał Robert Zakrzewski


Polecamy również:


Podziel się: