Stylowy biegacz Darek Laksa. „Często rzucam się na głęboką wodę”

Stylowy biegacz Darek Laksa. „Często rzucam się na głęboką wodę”


Darek Laksa, człowiek wielkich idei i szalonych pomysłów, wuefista z Bytomia, biegacz, radny miejski i działacz społeczny. W biegowym świecie zasłynął najpierw projektem 7K 7M 7S zakładającym ukończenie maratonów na siedmiu kontynentach, później biegał maratony pchając przed sobą wózek z Zuzią i angażując do tego między innymi ministra sportu Witolda Bańkę oraz Pawła Czapiewskiego. Jesienią zaskoczył w Krakowie, startując w Biegu Trzech Kopców i Półmaratonie Królewskim w garniturze. Był o włos od pobicia Rekordu Guinessa. Zimą ukończył pierwsze ultra w Bieszczadach a w niedawno wrócił w góry, by pobiec w Rzeźniku Ultra. Oczywiście w garniturze.

Stylowy Biegacz to nowa odsłona Darka Laksy, który każdym kolejnym przedsięwzięciem przekonuje, że „niemożliwe nie istnieje”. Takie jest jego życiowe motto i z niego wypływają kolejne pomysły. A tych ma sporo i chyba nikt już nie wątpi, że uda się je zrealizować…

Skąd pomysł na Stylowego Biegacza? Dlaczego akurat garnitur a nie cokolwiek innego, równie charakterystycznego?

Darek Laksa: Pomysł, jak większość moich działań był spontaniczny. Jedna myśl rodzi nowe… i tak to ewoluowało, oczywiście z pomocą osób trzecich. Bardzo pomógł mi Dariusz Matuć z Miechowickiej Grupy Biegowej, który zaaranżował kilka spotkań i to pozwoliło mi na rozpoczęcia przygody Stylowego Biegacza. Pierwszy start w garniturze i od razu próba bicia rekordu Guinessa oraz akcja charytatywna dla dwuletniej Amelii cierpiącej na artrogrypozę. Sam garnitur jest w zasadzie moim codziennym ubraniem w pracy, jaką wykonuję. Czuje się w nim po prostu dobrze.

Rozwijasz się, biegasz coraz trudniejsze i dłuższe biegi. Co będzie dalej?

Nie lubię działać asekuracyjnie, to nie w moim stylu. Często rzucam się na głęboką wodę. Taką metodą wiele lat temu uczono pływać. Tylko najsprawniejsi zdołali przetrwać. Jak dotąd nie przebiegłem więcej niż 50 km na raz. Na zawodach zaliczyłem Zimowy Maraton Bieszczadzki w garniturze… I po tym starcie wiedziałem, że nie ma sensu jakakolwiek asekuracja.

Pobiegłem Ultra Rzeźnika, ale mam z nim jeszcze do wyrównania rachunki. Bieg zakończyłem na 112. kilometrze po 19 godzinach. Nie to było moim celem. Mimo, że nie dotarłem do mety sponsor i tak zrealizował obietnicę i na konto fundacji, pod którą podlega Amelia wpłynęło 2 tysiące złotych. Jednak ja zamierzam wrócić na tracę Rzeźnika Ultra za rok i pokonać najdłuższy dystans, oczywiście w garniturze. Co dalej? To chyba oczywiste, że mam zamiar zakończyć Koronę Ziemi. Pozostał mi Ice Antarctica Marathon, który też zamierzam przebiec w garniturze. Potem? Będzie jeszcze bardziej ekstremalnie…

Wielu osobom ukończenie dystansu ultra wydaje się niewykonalne. Ty robisz to bez specjalistycznej odzieży. Jak się biegnie ultra w garniturze?

Stajesz na starcie i czekasz na wystrzał. Czyli jak każdy inny bieg (śmiech). Cała zabawa rozpoczyna się dopiero, gdy myślisz, że już wszystko cię boli. Wtedy zaczyna się bieg. Sam garnitur stał się częścią mojego biegania, więc nie utrudnia mi niczego. Poza prędkością biegu, ale w bieganiu ultra nie o samą prędkość chodzi. Jak napisałem w swojej relacji z tego biegu: ultra to nie dystans, to stan umysłu. I to w tym jest najwspanialsze

Miałeś doświadczenie w biegach ultra przed Rzeźnikiem?

Doświadczenie? Hmm… na miesiąc przed startem kupiłem magazyn ULTRA (śmiech). Poczytałem trochę. Powiedziałem sobie, że za jakiś czas będę na okładce tego magazynu. Poza tym kilka wskazówek otrzymałem od ludzi, którzy są w temacie takich dystansów nieco dłużej. Reszta mi niepotrzebna. Sam zdobędę to, co mi potrzebne w ultra: przede wszystkim doświadczenie. A najcenniejsze jest to zdobyte na własnych błędach

Jakie trudności wiążą się z bieganiem w garniturze? Co było najtrudniejsze na trasie?

Garnitur, koszula. Ładnie. Niestety termika tego stroju biegowego pozostawia wiele do życzenia. Kiedy biegłem zimą było idealnie. Podczas Zimowego Maratonu Bieszczadzkiego nie czułem, że mam na sobie garnitur, biegłem swobodnie i na luzie. 35. miejsce było dla mnie zaskoczeniem, bo nie spodziewałem się takiej lokaty. Miała być zabawa i rekreacja – była, ale miejsce mnie zaskoczyło. Biegłem z przyjacielem, który zrobił kawał dobrej roboty. Między innymi to on mi dobrze doradził, co włożyć pod mój niecodzienny strój biegowy.

Inaczej to wygląda, gdy jest ciepło. Wszystko się przykleja i nie ma takiego komfortu w biegu. Najgorzej jest gdy pada. W takim wypadku poza olbrzymi trudnościami z ograniczeniem swobody ruchu dochodzi jakieś 5 kg. Namoknięty garnitur nie jest czymś pożądanym u biegacza, szczególnie ultra.

Podczas Rzeźnika Ultra najcięższe było dla mnie bieganie po zmroku przy świetle czołówki. Bardzo niekomfortowo mi się pokonywało każdy metr trasy. Musiałem biec bardzo asekuracyjnie. Podczas zbiegów myślałem, że ci którzy koło mnie przemykają są po prostu nienormalni. Nic bardziej mylnego. Dopiero na mecie dowiedziałem się, że oni po prostu zbiegali z zamkniętymi oczami…

Jakie masz dalsze plany? Co szalonego jeszcze wymyślisz, czym zaskoczysz?

Najlepsze moje pomysły były spontanicznie i błyskawicznie realizowane. Chce by tak było nadal. Jednak wielu ludzi już słyszało o moich pomysłach i planach, które czekają na realizację. Jest tego sporo. Między innymi Wielki Mur Chiński. Czekam tylko na kolejny zbieg przypadków, które pozwolą mi rozwinąć skrzydła i rozpocząć to przedsięwzięcie.

A co z już rozpoczętymi projektami?

Mam przed sobą ostatni kontynent do przebiegnięcia w projekcie 7 Kontynentów 7 Maratonów 7 Szkół i ostatnią szkołę, dla której mam zamiar pozyskać sponsora. Nadal biegam z Zuzią Raczkowską, pchając jej wózek po to, by sama kiedyś mogła biegać. Obecnie realizuje projekt Stylowy Biegacz, który zawiera w sobie również poprzednie. Mam czworo podopiecznych, których kto tylko zechce, może wesprzeć. Ja staram się ich tylko pokazać światu, zaprezentować i zachęcić ludzi i sponsorów do pomocy. Wszystko przedstawiam na swojej stronie internetowej, na którą zapraszam: www.dariuszlaksa.pl

Rozmawiała Kasia Marondel


Dwuletnią Amelkę, dla której Darek Laksa pobiegł Rzeźnika Ultra można wesprzeć w walce a artrogrypozą poprzez darowiznę na konto:

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”

Alior Bank S.A. 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

Tytułem: 29006 Suwała Amelia darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Zachęcamy!

red. 


Polecamy również:


Podziel się: