Krystyna Macioszek o Iron Run: „Trzeci dzień najtrudniejszy"

Krystyna Macioszek o Iron Run: „Trzeci dzień najtrudniejszy"


Iron Run to najbardziej wymagająca konkurencja PKO Festiwalu Biegowego w Krynicy-Zdroju. Przez trzy dni uczestnicy mierzą się z dziewięcioma różnymi dystansami od 1 mili, przez 15 km po maraton i ultramaraton 64 km. Już dwukrotnie wymagające zawody ukończyła Krystyna Macioszek z Zielonej Góry. Czy wystartuje po raz trzeci? Czy wygra klasyfikację open kobiet, która powraca do programu konkurencji?

Co ciekawego porabiała pani od września 2016?

Końcówka roku to był dla mnie głównie czas odpoczynku. Od przełomu stycznia i lutego zaczęłam mocny trening, bo planuję kilka startów. Wkrótce wezmę udział w Biegu Rzeźnika na 160 km. Później czeka mnie Ultra Trail du Mont Blanc, ale na trasie CCC liczącej 100 km. Niestety na główny bieg nie starczyło punktów. Tydzień później jest Festiwal Biegowy w Krynicy-Zdroju. Nie wiem jeszcze czy po Alpach dam radę wystartować. Zapiszę się, później zobaczymy.

W tym roku do Iron Run wraca klasyfikacja generalna kobiet*.

To na pewno kusi (śmiech). Bardzo dziękuje organizatorom za stworzenie tej klasyfikacji. Zobaczę jak będę się czuła po UTMB. W ostateczności dla atmosfery wystartuję w jednym mniejszym biegu.

Czy klasyfikacja wpłynie na frekwencję pań w konkurencji? Na liście zgłoszeń jest na razie 11 biegaczek. Rok temu zmagania ukończyły tylko dwie kobiety - pani oraz Anna Witkowska.

Mam nadzieję, że tak. Słyszałam trochę opinii, że zawodniczki nie startują w Iron Run, bo nie ma dla nich klasyfikacji. Jeśli też ktoś ma szansę na pierwsze miejsce, to fajnie coś za to mieć.

Nagrody Iron Run w 2017 r.

Wspomniała pani o atmosferze Iron Run. Który ze startów wspomina pani najmilej i dlaczego?

Każdy start w Iron Run dostarczył mi wielu wrażeń. Pierwszy był bardzo fajny, bo było to coś nowego. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Po wszystkim czułam dużą satysfakcję i dumę, z tego że ukończyłam rywalizację. Drugi start również wspominam miło. Już miałam jakieś doświadczenie, ludzie mnie rozpoznawali. Chciałam uzyskać lepszy wynik niż w pierwszym starcie, ale nie udało się. Wykończyły mnie pierwsze biegi. Wtedy za bardzo chciałam.

Zapamiętałam też nasze przywitanie. Zresztą chyba każdy, kto startuje w Iron Run czuje się dopieszczony. Mamy swój namiot, jesteśmy wyprowadzani na start osobno.

Pani rady dla potencjalnych uczestniczek Iron Run? Co decyduje o powiedzeniu w tej imprezie?

Ważne jest dobre nastawienie i pobudka z myślą o tym, że się dobiegnie. Najtrudniejszy jest trzeci dzień i maraton, następujący po dwóch dniach ciężkiego biegania. Ważne jest by dobrze rozłożyć siły nie zamęczyć się wcześniej, zwłaszcza pierwszego dnia. Ja w zeszłym roku już w piątek nadwyrężyłam ścięgno przy zbiegu i to mi doskwierało do końca zmagań.

Mówi się, że o miejscu na mecie decyduje głównie bieg ultra. Pani zdanie?

Wydaje mi się, że tak jest, bo w pierwszych biegach można stracić lub zyskać tylko kilka sekund, może minut. W biegu ultra te różnicę rosną nawet do godziny. Tam można nadgonić, albo stracić. Drugim ważnym biegiem jest maraton. Jeśli ktoś uzyska ładny czas, to zdobędzie ładną przewagę. Z drugiej strony można tu polec kompletnie.

Rozmawiał Robert Zakrzewski

* w pierwszej edycji Iron Run w 2013 r. Panie uczestniczyły w mniejszej liczbie biegów. W 2017 r. zaliczą wszystkie starty.


Polecamy również:


Podziel się: