Janusz Bukowski: „Nie zatrzymujemy się - biegniemy dalej”


W niedzielę w Warszawie odbyła się już szósta edycja imprezy charytatywnej pn. „Wybiegaj Sprawność”. Po zmaganiach na dystansie 5 km tradycyjnie odbyło się przekazanie wózków inwalidzkich i sprzętu rehabilitacyjnego. W tym roku biegaczom i darczyńcom udało się zgromadzić aż 95 tys zł. Na finał wydarzenia rozmawialiśmy z Janusze Bukowskim, twórcą tej pięknej inicjatywy.

Janusz, musisz być zadowolony z końcowego efektu...

Janusz Bukowski: To, co się tu wydarzyło przeszło moje oczekiwania. Co ważne, dopisała nam pogoda, nagle się zrobiło ciepło i ustał wiatr. Chociaż zamawialiśmy pogodę, to prognozy były fatalne. Coś musi nad nami czuwać (śmiech).

Pogoda pogodą, ale najważniejsze jest to, że wybiegaliśmy sprzęt za 95 tys zł. Już wcześniej mówiliśmy, że przekażemy cztery wózki inwalidzkie, prawdziwe „mercedesy” w swojej klasie. Teraz mogę powiedzieć, że wózków będzie pięć. Kolejny został wybiegany razem z Fundacją PKO i ufundowany zostanie po biegu. Do tego przekazaliśmy dwa specjalistyczne kombinezony rehabilitacyjne, łóżko rehabilitacyjne, podnośnik rehabilitacyjno-kąpielowy. Doszedł nam też dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny, który ofiarował nam ośrodek „12 Dębów” w Zaździerzu...

Niedziela zaczęła się jednak trochę pechowo. Wielu biegaczy miało problem z dojazdem...

Faktycznie. Na Wisłostradzie był poważny wypadek samochodowy. Mamy nadzieję, że nikomu nic się nie stało. Biegacze na pewien czas utknęli w korkach. Wszystko jednak wskazuje, że zdążyli dojechać na godzinę 11. Na 500 wykupionych pakietów pobiegło 401 osób (rekord frekwencji imprezy - red).

Pobiegło też bardzo dużo przedszkolaków, dzieci w wieku szkolnym, gimnazjalistów. Ta ostatnia kategoria zawsze jest piętą Achillesową wielu imprezy, a tu mieliśmy naprawdę sporą grupę biegaczy w tym wieku. Bardzo mnie cieszy to zainteresowanie. Podwoiła się też ilość startujących osób niepełnosprawnych. To napawa optymizmem. W ogóle uważam, że zrobiliśmy fajną rzecz.

Każdy uczestnik na mecie otrzymywał piękny medal, ale chyba największym zainteresowaniem cieszył się srebrny krążek przywieziony przez Wojtka Makowskiego z igrzysk paraolimpijskich...

(śmiech)

Udało mi się zaprosić, wicemistrza paraolimpijskiego na 100m stylem grzbietowym. Wojtek był wzruszony tym zaproszeniem. Uważam, że zrobił on doskonałą reklamę sportowcom niepełnosprawnym. Widać, że jest to bardzo skromny człowiek, chociaż na koncie ma ogromne sukcesy. Jego medal z faktycznie Rio cieszył się dużym zainteresowaniem.

Cieszę się, że był też z nami chodziarz Adrian Błocki. Dotarł tutaj, chociaż porusza się teraz o kulach, bo uległ niedawno kontuzji. Adrian zajął piętnaste miejsce podczas Igrzysk w Rio, ale mam nadzieję, że kiedyś zdobędzie swój olimpijski medal. Zastanawiające jest to, że chociaż obaj sportowcy reprezentowali nasz kraj w Brazylii, poznali się dopiero na Kępie Potockiej.

Niestety zabrakło Krystiana Zalewskiego, który już był w drodze do Warszawy, ale musiał zawrócić z powodów rodzinnych. Mam nadzieję, że wszystko u niego jest dobrze.

Znajdziesz teraz czas na chwilę odpoczynku?

Nie zatrzymujemy się, tylko biegniemy dalej, żeby Wybiegać Sprawność. Chcemy pokazać, że czasem niemoc może stać się mocą. Oczywiście nie jest łatwo zorganizować ten bieg, trzeba umieć pokonać różne trudności. Chcę robić coś fajnego. Tu sprzęt jest wręczany na oczach uczestników biegu i to chyba jeden z takich nielicznych biegów, gdzie wszystko co wybiegaliśmy widać fizycznie. Tu i teraz. Konkretna pomoc.

Są już plany na kolejne wózki i sprzęty rehabilitacyjne. Dla mnie zaczęła się już siódma edycja „Wybiegaj Sprawność”. Został tylko rok czasu na zaplanowanie wszystkiego. Czaka mnie sporo pracy....

Rozmawiał Robert Zakrzewski


Polecamy również:


Podziel się: